Logo Radio Łódź

Nie żyje Stanisław Terlecki

W wieku 62 lat zmarł były piłkarz ŁKS-u Łódź i Reprezentacji Polski - Stanisław Terlecki.

Choć urodził się w Warszawie i karierę rozpoczynał w tamtejszym Polonezie, został jedną z legend ŁKS-u Łódź. W biało-czerwono-białych barwach grał trzykrotnie: w latach 1975-1981, 1986-1988 i 1990. Wystąpił w 178 meczach, strzelając 23 gole. Od 1981 do 1986 roku grał w amerykańskich drużynach, m.in. New York Cosmos i Pittsburgh Spirit (w hali). Zaliczył też 29 spotkań w Reprezentacji Polski, zdobywając siedem bramek. Nigdy nie pojechał na Mistrzostwa Świata. Karierę reprezentacyjną musiał zakończyć po tym, jak wstawił się za Józefem Młynarczykiem podczas "afery na Okęciu".

Oprócz niego zawieszono wówczas Zbigniewa Bońka, Władysława Żmudę i Młynarczyka, a Ryszard Kulesza przestał pełnić funkcję selekcjonera drużyny narodowej. W przeciwieństwie do pozostałych piłkarzy, Terlecki nie wrócił już do kadry, która w 1982 roku zdobyła brązowe medale Mistrzostw Świata, gdzie prym wiedli przede wszystkim Boniek, Żmuda i Młynarczyk. Grał jako skrzydłowy, pomocnik lub napastnik.

- Był doskonale się zapowiadającym piłkarzem, pamiętam ile osiągał w kadrze juniorów. Potem się odizolował, miał wiele problemów. To przykra wiadomość dla kibiców i rodziny, której przekazuję kondolencje - wspomina Zbigniew Boniek, który na Twitterze poinformował o śmierci byłego kolegi z boiska.  "Dostałem wiadomość o śmierci Stanisława Terleckiego,trudno w to uwierzyć. " - napisał na swoim profilu prezes PZPN. Informację potwierdził Polskiej Agencji Prasowej Jacek Bogusiak, kustosz tradycji ŁKS Łódź. - Zmarł po długiej chorobie w czwartek rano w mieszkaniu w Łodzi - powiedział.

Wspomnienie Stanisława Terleckiego:

W 2006 roku ukazała się biografia Terleckiego zatytułowana: "Pele, Boniek i Ja". - Książka ta jest w 80 procentach poświęcona temu, co przeżyłem w Łodzi - opowiadał na naszej antenie podczas premiery.

Jeden z jego synów, Maciej, również grał w piłkę w ŁKS-ie i zaliczył też występ w kadrze. Obecnie jest ekspertem piłkarskim w jednej z telewizji sportowych.

Stanisław Terlecki opowiada o swojej biografii "Pele, Boniek i Ja": 

Terlecki strzelił ostatniego gola w wygranym 5:0 meczu z Cyprem w 1976 roku:

Terlecki w barwach Pittsburgh Spirit:

W 2006 roku ukazała się biografia Terleckiego

Na stronie Łódzkiego Klubu Sportowego czytamy:

Są tacy piłkarze, których piłkarzami nazywa się tylko z przyzwyczajenia i może jeszcze dlatego, aby nie sprawiać przykrości kolegom z drużyny. W istocie są to bowiem artyści. Trafiają się rzadko. Raz na kilka lub kilkanaście lat. Czarują, przekraczają granice wyobraźni i co najważniejsze przypominają, że futbol to nie tylko szara proza, ale i poezja.

Przed wojną w Łodzi takim był Władysław Król. W latach 50. Stanisław Baran, a w 60. Jerzy Sadek. A potem był on. Szybki jak błyskawica, świetnie wyszkolony technicznie, z piekielnie silnym strzałem na bramkę. To w dużej mierze dla niego tysiące łodzian przychodziło na stadion przy al. Unii Lubelskiej 2.

– „Skąd wyście go wzięli?” – zapytał ponoć słynny obrońca reprezentacji Portugalii Artur po pierwszym meczu ełkaesiaka w kadrze narodowej, bo na nieszczęście Portugalczyków to właśnie w starciu z nimi zaliczył swój debiut w biało-czerwonej reprezentacji. I „wkręcał” w ziemię jeszcze wielu, nie tylko wspomnianego Artura – „wkręcał” obrońców Legii, Lecha, Wisły i Widzewa.

Jego rajdy skrzydłem przeszły do ełkaesiackiej legendy. Zdarzało się, że rywali, jak na przykład w wyjazdowym meczu z Szombierkami w Bytomiu, mijał niczym tyczki slalomowe. Kładł na ziemi jednego, drugiego, trzeciego, czwartego. W końcu położył na ziemi i bramkarza i dopiero wtedy oddał futbolówkę koledze, a ten dopełnił formalności. Łódzcy dziennikarze nazwali go po tym spotkaniu „profesorem”.

Do spełnienia zabrakło niewiele. Z pewnością zabrakło mistrzostwa Polski z ŁKS-em w drugiej połowie lat 70. – w czym przeszkodziła „trudna” drużyna, zabrakło wyjazdu na mundial – w czym przeszkodziły przede wszystkim kontuzje. Można się też zastanawiać, co by było gdyby nie Okęcie, gdyby nie inne słabości piłkarza, gdyby nieco więcej szczęścia…

Starsi kibice często mawiają – dziś już takich w Polsce nie ma i chyba nie jest to tylko bajdurzenie na sentymentalną nutę. Stanisław Terlecki, bo oczywiście o nim mowa, przez lata gry dla ŁKS-u pokazywał jak piękną, fascynującą grą potrafi być futbol. Na tej jego grze wychowało się pokolenie sympatyków łódzkiego futbolu i tego przecenić nie sposób.

Dzisiaj odszedł od nas pozostawiając tym, którzy mieli zaszczyt oglądać go na boisku – wyjątkowe wspomnienia, a pozostałym – stare relacje meczów ŁKS-u, których był częstym bohaterem.

O naszym klubie mówił „mój ŁKS”, bo chociaż urodził się w Warszawie to tutaj zapuścił korzenie. I wbrew temu co się mówiło ostatnio zawsze był mile widziany na stadionie przy al. Unii Lubelskiej 2.

Rodzinie i najbliższym Stanisława Terleckiego składamy w ten smutny dzień szczere kondolencje. W roku 2018, w którym klub obchodzić będzie 110-lecie powstania, okazji aby przypomnieć tego niezwykłego piłkarza będzie jeszcze bardzo wiele. A dziś niech towarzyszy nam chwila zadumy.

/PAP, ŁKS Łódź, inf. własna

WyrazyWspolczucia

Naprawde wielkie wyrazy wspolczucia! Swietnie napisany artykul az lezka sie w oku kreci naprawde.. Spoczywaj w pokoju ! Znalazlem rowniez ciekawa stronke duzo info o sporcie http://zagranie.com/

Fatalna wiadomość

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką