Logo Radio Łódź

Fałszywy ksiądz Marek N. oskarżony o spowodowanie śmierci staruszków

Marek N. przez lata przedstawiał się jako ksiądz Marek N. W podłódzkim Zgierzu prowadził schronisko dla starszych, potrzebujących osób. W październiku 2016 roku ewakuowano stamtąd kilkudziesięciu schorowanych pensjonariuszy. Niektórych nie udało się uratować.

(Fot. Piotr Krysztofiak)

Koniec śledztwa w sprawie Marka N. 

Śledztwo przeciwko Markowi N. zakończyło się po ponad pięciu latach od tragicznych wydarzeń. Marek N. zwany przez mieszkańców łódzkiego i media fałszywym księdzem został oskarżony o spowodowanie śmierci pensjonariuszy zgierskiego Domu Schronienia Samotnych i Potrzebujących oraz Samotnej Matki. Placówkę założył Kościół Starokatolicki RP a w rzeczywistości prowadził ją duchowny tego zgromadzenia Marek N.

- Udało się zakończyć śledztwo w głównym wątku dotyczącym Domu Schronienia Samotnych i Potrzebujących oraz Samotnej Matki. Możliwe było wykazanie związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy zaniedbaniami oskarżonego a śmiercią części podopiecznych placówki - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Czytaj także: Prowadził Dom Schronienia w Zgierzu. Marek N. z zarzutami

Zarzuty spowodowania śmierci

W głównym wątku fałszywy ksiądz Marek N. odpowie przed sądem m.in. za nieumyślne spowodowanie śmierci i narażenie pensjonariuszy, prowadzonej przez niego placówki, na utratę życia i zdrowia. Po ewakuacji placówki w październiku 2016 roku do szpitali w regionie trafiło kilkadziesiąt osób. Kilkunastu z nich nie udało się uratować.

Do łódzkich mediów i policji zaczęli zgłaszać się członkowie rodzin zmarłych. Wprost oskarżali Marka N. o spowodowanie śmierci ich bliskich wskutek zaniedbań. W tle miały być malwersacje finansowe, oszustwa, a nawet wyłudzanie ubezpieczeń i nieruchomości.

Fałszywy ksiądz

Fałszywy ksiądz Marek N. od początku swojej działalności podkreślał, że jest kapłanem. Na oficjalne spotkania przychodził zawsze w koloratce, co uwiarygodniało jego postać. Lokalne władze, urzędnicy i pracownicy służby zdrowia chętnie pomagali "księdzu", który opiekował się starszymi, schorowanymi ludźmi.

Jednak podszywający się od kapłana Marek N. był dobrze znany prokuratorom. Pierwsze niepokojące sygnały z prowadzonych przez niego domów pomocy są datowane na lata 90. W 2001 roku "Dziennik Zachodni" opisał katastrofalne warunki w domu pomocy w Białej Rawskiej. Trzy lata później znów zrobiło się głośno o upokarzających warunkach pobytu w tego typu placówce, tym razem w Oświęcimiu. Była współpracownica Marka N. opowiedziała na antenie jednego z popularnych programów interwencyjnych, jak "ksiądz" potraktował podopiecznego chorego na raka. - Marek N. ze swoją współpracownicą polali go jakimś płynem myjącym, potem spłukali wężem ogrodowym. Zaprowadzili go do pralni, zamienionej na rupieciarnię, położyli do łóżka. Po godzinie ten chory zmarł.

W styczniu 2011 roku Marek N. otrzymał od sądu zakaz prowadzenia placówek opiekuńczych. W rzeczywistości fałszywy ksiądz nie stosował się do wyroków sądowych i prowadził kolejne domy pomocy, w tym Dom Schronienia w Zgierzu.

1 500 zł za miesiąc gehenny

Jak podawały media, Marek N. wymagał od podopiecznych zapłaty 1 500 zł za miesiąc pobytu w zgierskim domu pomocy (1 200 zł od bezdomnych). W niektórych przypadkach renciści i emeryci (tę grupę fałszywy ksiądz przyjmował najczęściej) zgadzali się na bezpośrednie przelewy swoich rent i emerytur na konto fundacji.

Na początku 2016 roku Wojewoda Łódzki Zbigniew Rau otrzymał pierwsze niepokojące sygnały o nieprawidłowościach w ośrodku. O ile pierwsza kontrola z urzędu wojewódzkiego niczego nie wykazała, o tyle kolejna ujawniła istny horror, jaki panował w tamtym miejscu.

Opinia publiczna dowiedziała się m. in. o kobiecie, której ciotka przebywała w zgierskim domu pomocy prowadzonym przez Marka N. "Zaniepokojona jej stanem zdrowia zadzwoniła na linię alarmową, prosząc o pomoc medyczną. Dyspozytorka pogotowia rozmawiała również z kimś, kto w zgierskim ośrodku podawał się za opiekuna medycznego pacjentki. Obsługa placówki przekonywała, że przyjazd lekarza nie jest potrzebny, bo na miejscu jest lekarz, ponadto pacjentka jest w dobrym stanie. Ponieważ rodzina naciskała i kolejny raz zadzwoniła po pomoc, dyspozytor wysłał tam lekarza nocnej i świątecznej pomocy medycznej" - opisywał to wtedy Dziennik Łódzki.

Pomimo polecenia lekarza, który przyjechał na miejsce, nikt nie podał kobiecie leków, które pomogłyby wyleczyć zdiagnozowane zapalenie płuc. Kontrolerzy wojewody, którzy znaleźli kobietę kilka dni później, ocenili, że stan kobiety wymaga natychmiastowej hospitalizacji. Chwilę po przewiezieniu do szpitala w Zgierzu, kobieta zmarła.

Ewakuacja 12 osób z ośrodka - niemal połowa zmarła na wskutek bardzo złego stanu zdrowia

Tuż po kontroli, władze wojewódzkie podjęły decyzję o ewakuacji 12 podopiecznych z ośrodka. Cztery osoby zmarły po przewiezieniu do szpitali, jedna jeszcze podczas pobytu w domu pomocy prowadzonym przez Marka N.

- Wszawica, świerzb, smród, jeszcze czegoś podobnego nie widziałam. Mam problem, żeby poukładać sobie w głowie, jak mogło do tego dojść - mówiła wtedy Beata Świątczak ze zgierskiego pogotowia.

Okazało się, że Dom Schronienia działał bez wymaganych zezwoleń, a przebywało w nim blisko 100 osób z całej Polski. Wojewoda Łódzki 13 października 2016 roku podjął decyzję o zamknięciu ośrodka. Pensjonariusze placówki zostali wtedy wywiezieni do innych ośrodków na terenie województwa łódzkiego.

Jarosław Kosmatka/Michał Czarniecki

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI ZE ZGIERZA 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI ZE ZGIERZA". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką Polityka plików cookies