Logo Radio Łódź

Transformacja Łodzi po 1989 roku była udana? Kontrowersje wokół jednego z paneli dyskusyjnych Igrzysk Wolności

Czas leczy rany, ale spoglądanie w przeszłość przez różowe okulary może odbić się czkawką. Podczas ósmej edycji Igrzysk Wolności w EC1 Łódź zorganizowano debatę pt. "Łódź. Udana transformacja miasta po 1989 roku?" Zdaniem Leszka Balcerowicza i zaproszonych do dyskusji przekształcenie miasta powiodło się pomyślnie.

Fabryka Ossera - ofiara transformacji ustrojowej (Fot. Sebastian Szwajkowski)

- Łódź została ponadprzeciętnie obarczona dziedzictwem socjalizmu. Chciałbym pogratulować twórcom wielkiego sukcesu w Łodzi: pracownikom, przedsiębiorcom, osobom działającym w samorządzie. Sukces jest tym większy, że z cięższej sytuacji się człowiek podnosi - mówił Leszek Balcerowicz, były wicepremier i minister finansów.

Raport o przemianach gospodarczych w Łodzi, który był przedmiotem debaty na Igrzyskach Wolności, wskazuje, że miasto było ofiarą komunizmu, a nie samej transformacji. - Pięćdziesiąt procent pracowników było zatrudnionych w sektorze odzieżowym i włókienniczym. Problemem była struktura, nie transformacja. Ona tylko uwidoczniła te problemy, które kumulowały się przez lata. To tak jakby obwiniać termometr za gorączkę - komentuje dr Arkadiusz Sieroń, ekonomista.

Transformacja przyniosła miastu upadek przemysłu włókienniczego i doprowadziła do gigantycznego bezrobocia. Koszty społeczne miały twarz tysięcy włókniarzy i włókniarek bez perspektyw i środków do życia. - Koszty społeczne to są ludzie. Zakłady włókiennicze w Łodzi, które zatrudniały tysiące pracowników, tworzyły też więzi społeczne. O tym się bardzo mocno zapomina. To nie były tylko miejsca pracy i produkcji, ale także miejsca związane z domami kultury, żłobkami, przychodniami, z całą infrastrukturą socjalną. Nie próbowano otworzyć parasola, czy podłożyć poduszki lub koca dla tych, którzy będą upadać. Powiedziano tylko, że przeżyją szok i będzie ciężko - podkreśla Marta Madejska ze Stowarzyszenia Topografie.

Majątek wielkich fabryk był dziko prywatyzowany po zaniżonej wartości, jak chociażby zakłady Bistony. - Zostały sprzedane za bezcen włoskiej firmie. To było z góry ukartowane przedsięwzięcie. Pracownicy mieli zachować zatrudnienie, ale zostali zwolnieni, maszyny sprzedano. Dopłacaliśmy do tego, a straciliśmy kilkanaście milionów dolarów - mówi Zdzisława Janowska, ekonomistka i dawna senator. Swoją cegiełkę do upadku tekstyliów dołożył ówczesny rząd, który, poprzez likwidacje barier celnych, dopuścił do zalania rynku tanimi tekstyliami z Dalekiego Wschodu. - Doskonałej jakości nasze wyroby, koszule, sukienki, wspaniałe bawełny, wełny, flanele, nie wytrzymywały z tymi, które po cenach dumpingowych były sprzedawane w Polsce, a produkowane w Chinach - dodaje Janowska.

Posłuchaj i dowiedz się więcej:

Gospodarka kapitalistyczna działa lepiej od centralnie planowanej, natomiast w okresie przejściowym zabrakło ochrony, która uwzględniałaby potrzeby szeregowych pracowników łódzkich tekstyliów. - Wystarczy spojrzeć nawet na Śląsk, czyli tam, gdzie pozamykano kopalnie. Poziom klęski społecznej był dużo mniejszy. To nie jest tak, że wszyscy ludzie musieli wylądować na bruku, a przemysł w całości zlikwidowany. - zauważa dr Marcin Szymański z Katedry Historii Polski Najnowszej UŁ.

Według dr. Janusza Wdzięczaka, ekonomisty z Fundacji Ambitna Polska, obecnie głównym filarem łódzkiej gospodarki są małe i średnie przedsiębiorstwa. - Oczywiście, na wschodzie miasta mamy dużo magazynów, ale są one logistyczne. To pokazuje, że Łódź stała się węzłem logistycznym. Nadal za mało produkujemy, łódzki przemysł wciąż jest słabo rozwinięty - mówi Wdzięczak.

Adam Pustelnik, wiceprezydent Łodzi, uważa, że transformacja Łodzi wciąż się nie zakończyła. - Długi cień lat komunizmu będzie nad nami ciążył jeszcze przez jakiś czas. Uważam jednak, że Łódź jest wyjątkowo udanym przykładem transformacji. W przeciwieństwie do Detroit, czy wielu innych miast, które były monokulturami przemysłowymi, Łodzi udało się odrodzić i dostosować się do zmieniającej się gospodarki - mówi wiceprezydent.

Ranking wpływów z podatku PIT na jednego mieszkańca pokazuje, że Łódź plasuje się za: Warszawą, Poznaniem, Wrocławiem, Krakowem, Trójmiastem i Katowicami. Do nadgonienia mamy jeszcze sporo, ale osładzanie lat 90. i zrzucanie całej winy na poprzednią epokę pożytku nie przyniesie.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką