Logo Radio Łódź

Uchodźcy przybywają do Polski. Dziennikarze Radia Łódź na granicy polsko-ukraińskiej [ZDJĘCIA + WIDEO]

Dziennikarze Radia Łódź są na granicy polsko-ukraińskiej. Relacjonujemy co dzieje się z obywatelami Ukrainy, którzy trafiają do Polski. Pierwsza pomoc czeka na nich tuż po wejściu na teren Rzeczypospolitej. W całym kraju organizowane są zbiórki, mieszkania, praca dla uchodźców.

(Fot. Jarosław Kosmatka)

Nasi reporterzy dotarli do przejścia granicznego w Dołhobyczowie. W jego pobliżu znajdują się dwa punkty recepcyjne. Uchodźcy mogą się tam ogrzać, przespać, zjeść coś ciepłego, znaleźć transport.

- Idziemy z okolic Lwowa, gdzie jeszcze jest spokojnie, ale dalej jest strasznie - mówią Ukraińcy, którzy przekroczyli już granicę. 

Na miejscu nie brakuje ludzi dobrej woli, którzy oferują transport 

Przyjechał m.in. autokar z Pabianic. - To lekcja pokory, ale też empatii. To co widzimy na granicy bardzo siedzi w człowieku. Dzieci opatulone w koce, siedzące na zmarzniętej ziemi. Nie oddadzą tego żadne zdjęcia i filmy, gdy zobaczy się to na własne oczy - mówi pan Michał z Pabianic. 

(Fot. Tomasz Podwysocki)

Coraz więcej uchodźców przybywa z niszczonego wojną Charkowa. Na granicy czekają na nich bliscy.

- Charków jest zniszczony. Rodzina siedziała w piwnicy przez kilka dni - mówią czekający na granicy na bliskich. 

Przy granicy ustawiają się dobrzy ludzie z gorąca zupą. Wielu uchodźców trafia do punktów rejestracyjnych. Tam dostają niezbędną pomoc, mogą się przespać.

Wraz z napływem uchodźców z Ukrainy do Polski, rośnie liczba wielkich serc. Wśród pomagających są wolontariusze. Szczególnie dużo pracy mają na granicy w punktach rejestracyjnych.

Kilka takich punktów odwiedziła nasza reporterka Monika Gosławska. Jeden z największych znajduje się w Hrubieszowie.

(Fot. Jarosław Kosmatka)

Na pomoc oczekują także zwierzęta, które Ukraińcy zabrali ze sobą

Ukraińcy, którzy opuszczają swój kraj niewiele mogą wziąć. Wielu zabiera jednak ukochane zwierzęta, z którymi trafiają do punktów rejestracyjnych.

- Zgłosiła się m.in. dziewczyna, która przeszła przez granicę z żółwiem. Trudno było jej się z nim rozstać. Prawie płakała prosząc, aby ktoś go zaadoptował. To żółw morski, który przez 24 godziny był pozbawiony wody - mówi jedna z wolontariuszek.

Żółw na pewno znajdzie dom. Pozostałe zwierzęta też mogą liczyć na pomoc. Wszystkie dostają karmę – koty dodatkowo kuwetę ze żwirkiem.

(Fot. Monika Gosławska)

Reporterzy Radia Łódź którzy wrócili na granice z Ukrainą poznają dziesiątki dramatycznych historii. Historii chwytających za serce nie ma końca

- Widziałem matkę, która całowała dwóch synów, około 15-letnich, którzy jechali do Warszawy. Zapytałem jej, czy ona nie wsiada. Odpowiedziała, że wraca na wojnę - mówi jeden pomagających na przejściu granicznym w Dołhobyczkowie. Nie brakuje też leczonych onkologicznie, którzy musieli przerwać leczenie. 

Z naszego regionu pomoc dla uciekających przed wojną Ukraińców płynie bezustannie. Przy granicy cały czas pracują wolontariusze. Uchodźcy jednym głosem powtarzają, że Polacy mają wielkie serca

Jednym z pomagających jest właściciel firmy turystycznej z Łodzi Robert Baran. 

Na granicy w Zosinie Ukraińcom pomagają strażacy z województwa łódzkiego

(Fot. Jarosław Kosmatka)

Jak wygląda sytuacja na przejściu granicznym w Zosinie? Zobacz:

Historie uchodźców na przejściu granicznym w Hrebennem

Reporterzy Radia Łódź od kilku dni odwiedzają przejścia graniczne z Polski z Ukrainą. Dziś (6 marca) nasza ekipa była w Hrebennem. Monika Gosławska rozmawiała z Julią, która do Polski dotarła z mamą.

Julia jest wdzięczna za oferowaną przez Polaków. Wraz z mamą zmierza do Katowic, gdzie znajdują się jej bliscy. - Jedziemy do Katowic, gdzie od dwóch lat studiuję. W Katowicach mieszka moja siostra z mężem. Pracuje tam również mój ojciec - opowiada.

Julia mówiła nam również, że 10 dni z rodziną spędziła w schronie. Zrozumiała, że wojna to niebezpieczeństwo, kiedy blisko jej domu zginął człowiek. Sama gotowała dla żołnierzy ukraińskich.

Posłuchaj:

Na polsko-ukraińskich przejściach granicznych nie brakuje dramatycznych relacji. Usłyszeliśmy opowieść o ratowaniu dziecka, które było bardzo wychłodzone. - Trafiła tutaj matka z praktycznie nieprzytomnym dzieckiem na rękach. Okazało się, że dziecko jest wychłodzone, temperatura jego ciała wynosiła 35 stopni. Dzięki pomocy ratownika dziecko zostało uratowane. Ogrzało się i ruszyło dalej w poszukiwaniu domu - opowiada jedna z kobiet.

Pomoc wolontariuszy i gorąca grochówka

W Hrebennem, podobnie jak na innych polsko-ukraińskich przejściach granicznych, na uchodźców czekają wolontariusze. Wszystkim służą pomocą. Wśród nich jest pan Patryk z Polskiej Akcji Humanitarnej. Pomaga wszystkim, którzy pomocy potrzebują. - Przyjmujemy osoby, które przechodzą przez granicę i są zmarznięte oraz zmęczone. W naszym punkcie można usiąść i zjeść coś, a także napić się gorącej kawy, czy herbaty. Mamy też mały kącik dla dzieci. Skupiamy się, by znaleźć tym ludziom transport - zaznacza.

Na uchodźców czekają miejsca do ogrzania, coś gorącego do wypicia i zjedzenia, m.in. gorąca grochówka. Dla uciekających przed wojną organizowany jest także transport i dach nad głową.

Wcześniejsze wydarzenia - W RELACJI LIVE TUTAJ

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką Polityka plików cookies