Logo Radio Łódź

Piękny mecz. Janowicz wygrał z Monfilsem

Jerzy Janowicz pokonał Gaela Monfilsa 3:2 w drugiej rundzie Australian Open 2015.

(Fot. Robert Zwoliński)

Nie raz już Jerzy Janowicz pokazał, że najlepiej gra mu się z rywalami z czołówki. Nie inaczej było w czwartek (22 stycznia). Łodzianin po długiej walce i długimi momentami dobrej gry, pokonał 19. w rankingu ATP Gaela Monfilsa.

"Jerzyk" od początku grał mądrze, wykorzystując cały repertuar zagrań. Monfils jednak świetnie bronił. W końcu udało się go przełamać. Moment był najlepszy z możliwych, bo zawodnik MKT Łódź objął prowadzenie 5:4. Przy gorących okrzykach "Jurek! Jurek!" zwyciężył swoje podanie, choć przegrywał już 0:30. Partię zakończył backhand po linii po dojściu do siatki.

Od początku drugiego seta Monfils zaczął grać więcej slajsów i skrótów kosztem potężnych uderzeń forehandowych. "Jerzyk" zaczął podejmować złe decyzje, ale to on miał pierwszą szansę przełamania - już w 3. gemie. Piłki po uderzeniach Polaka lądowały jednak za daleko i Francuz się wybronił, a po chwili sam przejął podanie przeciwnika. Pomógł mu w tym Janowicz, popełniając na koniec podwójny błąd serwisowych. W całym spotkaniu popełnił ich 9, przy 4 Monfilsa.

Polak błyskawicznie mógł odrobić straty, ale znów pojawiły się złe decyzje i w konsekwencji przegranie całego seta do jednego.

Od początku trzeciej partii łodzianin dalej miał problemy. Po kolejnych złych decyzjach uderzał się rakietą w głowę, ale stracił serwis na 1:2. Chwilę później nadszedł przełom. Udało się wyrównać (2:2) i uwierzyć w siebie.

W siódmym gemie zaczęły dobrze funkcjonować dropshoty Janowicza. Gorzej było z nogami, które momentami nie nadążały za uderzeniami. Tenisista MKT robił przysiady, wyskoki, żeby rozluźnić mięśnie. Nie pomogło to, bo przegrał własne podanie w 9. gemie. Polak nie odpuścił. W świetnym stylu zaatakował i wyrównał na 5:5, pokazując kilka świetnych uderzeń, do których Monfils nie był w stanie dobiec.

Zawodnik MKT świetnie zaczął mijać backhandem po linii, na co Monfils patrzył tylko szeroko otwierając oczy. O losach partii miał zadecydować tie-break. Polak rozpoczął go od podwójnego błędu serwisowego i ostrzeżenia za zagranie po wywołaniu autu. Francuz nie pozwolił odbudować się rywalowi i zakończył do trzech.

Monfils rozpoczął z animuszem 4. seta, wygrywając gema serwisowego bez straty punktu. Łodzianin przetrwał jednak trudne chwile, a siły zaczęły opuszczać przeciwnika.

Janowicz przełamał na 3:2 i pilnował swojego serwisu. Udało się jeszcze raz wygrać gema Francuza i zarazem całą partię 6:3.

Decydującego seta "Jerzyk" zaczął dobrze i zarazem szczęśliwie. Obaj gracze pilnowali swojego podania.

Pierwsze trudne chwile miał łodzianin. W piątym gemie bronił breakballe, ale zrobił to skutecznie. Choć Monfils się jeszcze przebudził, to Janowicz okazał się lepszy. Przełamał na 5:3, a chwilę później wygrał swój serwis, pieczętując sukces w całym spotkaniu. Mecz trwał ponad 3 godziny i zdecydowanie podobał się kibicom. Nie brakowało długich wymian oraz efektownych zagrań.

W trzeciej rundzie rywalem Polaka będzie Hiszpan - Feliciano Lopez, który wygrał z Adriano Mannarino. Francuz skreczował w czwartym secie.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką