Logo Radio Łódź

Udany weekend piłkarzy z województwa łódzkiego [KOMENTARZE]

Trzy ligowe wygrane zanotowały zespoły z naszego regionu, występujące w centralnych rozgrywkach piłkarskich. ŁKS pokonał Cracovię, Widzew zwyciężył z Gryfem Wejherowo, a PGE GKS był lepszy od Stomilu Olsztyn. Jak te spotkania podsumowali piłkarze i trenerzy?

Beniaminek zaskakuje w Krakowie

Dla ełkaesiaków był to już drugi mecz ligowy w tym sezonie. Po powrocie do ekstraklasy łodzianie najpierw zremisowali bezbramkowo u siebie z Lechią Gdańsk. Wczoraj (27 lipca) w Krakowie spisali się jeszcze lepiej. Choć gospodarze napierali, to łodzianie objęli prowadzenie. Łukasza Sekulskiego doskonałym prostopadłym podaniem obsłużył Dani Ramirez, a obronę rywali zdezorientował zbiegający do boku Jan Grzesik. To spowodowało, że Sekulski stanął oko w oko z Michalem Peskoviciem i uderzył nad słowackim bramkarzem. - Do pierwszej bramki graliśmy bardzo dobrze, to co chcieliśmy grać. Po bramce pomyśleliśmy, że gra się do jednej bramki - do zwycięskiej. Cracovia troszkę nas zepchnęła - przyznał po spotkaniu trener Kazimierz Moskal.

Krakowianie dążyli do wyrównania, ale na ich drodze stawali na zmianę Michał Kołba i słupki jego bramki. To jednak ŁKS zdobył drugą bramkę. Maksymilian Rozwandowicz wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką. Ełkaesiacy mogli jeszcze trafić po raz trzeci, ale zamiast tego stracili gola i w końcówce zrobiło się nerwowo. - Po drugiej bramce powinniśmy "zakończyć" ten mecz, strzelając trzecią. Tak to była nerwówka do samego końca - nie ukrywał Moskal. - Ten mecz był bardzo ciężki. Cracovia miała swoje sytuacje, miała dwa słupki. My przy 2:0 też mieliśmy okazję na trzeciego gola. To był bardzo ciężki mecz, więc tym bardziej cieszymy się, że udało się go wygrać - dodał kapitan Kołba.

Wygrana oznacza, że ŁKS po dwóch kolejkach ma cztery punkty i jest w czołówce tabeli PKO Ekstraklasy. - Bezcenna jest też wygrana nad Michałem Probierzem. Cieszymy się tym bardziej, że te dwa pierwsze mecze z silnymi przeciwnikami, dodadzą nam pewności siebie, którą potrzebujemy - powiedział Moskal. Jego piłkarze zapowiadają, że to dopiero początek udanych występów. - Staramy się robić swoje i grać jak najlepiej potrafimy. Cztery punkty w dwóch meczach to jest dobry wynik, ale my się tym nie zadowalamy. Musimy dalej poprawiać tę grę i czekamy na kolejne spotkania - przyznał Kołba.

Trudna przeprawa w Wejherowie

Takim samym zwycięstwem jak ŁKS w Krakowie, sezon rozpoczęli też piłkarze Widzewa. Podopieczni Marcina Kaczmarka musieli jednak gonić wynik w Wejherowie. Miejscowy Gryf objął prowadzenie na samym początku drugiej połowy, wykorzystując błąd Adama Radwańskiego. - Gryf na pewno chciał się pokazać na tle dobrego przeciwnika. Było u nich widać dużą energię, o każdą piłkę walczyli. Zdobyli bramkę po naszym błędzie - nie ukrywał Marcin Robak.

To właśnie Robak doprowadził do wyrównania, wykorzystując rzut karny po faulu na Przemysławie Kicie. Napastnik, który przed sezonem przyszedł z Olimpii Grudziądz, do asysty dołożył później gola, i to zwycięskiego. - Fajnie, że jako cała drużyna pokazaliśmy, iż jesteśmy przede wszystkim dobrze przygotowani do tego sezonu. Dążyliśmy do bramki wyrównującej, a później do zwycięstwa - cieszył się Robak. 

Trudną przeprawą w Wejherowie nie był zaskoczony trener widzewiaków. - Jeżeli ktoś myślał, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie, to już wiemy, że tak nie będzie. Mecz był toczony w warunkach takiego ciągłego ataku pozycyjnego. Musimy sobie zdawać sprawę, że dużo spotkań będzie tak wyglądać. Musimy znaleźć sposób, żeby obronę przeciwników w odpowiedni sposób ograć, spenetrować i nękać. Dzisiaj wyglądało to różnie - podsumował Marcin Kaczmarek.

Festiwal strzelecki w Bełchatowie

Lekko, łatwo i przyjemnie było za to w Bełchatowie. Miejscowy PGE GKS wypunktował Stomil Olsztyn. Gospodarze na pewno zapracowali na to, żeby kolejne mecze oglądało więcej kibiców. To za sprawą dobrej gry i efektownych goli. Strzelali je kolejno Artur Golański, Przemysław Zdybowicz i Krzysztof Wołkowicz. - Rozpoczęliśmy zmagania w pierwszej lidze jak marzenie. Liczyliśmy na takie otwarcie, choć nie tak efektowne. Chcieliśmy dobrze rozpocząć rozgrywki. Na uwagę zasługuje fakt trzech pięknych bramek. Wszystkie zdobyte strzałami zza pola karnego - nie krył radości trener Artur Derbin.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką