Logo Radio Łódź

Rozpoczął się proces Mirosława Ż. - 26 lat temu miał zgwałcić i zamordować łódzką studentkę

Przed Sądem Okręgowym w Łodzi stanął mężczyzna oskarżony o gwałt i zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 22-letniej Hanny, studentki prawa z Łodzi. 18 czerwca 1995 roku, w akademiku na osiedlu studenckim Lumumbowo znaleziono zwłoki kobiety, a podejrzany ochroniarz zapadł się pod ziemię następnego dnia po zbrodni.

(Fot. Magdalena Dąbek)

W nocy z 17 na 18 czerwca 1995 roku Hanna S. bawiła się z koleżanką w dyskotece na studenckim osiedlu Lumumbowo. Jak zeznawała przed sądem towarzyszka ofiary, w pewnym momencie Hannę zaczepił jeden z bramkarzy klubu. - Był też chyba ochroniarz, który zwrócił uwagę Hanki, bo poprosił ją do tańca. To było trochę natarczywe - mówiła przed sądem.

Dziewczyny nie zwracały jednak uwagi na zaczepki. Tańczyły same, a potem spotkały dwóch kolegów. Jeden z nich, Gruzin o imieniu Vano, odprowadził je potem do domu. Według relacji innego świadka około 4.00 rano Hanna i Vano wrócili do akademika. Dziewczyna miała jeszcze chwilę posiedzieć ze znajomymi, a potem pójść do swojego pokoju. - W tracie nocy, której nastąpiło zdarzenie, pokrzywdzona oraz kolega byli w sąsiednim pokoju w akademiku. To były dwa pokoje połączone wspólnym sanitariatem i kuchnią. Przebywały tam też inne osoby, ja siedziałem w pokoju sąsiednim - opowiadał jeden ze świadków.

Następnego dnia ciało Hanny znalazł wspomniany już Vano. Mężczyzna miał ją obudzić, żeby uczyła się do egzaminu, ale gdy zajrzał do pokoju przeraziło go to, co zobaczył. - Rano przybiegł kolega, powiedział, że z Hanią jest coś nie tak. Pobiegliśmy do akademika. Hania była cała sina, w dziwnej pozycji. Za chwilę przyjechało pogotowie - zeznawała inna z koleżanek zamordowanej.

Hanna S. została zgwałcona i uduszona - zarzuty w tej sprawie usłyszał Mirosław Ż., który w 1995 roku pracował jako ochroniarz i stał na bramce w studenckich klubach. - Używając przemocy polegającej na duszeniu rękami oraz biciu po twarzy, doprowadził ją do obcowania płciowego. Następnie poprzez zagardlenie rękami i zatkaniu otworów oddechowych, spowodował jej śmierć na skutek uduszenia - odczytał w akcie oskarżenia prokurator Sławomir Piwowarczyk.

Mirosław Ż. nie przyznał się do winy i na tym etapie odmówił składania wyjaśnień. Przed rozpoczęciem rozprawy wnosił o jej utajnienie, bo jego zdaniem obecność dziennikarzy miałaby wpłynąć na decyzję sędziego. Tomasz Krawczyk, które przewodniczył składowi sędziowskiemu nie uznał jednak tego wniosku. Na rozprawie odczytał wcześniejsze zeznania oskarżonego.

Posłuchaj i dowiedz się więcej:

Oskarżony był poszukiwany listem gończym, odnaleziono go w Rosji i sprowadzono do Polski w lutym tego roku. Po tragedii na piżamie zamordowanej znaleziono ślady jego DNA. Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi mu dożywocie.

Warto dodać, że w momencie popełnienia zbrodni obowiązywał inny kodeks karny. Wówczas za zabójstwo nie przewidywano kary dożywotniego pozbawienia wolności, a 25 lat lub karę śmierci. Zdaniem obrony może mieć to wpływ na wysokość ostatecznej kary.

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "NA SYGNALE". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką