Logo Radio Łódź

Trenerzy Pogorzała i Niedźwiedź po Derbach Łodzi [KOMENTARZE]

To nie były najpiękniejsze derby Łodzi. Trener Widzewa Janusz Niedźwiedź po spotkaniu podkreślał jednak wykonanie calu przez jego drużynę. Trener ŁKS-u Marcin Pogorzała mógł tylko bezradnie przypomnieć o kolejnych niewykorzystanych szansach.

ZAPIS RELACJI NA ŻYWO: 68. Derby Łodzi dla Widzewa! Pawłowski bohaterem

Trener Widzewa Łódź Janusz Niedźwiedź po Derbach Łodzi 2022

O pierwszym wykonanym kroku:

Wykonaliśmy jeden z czterech kroków do końca. Jeszcze mamy trzy finały. Cieszymy się bardzo krótko. Nie patrzymy dzisiaj, na którym jesteśmy miejscu, tylko chcemy wygrać w sobotę. Dzisiejsze zwycięstwo dedykuję kibicom, którzy wspierali nas z Koroną, w gorszym momencie. Liczy się miejsce na koniec. Dobrze jednak, że mamy wszystko w swoich rękach. Zespół zrobi wszystko, żeby wygrać te trzy finały.

O najtrudniejszym momencie meczu:

W drugiej połowie zaczęliśmy bardzo dobrze i później przez kilka minut straciliśmy piłkę. ŁKS był groźny. Zapachniało golem po naszych błędach. Biliśmy się z myślami, czy już robić zmiany. Początek drugiej połowy był niezły w naszym wykonaniu. Końcówka, kiedy Dąbrowski poszedł już w nasze pole karne była trudna. Za głęboko się cofnęliśmy. To na pewno robi różnicę. Trudniej uderzyć z 30 metra, niż z 18 metra.

O przerwie spowodowanej zachowaniem na trybunach:

Przerwy zawsze wpływają na oba zespoły. My się już z taką sytuacją spotkaliśmy kilka tygodni temu w Katowicach. Przypominaliśmy o tym piłkarzom, bo wtedy po powrocie strzeliliśmy zwycięską bramkę.

O zmianach:

Czekaliśmy ze zmianami, bo szukaliśmy rozwiązania. Rozmawialiśmy z piłkarzami, ze sztabem. Liczyliśmy, że ta grupa, która rozpoczęła drugą połowę, podoła i strzeli drugiego gola. Z jednej zmiany się też wycofaliśmy. Bartek Pawłowski zszedł, bowiem zmęczenie dało znać o sobie. Zabrakło kilku minut, żeby wytrzymał do końca.

O braku Patryka Lipskiego:

Jeśli chodzi o Patryka Lipskiego, to trochę nam ten uraz, który złapał w Jastrzębiu-Zdroju odpuścił przed Koroną, ale po tym meczu ból się nasilił. Patryk nie był w treningu. Wczoraj na lekach też nie był w stanie trenować. Wierzymy, że będzie nam mógł jednak pomóc w sobotę.

Trener ŁKS-u Łódź Marcin Pogorzała:

O wyniku i złych decyzjach:

Nie będę się odnosił do gry, do przebiegu spotkania. Przegraliśmy mecz, którego nie powinniśmy przegrać. W takich meczach liczy się tylko wynik. Dzisiaj znowu on jest dla nas niekorzystny. Zabrakło tego, żeby skierować piłkę do bramki. Czy to był brak precyzji Corrala, czy spokoju Dąbrowskiego w kontrze. Te sytuacje to było za mało, żeby strzelić gola, a co dopiero wygrać mecz.

Możemy liczyć te niewykorzystane sytuacje choćby w tej rundzie i liczyć te stracone punkty. Później wiemy, jaki jest tego obraz, z jakim ciśnieniem gramy dalej. W piłce nożnej trzeba strzelać gole.

O swojej pozycji w klubie po ostatnich porażkach:

Wiadomo, jak ta sytuacja wygląda. To nie jest łatwe. Ktokolwiek by siedział teraz na moim miejscu, niezależnie od wieku, doświadczenia, to mógłby opowiadać długo. W tym tygodniu szukaliśmy innej drogi do trafienia do zawodników, ta praca była zorganizowana inaczej. Na koniec przynosi ona jakiś skutek, ale nie przynosi tego, co powinno być - strzelonych bramek.

Od 25 lat piłka nożna to jest całe moje życie. W dwa miesiące nie zwątpię w siebie. Dużo rzeczy dzieje się nie tak jak powinno, ale nie zamierzam teraz spuszczać głowy. Kiedy uważam, że zrobiliśmy dużo w meczu, żeby wygrać, a nie wygraliśmy, nie zamierzam się samobiczować. Kiedy robiłem jakiś błąd np. w zmianie, zarządzaniu meczem, to mówiłem o tym.

Jestem tu, gdzie jestem. Robię wszystko, żeby drużyna funkcjonowała jak najlepiej. Nie wygrywamy meczów, więc każdy może mieć swoją opinię. Muszę się liczyć z tym, że sytuacja może się różnie potoczyć. Nie mam sygnałów o odejściu, mam wsparcie, ale nie jestem gościem odciętym od rzeczywistości. Mam w głowie tylko jedno - kolejny mecz.

(Fot. Sebastian Szwajkowski)

O presji przy pełnym stadionie:

Patrząc na to, jak drużyna funkcjonowała w meczu otwarcia przez jego większość, to nie była drużyna zżarta przez presję, stremowana. Podobnie było dzisiaj. Szczerze, to ten zespół szedł ambitnie, walczył o każdy metr. Ja mam nadzieję, że to przynajmniej się w naszej drużynie nie zmieni, a zmieni się to, że znajdziemy piłkarza, który będzie trafiał do siatki.

O szukaniu rozwiązań w trudnym momencie:

Szukamy różnych dróg do dotarcia do drużyny, różnych bodźców. Dzisiaj pojawiło się kilka zmian, ale jeśli od trzech meczów nie strzelamy, to coś chcieliśmy zmienić. Roszady są też po to, żeby trzymać w drużynie jakiś poziom rywalizacji. Nie widzę w tym problemu. Grają ci, którzy w określonym momencie mają odpowiednie cechy, żeby zaprezentować się jak najlepiej na boisku.

JESTEŚ KIBICEM? SŁUCHAJ I CZYTAJ RELACJE NA ŻYWO Z MECZÓW.
WSZYSTKIE TRANSMISJE DOSTĘPNE SĄ W DZIALE "SPORT LIVE".
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką Polityka plików cookies