Logo Radio Łódź

Trenerzy po 66. Derbach Łodzi [KOMENTARZE]

Enkeleid Dobi i Wojciech Stawowy zgodnie przyznali, że remis w 66. Derbach Łodzi to sprawiedliwy wynik. Obaj go szanują, choć nie ukrywają niedosytu.

(Fot. Sebastian Szwajkowski)

Rozgrywane bez kibiców 66. Derby Łodzi na pewno nie rozczarowały pod względem emocji. Spotkanie podobało się też wielu obserwatorom. Trenerom podobały się tylko pojedyncze połowy. - W pierwszej połowie kontrolowaliśmy grę. Założenia były realizowane na pewno na 90 procent. Strata bramki spowodowała grę zachowawczą. Zabrakło w drugiej połowie wysokiego pressingu. ŁKS też inaczej grał. Byliśmy pasywni, i o to możemy mieć do siebie pretensje - mówił Enekeleid Dobi, szkoleniowiec Widzewa.

- Po pierwszej połowie, kiedy przegrywaliśmy, wiele osób myślało, że nie będziemy w stanie tutaj nic zrobić. Druga połowa pokazała, że jednak drużyna potrafiła się w tym trudnym momencie skonsolidować, podnieść. W mojej ocenie pokazała charakter, ambicje, dobrą grę. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, z których wykorzystaliśmy dwie. Były inne, mogące dać dzisiaj zwycięstwo - dodał Wojciech Stawowy, trener ŁKS-u.

Mimo tego, że przy bramkach nie brakowało indywidualnych błędów, ani Dobi, ani Stawowy nie zdecydowali się na krytykę konkretnych piłkarzy. - Jesteśmy razem winni, że straciliśmy dwie bramki. Trzeba mieć więcej wiary do swoich umiejętności - powiedział trener Widzewa.

Zobacz też relację i fotorelację z 66. Derbów Łodzi

Krytyki indywidualnej brakowało, pochwał jednak nie. Na szczególne zasłużył Ricardinho. Gol Brazylijczyka dał jeden punkt gospodarzom, a powtórki uderzenia z przewrotki kibice będą oglądać jeszcze wiele razy. - Wejście Ricardinho dużo wniosło. To zawodnik z dużym potencjałem. On nie grał jak klasyczny drugi napastnik, bardziej jako "10". Na taką pozycję wszedł. Cieszę się z jego pięknej bramki. Jeśli będzie on w pełni gotowy fizycznie, bardzo nam pomoże w walce o ekstraklasę - przyznał Stawowy.

A co stało się, że w drugiej połowie oglądaliśmy odmienne spotkanie? - W drugiej połowie chcieliśmy dać więcej szybkości, ale straciliśmy kontrolę tego spotkania. Szybko stracona bramka w drugiej połowie spowodowała delikatną panikę. Zaczęliśmy grać zachowawczo, a nie tak, jak rozmawialiśmy - nie ukrywał Dobi.

Stawowy dodał, że w przerwie w szatni nie urządził jednak "Sajgonu" swoich piłkarzom. - W przerwie była konstruktywna rozmowa. Trzeba wiedzieć, w którym momencie zareagować mocniej, a w którym inaczej. Drużyna zareagowała bardzo dobrze i w pełni się zrehabilitowała za błędy z pierwszej połowy. To był klucz, żeby powalczyć o ten punkt, o honor.

A jakie opinie będą po kolejnych Derbach Łodzi? Miejmy nadzieję, że przekonamy się o tym już w przyszłym sezonie, w rozgrywkach PKO Ekstraklasy.

65. Derby Łodzi mogliście śledzić m.in. na antenie, fanpage'u i portalu YouTube Radia Łódź. Pełny zapis naszej całej audycji znajdziecie poniżej:

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką