Logo Radio Łódź

Oficjalnie. Marcin Kaczmarek nowym trenerem Widzewa

Marcin Kaczmarek na stanowisku szkoleniowca Widzewa Łódź zastąpił Zbigniewa Smółkę, który nie zdołał zadebiutować w meczu o punkty. Pracę w klubie stracił również dyrektor sportowy Łukasz Masłowski.

(Fot. Sebastian Szwajkowski)

Prezes Widzewa, Martyna Pajączek wyjaśniła, że zmiany są spowodowane brakiem wiary w sukces pracy wykonywanej przez dyrektora sportowego Łukasza Masłowskiego. To właśnie jego pomysłem było zatrudnienie Zbigniewa Smółki, a wcześniej Jacka Paszulewicza, który nie utrzymał z Widzewem pozycji premiowanej awansem do I ligi. Jednocześnie, przyznał, że nie będą na razie prowadzone poszukiwania nowego dyrektora sportowego. - Mam obawy, czy w II lidze dyrektor sportowy jest osobą niezbędną. Na razie nie ma takiej osoby, a chęcią pomocy wykazał się Rafał Pawlak, który będzie współpracował z nami w lipcu. Osobą, która odpowiada za wynik sportowy jest trener, więc on jest panem-władcą, on decyduje. Poprosiłam tylko, żeby trener przyjrzał się wszystkim zawodnikom w klubie. Tych jest dużo, na pewno za dużo - przyznała Pajączek.

Wybór nowego trenera padł na Kaczmarka, który w swojej karierze szkoleniowej wywalczył już sześć awansów. - Pozostają cztery tygodnie do ligi. To wystarczający okres, żeby zbudować, a bardziej dokompletować drużynę. Zdecydowaliśmy się na trenera Kaczmarka, bo to trener ze znakomitym warsztatem. Jasno tłumaczy na czym polega piłkę nożną. Ma jasność myśli, wizji. Będzie w stanie swoje pomysły łatwo przekazać zawodnikom. Umie pracować na różnych poziomach rozgrywkowych, a na każdym trochę inaczej trzeba pracować. Trener radził sobie w różnych ligach. Mam nadzieję, że to będzie praca długookresowa - wyjaśniła prezes.

Szybki przegląd kadr i miejsce dla doświadczonych graczy

Nowy szkoleniowiec nie ukrywał, że musi szybko zrobić przegląd kadry, która jest bardzo liczna. Szansę dostaną też zawodnicy wcześniej wystawieni na listę transferową, m.in. Marcin Kozłowski i Filip Mihaljević. - Ta grupa, która jest wyselekcjonowana da jeszcze klubowi wiele. Będziemy mieli kilka dni na przyjrzenie się zawodnikom, którzy zostali wcześniej wystawieni na listę transferową. W czwartek (4 lipca) podejmiemy decyzję odnośnie tych graczy, którzy już są. Mnie średnio interesuje, czy ci gracze odsunięci od zespołu chodzili po Piotrkowskiej, czy trenowali, jeśli są to zawodowi gracze, to musieli o siebie dbać. Jeśli tego nie robili, to nie ma dla nich miejsca w takim klubie, jak Widzew. Na pewno dostaną jednak szansę na pokazanie się - powiedział Kaczmarek.

Nowy trener zapowiedział też transfery doświadczonych piłkarzy, bez których nie wyobraża sobie walki o awans, szczególnie że - jego zdaniem - Widzew nie jest w tej chwili głównym faworytem do awansu. - Mam na koncie sześć awansów. Każdy ma wspólny mianownik - zawsze miałem grupę 2-3 bardzo doświadczonych piłkarzy, np. Sławomir Wojciechowski w Lechii, Mariusz Pawlak w Olimpii, czy Paweł Magdoń w Pogoni. Szatnia musi mieć autorytety nie tylko w postaci trenera. Ci ludzie muszą wyznaczać kierunki działań boiskowych, ale też tych pozaboiskowych - tłumaczył 45-letni trener.

Wśród nazwisk, które łączone są ostatnio z Widzewem wymienia się m.in. Marcina Robaka, Łukasza Trałkę, czy Mariusza Rybickiego. - Marcin Robak to jest taki piłkarz, którego w składzie chciałoby mieć wielu trenerów. Ja również jestem w tym gronie. Dzisiaj nie będziemy jednak mówić o transferach, bo te lubię ciszę - tak Kaczmarek zakończył spekulacje o tym, kto może przyjść do klubu z al. Piłsudskiego 138.

Choć nowy trener nie chciał zdradzić żadnych nazwisk, nie ukrywał, że liczy na ok. sześć transferów, co oznacza również pożegnania, bo kadra już teraz jest zbyt liczna. - Jestem zwolennikiem, żeby rywalizacja była na każdej pozycji. Jeżeli będziemy mieli kadrę 20 zawodników plus trzech bramkarzy, dla mnie to na tę chwilę wystarczająco. Choć trzeba pamiętać, że potrzeba więcej młodzieżowców. Ja nigdy nie chciałem mieć zbyt rozbudowanej kadry. Lepiej mieć dwóch dobrych graczy, niż pięciu przeciętnych. Po czwartkowej grze kontrolnej podejmiemy decyzję, z których graczy zrezygnujemy. Będzie to zapewne grupa liczna. Będziemy chcieli ściągnąć ok. sześciu piłkarzy, dla których musimy zrobić miejsce - wyjaśnił.

Nowy szkoleniowiec przyznał również, że temat jego pracy w Widzewie był już wcześniej, choć nie - jak się o tym mówiło - po zakończeniu sezonu 2018/2019. - Miałem propozycję przejęcia Widzewa na kolejkę przed końcem III ligi. Wtedy oceniłem, że przez wielki szacunek do trenera Smudy, nie byłoby to w porządku. Ta zmiana w konsekwencji wyszła na dobre, bo zespół awansował do wyższej klasy rozgrywkowej - wspomniał 45-latek.

Kim jest Marcin Kaczmarek?

Kaczmarek kariery i piłkarską, i trenerską zaczynał w Lechii Gdańsk. Jako zawodnik grał również m.in. w Pogoni Szczecin i GKS-ie Bełchatów. W 2003 roku jako grający zawodnik został asystentem w Lechii. Później objął samodzielnie tę drużynę i awansował z nią rok po roku - z IV do III, a później do II ligi.

Później prowadził także Pogoń Szczecin, Olimpię Grudziądz, Wisłę Płock, a ostatnio Termalicę Bruk-Bet Nieciecza. Oprócz awansów z Lechią ma na koncie jeszcze cztery inne promocje, łącznie z wprowadzeniem płocczan do ekstraklasy.

Co ciekawe, Kaczmarek jako zawodnik strzelił jedynego gola w ekstraklasie w spotkaniu przeciwko... Widzewowi. Jego Pogoń wygrała wówczas 1:0.

Posłuchaj:

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką