Logo Radio Łódź

Skandal w Fortuna 1. Lidze. Kibole GKS-u Katowice demolowali własny stadion i strzelali z rakietnic do kibiców Widzewa [WIDEO]

Do skandalicznych scen doszło w środę (6 kwietnia) w Katowicach. Zaległe spotkanie 25. kolejki Fortuna 1. Ligi pomiędzy miejscowym GKS-em a Widzewem Łódź musiało zostało przerwane na około 20 minut. Powodem był popis katowickich kiboli, którzy postanowili... zdemolować własny stadion.

Kibole dali popis

Na stadionie przy Bukowej była 70. minuta meczu. Widzew - po golu Marka Hanouska z rzutu karnego - prowadził 1:0 i wtedy kibole GKS-u Katowice postanowili dać o sobie znać. Zaprezentowali oprawę, na którą składała się m.in. sektorówka z napisem "Persona non grata" (pl. osoba niepożądana). Chwilę później pokazali, że ich przekaz jest dosłowny.

Zachowanie grupy osób rzeczywiście było niepożądane i na pewno kibice piłki nożnej nie chcą takich scen oglądać. Katowiczanie odpalili dużą ilość rac. Na stadionie zrobiło się dosłownie siwo. Dym uniemożliwiał kontynuowanie gry. Arbiter przerwał spotkanie. Okazało się jednak, że to dopiero początek popisu miejscowych kiboli.

Część rac oraz petard miejscowi postanowili posłać w kierunku kibiców Widzewa. Zaczęli strzelać rakietnicami w sektor gości. Piłkarze zeszli do szatni. Nie było mowy o tym, by w takich warunkach grać w piłkę.

Chuligani z Katowic podpalili... własny stadion

Mijały kolejne minuty, na nic zdawały się prośby katowickiego spikera, który prosił kibiców o spokój. Ci byli głusi na jego słowa. Do swojego "repertuaru" dorzucili kolejny element - podpalili "dywan" z szalików. Na obiekcie pojawiła się straż pożarna.

W międzyczasie kilka osób postanowiło opuścić własny sektor - tzw. Blaszok i udać się na "spotkanie" z kibicami przyjezdnych. Podróż uniemożliwiali kibolom GKS-u ochroniarze. Dlatego miejscowi postanowili postraszyć ich... latającymi krzesełkami. Zaczęli demolować własny stadion, wyrwali kilka siedzisk i posłali je w stronę służb porządkowych.

Deja vu po śląsku

Ostatecznie po 20 minutach sytuacja nieco się uspokoiła. Na trybunach wciąż było nerwowo, ale arbiter pozwolił obu drużynom wrócić na murawę i dokończyć mecz. W 84. minucie Przemysław Kita podwyższył na 2:0. Łodzianie wygrali z GKS-em Katowice i zawieźli do domu komplet punktów.

Trzeba jeszcze dodać, że to drugi z rzędu mecz widzewiaków, który został przerwany przez ekscesy na trybunach. W ostatnim domowym spotkaniu z GKS-em Tychy (2:1) także doszło do przymusowej przerwy. Wówczas do głosu doszli kibole z Tychów, którym asystowali chuligani z ŁKS-u. Więcej o skutkach demolki przy al. Piłsudskiego można przeczytać TUTAJ.

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką Polityka plików cookies