Logo Radio Łódź

Rusza NBA. O co walczą Gortat i jego Wizards?

We wtorek (28 października) rozpoczyna się sezon 2014/2015 ligi NBA. Na co stać Marcina Gortata i jego Washington Wizards? Kto ma największe szanse na mistrzostwo?

(Fot. http://pl.wikipedia.org)

Wszyscy fani najlepszej koszykówki na świecie na to czekają. Znów zaczną się nieprzespane noce i masa emocji. W nocy z wtorku na środę (28/29 października) czasu polskiego rusza kolejny sezon ligi NBA.

W stawce najlepszych graczy znów zobaczymy Marcina Gortata. Łodzianin będzie chciał potwierdzić dobrą formę z poprzednich rozgrywek i udowodnić, że jest wart 60 milionów płatnych w ciągu 5 lat, bo właśnie taką umowę podpisał w letniej przerwie.

Podobny cel stoi przed całą drużyną Washington Wizards, która była jedną z rewelacji poprzednich rozgrywek. "Czarodzieje" dotarli do półfinałów Konferencji Wschodniej, gdzie po walce przegrali rywalizację z Indianą Pacers 2-4.

Szeroki skład "Czarodziejów"

Czy stać ich na co najmniej powtórzenie tego wyczynu? Wydaje się, że tak. Podczas ostatniego lata doszło do wielu przetasowań kadrowych. Zespołowi ze stolicy USA udało się zachować trzon składu. Odszedł tylko Trevor Ariza. Zastąpić ma go Paul Pierce, który swego czasu był jedną z największych gwiazd ligi i wie, jak smakuje mistrzostwo. Od 37-letniego skrzydłowego cudów oczekiwać nie należy, ale zapewne będzie zdobywał ważne punkty. Do tego dołoży dobrą defensywę.

Działacze Wizards wyciągnęli wnioski z poprzedniego sezonu i zapewnili też rotację dla wysokich graczy. Do zespołu dołączyli Kris Humphries i DeJuan Blair, co powinno zapewnić w granicach 10-15 zbiórek na spotkanie, a przede wszystkim odciążyć trochę Nene i Gortata. W Waszyngtonie stawiają też na młodzież. Szanse gry mają otrzymywać Otto Porter i Glen Rice, a straszyć rzutem z dystansu może Rasual Butler. Liderem zespołu pozostanie John Wall, który na początku sezonu będzie musiał się obyć bez najlepszego partnera obwodowego - Bradley'a Beala (wróci do gry pod koniec listopada).

To połączenie rutyny z młodością i głębia składu powinna dać miejsce w pierwszej czwórce dla Wizards. Przy odrobinie szczęścia i braku kontuzji mogą oni zagrać w finale Konferencji Wschodniej.

Zmiana sił na Wschodzie

A kto będzie najgroźniejszy na Wschodzie? Faworytami stali się Cleveland Cavaliers. Drużyna z Ohio była największym wygranym okienka transferowego. Do pierwszego klubu powrócił LeBron James, który z Kyrie Irvingiem może stworzyć świetny duet. Pod koszem i za linią rzutów za trzy punkty straszył będzie natomiast Kevin Love. Poza trójką gwiazd, "Kawalerzyści" mają także kilku zadaniowców. O zbiórki będą walczyć Anderson Varejao i Brendan Haywood, a Dion Waiters, A.J. Price, Mike Miller, czy Lou Amundson będą opcjami obwodowymi. Do tego dochodzi jeszcze doświadczony Shawn Marion. Z tych powodów Cleveland w oczach wielu jest faworytem do wielkiego finału. W sezonie regularnym sobie poradzą, ale w play-offach może im zabraknąć doświadczenia.

Wzmocnieni Paulem Gasolem, niezwykle groźni będą też Chicago Bulls. Jeśli Derrick Rose uniknie poważnych kontuzji, "Byki" są wielkim faworytem do gry nawet Finale NBA. Poza tym w ósemce znaleźć powinni się Toronto Raptors, Miami Heat i Charlotte Hornets. "Żary" po stracie Jamesa będą inną drużyną, jednak wzmocnieni Luolem Dengiem powinni być wysoko. Z kolei "Szerszenie" mogą być jednym z "Czarnych koni" ligi. O pozostałe dwa miejsca w play-off walkę stoczą mający duże aspiracje New York Knicks i Brooklyn Nets, wiecznie groźni Atlanta Hawks oraz Indiana Pacers. Ci ostatni byliby faworytami całej konferencji, ale bardzo groźnej kontuzji w lecie doznał ich lider Paul George, a do Charlotte odszedł Lance Stephenson. Dużą niewiadomą są natomiast Detroit Pistons, którym brakuje równowagi pomiędzy obwodowymi a podkoszowymi.

Mistrzowie faworytami?

Ten sezon może być niezwykle ciekawy, bowiem i na Zachodzie nie ma jednego zdecydowanego faworyta. W gronie najlepszych pozostaną Mistrzowie z poprzedniego sezonu - San Antonio Spurs. Liderom zespołu - Timiemu Duncanowi i Toniemu Parkerowi - lat jednak nie ubywa. Z drugiej strony, taki argument padał już przed poprzednimi rozgrywkami.

Duże aspiracje mają Los Angeles Clippers. Chris Paul chce tytułu, Blake Griffin nabiera doświadczenia, a drugi rok z drużyną pracuje Doc Rivers. Clippers mają gwiazdy, dobrych zadaniowców (Matt Barnes, J.J. Redick) i solidną ławkę (Spancer Hawes, Jordan Farmar, Jamal Crawford, Glen Davis).

Mniejsze szanse dawałbym Oklahoma City Thunder, którzy na początku sezonu będą sobie musieli radzić bez Kevina Duranta. Szansę na pokazanie, że jest prawdziwym liderem, będzie miał Russell Westbrook. Rok temu sytuacja była inna i Durant dawał sobie w pojedynkę radę. Teraz będzie trudniej. "Grzmotom" brakować też będzie świetnego defensora - Thabo Sefoloshy, który odszedł do Atlanty.

O powrocie na szczyt myślą poważnie w Dallas. Do drużyny wrócił Tyson Chandler, który uzupełni lukę pod koszem. Za rozgrywanie odpowiedzialni będą nieszablonowi Raymond Felton oraz Jameer Nelson. Dzięki nim na seryjne rzuty trzypunktowe mają szansę Monta Ellis, Chandler Parsons i Dirk Nowitzki.

Miejsce w play-off powinni sobie wywalczyć Golden State Warriors i Portland Trail Blazers. W walce o pierwszą ósemkę nie można też zapomnieć o Houston Rockets czy Memphis Grizzlies. Na niespodziankę stać New Orleans Pelicans. O czołówce myślą też w Denver Nuggets i Los Angeles Lakers, ale tym zespołom może brakować atutów.

 

Moje typy na rundę zasadniczą sezonu 2014/2015 ligi NBA

Pierwsza ósemka Konferencji Wschodniej
1. Chicago Bulls
2. Cleveland Cavaliers
3. Washington Wizards
4. Atlanta Hawks
5. Miami Heat
6. Charlotte Hornets
7. Toronto Raptors
8. Indiana Pacers

Blisko play-off: New York Knicks, Brooklyn Nets, Detroit Pistons

 

Konferencja Zachodnia
1. San Antonio Spurs
2. Los Angeles Clippers
3. Dallas Mavericks
4. Oklahoma City Thunder
5. Portland Trail Blazers
6. Golden State Warriors
7. Houston Rockets
8. New Orleans Pelicans

Blisko play-off: Memphis Grizzlies, Denver Nuggets

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką