Logo Radio Łódź

Niezwykły mecz Widzewa i Mistrzostwo Polski. 20 lat minęło

Gdyby stawką tamtego meczu był finał Ligi Mistrzów, spotkanie przeszłoby do annałów światowego futbolu. Pojedynek decydował jednak o Mistrzostwie Polski, więc o starciu Legii Warszawa z Widzewem Łódź z 1997 roku pamiętają głównie kibice w naszym kraju.

(Fot. Robert Zwoliński, Maja Mańkowska-Olczyk/widzew.com, Sebastian Szwajkowski)

Dzisiaj (18 czerwca) mija 20 lat od tamtego pamiętnego meczu. Na dwie kolejki przed końcem ligi, Widzew miał punkt przewagi nad Legią. Spotkanie w Warszawie miało zadecydować, która drużyna zwycięży, bowiem w ostatniej kolejce warszawianie rywalizowali z GKS-em Katowice, a łodzianie z Rakowem Częstochowa.

- Najważniejsze, żeby była emocjonująca gra, żeby obie drużyny pokazały, że stać je na poziom europejski - mówił tuż przed pierwszym gwizdkiem Dariusz Dziekanowski, były zawodnik Legii i Widzewa. - Szkoda, że takie spotkania są tylko dwa razy w roku - żałował z kolei Piotr Nowak, ówczesny reprezentant Polski.

Obaj gracze nie byli jeszcze świadomi, co wydarzy się przez kolejne dwie godziny. Legioniści bardzo szybko zrobili to, co musieli. W 11. minucie gola strzelił Cezary Kucharski. Do przerwy piłka już do żadnej z siatek nie trafiła. - Bardzo dobry mecz, szybki. Szkoda, że tylko jedna bramka do przerwy - komentował na gorąco dla Radia Łódź Dariusz Michalczewski.

Bokser, podobnie jak inni kibice, mógł być zadowolony po zmianie stron. W 57. minucie było już 2:0, kiedy to indywidualną akcją popisał się Sylwester Czereszewski. "Wojskowi" mogli dobić rywali, ale Kucharski trafił w słupek.

Pod koniec meczu kontuzji doznał sędzia Andrzej Czyżniewski. Jak wspominał po latach w dokumencie Canal+, opatrywały go oba sztaby medyczne. - Obaj lekarze jakby się kontrolowali, żeby nie doszło do jakiejś próby wpłynięcia na mnie - mówił Czyżniewski.

Arbiter zdołał dokończyć spotkanie. Przerwa uśpiła jednak gospodarzy. Lukę w środku pola wykorzystał Alexandru Curtianu i podaniem w "uliczkę" wyprowadził na czystą pozycję Sławomira Majaka. Obecny trener Finishparkiet Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie pokonał Grzegorza Szamotulskiego, a zegar stadionowy wskazywał 88. minutę.

Wtedy nadal bliżsi tytułu byli warszawianie. Widzewiacy uwierzyli w siebie. Curtianu znowu ruszył środkiem i rozegrał na lewo do niepilnowanego Rafała Siadaczki. Boczny obrońca dośrodkował w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Dariusz Gęsior, silnym strzałem głową doprowadzając do wyrównania.

Gole dla Widzewa strzelili Sławomir Majak, Dariusz Gęsior i Andrzej Michalczuk (Fot. Sebastian Szwajkowski, Robert Zwoliński, Maja Mańkowska-Olczyk/widzew.com)

Na tym emocje się nie skończyły. Chwilę później gola dla Legii strzelił Tomasz Sokołowski, ale decyzja sędziego mogła być tylko jedna... spalony. Po chwili łodzianie wyprowadzili kontrę. Prawą stroną popędził Gęsior i zagrał w pole karne do Andrzeja Michalczuka. Ukrainiec lewą nogą strzelił po krótkim rogu, zaskakując Szamotulskiego. Arbiter kilka sekund później zakończył mecz, a radość widzewiaków była nie do opisania. - Wyjść z takiej sytuacji, to jest coś niesamowitego. To cieszy bardziej, niż mistrzostwo. Widzew nigdy się nie poddaje - cieszył się Radosław Michalski, który rok wcześniej w barwach Legii przegrał z... Widzewem 1:2. Wtedy też mistrzem zostali łodzianie.

Choć to historia, którą warto wspominać, rzeczywistość jest już inna. Obecnie drugie z rzędu Mistrzostwo Polski zdobyli legioniści. Widzewiacy zajęli trzecie miejsce w Grupie A trzeciej ligi.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką