Logo Radio Łódź

Zbigniew Bródka: Nie powinienem odchodzić, tylko trenować i uczyć młodzież

Mistrz olimpijski w łyżwiarstwie szybkim z Soczi Zbigniew Bródka, w tym sezonie nie staruje w najważniejszych imprezach krajowych i międzynarodowych, ale ma nadzieję, że jego kariera nie dobiegła jeszcze końca.

(Fot. Robert Zwoliński)

Na zawodach bywa w roli widza, ale zapewnia, że jest w dobrej formie fizycznej. Jak sam mówi, aktywność fizyczna jest wpisana w jego zawód.

- Jako strażak muszę o nią dbać, cały czas żyję aktywnie. Dojeżdżam do Tomaszowa Mazowieckiego, co jakiś czas wykonuje około dwóch treningów na lodzie w tygodniu, aby cały czas mieć głód tego lodu. Jeśli tylko jest taka możliwość, to korzystam z tomaszowskiej Areny Lodowej. W ciągu godziny mogę dojechać na lodowisko, wykonać treningi i wrócić do domu, do rodziny.

- Jak ten tor lodowy może wpłynąć na poziom łyżwiarstwa szybkiego w Polsce. Przez lata narzekaliście, że nie ma warunków do pracy, że trzeba jeździć po całej Europie, czasami po całym świecie. Teraz mamy tor. Ile lat musimy czekać na to, żeby kolejny Zbigniew Bródka zdobył Złoty Medal Olimpijski.

- Cieszę się w ogóle, że ten tor i hala lodowa powstała w Polsce, że mamy ją w Tomaszowie Mazowieckim. Łyżwiarstwo szybkie w Polsce nie umrze śmiercią naturalną. Gdybyśmy mieli kontynuować przygotowania na torze otwartym, to tak naprawdę jesteśmy w stanie zrobić jakiś tam procent efektywny treningów, które potem wykorzystamy na startach na arenach międzynarodowych. To są dwa różne sporty - trening na torze otwartymi i trening w hali. To niebywały komfort, że teraz trenujemy pod dachem, i żaden deszcz, żaden mróz nam nie dokucza. Te treningi są mogą być teraz wykonane w 100 procentach. Za ile możemy liczyć na medale olimpijskie? Wszystko zależy od tego, czy powstanie kolejny taki obiekt. Tak naprawdę to jeden Tomaszów nie uzdrowi polskiego łyżwiarstwa szybkiego, trzeba sobie zdawać tego sprawę. Może trenować ok. 230 łyżwiarzy, którzy się zbiorą z Tomaszowa, i którzy poświęcą się temu treningowi. Ale żeby naprawdę liczyć na kolejne nazwiska, to trzeba po prostu ta hale powielać. Dobrze by było, żebyśmy były przynajmniej dwie albo trzy, w takiej strategicznych miejscach w Polsce, jak Zakopane i Warszawa. Wtedy jest szansa na to, żeby będziemy mieli kolejnych mistrzów w tej dyscyplinie.

- Ostatnio przeczytałem, że Paweł Korzeniowski chce wrócić do pływania i walczyć o Igrzyska Olimpijskie. To chyba Zbigniew Bródka też będzie chciał walczyć jeszcze o jakieś sukcesy...

- Na pewno mam taki apetyt. Tak naprawdę przerwałem starty na poziomie światowym. Chcę się zregenerować, dać organizmowi odpocząć po to, żeby przynajmniej jeszcze raz zaatakować w takim dobrym wydaniu. I być zadowolonym z siebie, że zrobiłem to co mogłem, na ile pozwalał organizm, na ile było to możliwe. Mój apetyt jest bardzo duży, i tak naprawdę oglądając Puchar Świata w Tomaszowie bardzo chciałem wystartować, bo, niestety, nie mamy zbyt wielu nazwisk, które mogą nas reprezentować szczególnie na dystansie 1500 m. To jest też taki duży bodziec dla mnie, że jeszcze nie powinienem odchodzić, jeszcze jeszcze trenować i uczyć młodzież.

Rozmawiał Piotr Andrzejczak 

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką