Logo Radio Łódź

510 nowych przypadków zakażenia koronawirusem w Polsce, 36 w Łódzkiem [RAPORT]

Ministerstwo Zdrowia informuje, że w ciągu ostatniej doby zanotowano w Polsce 510 nowych przypadków zakażenia koronawirusem. W Łódzkiem zachorowało kolejnych 36 osób.

  • W szpitalach przebywa obecnie 594 pacjentów covidowych - informuje Ministerstwo Zdrowia. Od wczoraj ich liczba wzrosła o 6 osób.
    77 chorych jest podłączonyh do respiratorów. W ciągu minionej doby ta liczba wzrosła o 11 osób.

  • Na kwarantannie przebywa 62 438 osób. To blisko 2 000 osób więcej niż dzień wcześniej.

  • Resort zdrowia podał także, że w sumie w Polsce jest 2 657 686 ozdrowieńców z COVID-19.

Koronawirus w Polsce

Piotr Muller, rzecznik rządu, poinformował, że o końca września nie planuje się zmian w obostrzeniach w związku z zachorowaniami na COVID-19 - Wydaje się, że liczba osób zaszczepionych faktycznie spowodowała bardzo mocne obniżenie liczby zachorowań - dodał. Muller, który był w czwartek gościem w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, był pytany o możliwe obostrzenia w związku z obserwowanym wzrostem zakażeń na COVID-19. Rzecznik zapewnił też, że rząd jest przygotowany na scenariusz nagłego wzrostu zachorowań. - Po pierwsze dlatego, że w szpitalach mamy zarezerwowane miejsca dla osób, które są chore na COVID-19, a z drugiej strony, że oczywiście bierzemy też pod uwagę ograniczenia sektorowe - powiedział. - Natomiast z tych analiz, które w tej chwili mamy, wygląda na to, że ta liczba nie powinna być tak duża, żeby to było konieczne do wprowadzenia - dodał rzecznik rządu.

Profesor Włodzimierz Gut, wirusolog, zapytany o kwestie uruchamiania szpitali tymczasowych i zagrożenie dla szpitalnictwa w Polsce w związku z zapowiadaną czwartą falą, odpowiedział, że w czasach, kiedy dzienna liczba zachorowań na SARS-CoV-2 wynosiła 27 tysięcy przypadków, można było mówić o zagrożeniu, ale w tej chwili, spodziewając się tysiąca przypadków dziennie, nie ma o tym mowy. Podsumował, że szpitale tymczasowe są dobrym zabezpieczeniem na przyszłość, jednak w tej chwili nie ma podstaw ani konieczności, aby je uruchamiać, ponieważ stałyby puste. Co będzie dalej? Jak będzie rozprzestrzeniała się czwarta fala? Wirusolog jest zdania, że wszystko będzie zależało od tego, czy uda się zaszczepić odpowiedni odsetek społeczeństwa. - W tej chwili zaszczepiło się ok. 50 proc., a ponad 10 proc. nabyło odporność po przechorowaniu - oszacował. Dodał, że to za mało, żeby pójść brytyjską drogą i puścić wszystko na żywioł w nadziei, że reszta społeczeństwa, zwłaszcza ludzie młodzi, uzyskają odporność przechodząc COVID-19 w sposób łagodny.

Czytaj także: Justyna Balmas o szczepieniach przeciw COVID-19 oraz o hejcie związanym z tym tematem

Wirusolog pytany o możliwość zakażenia się w tym samym czasie dwoma odmianami wirusa wyjaśnił, że owszem, taka koinfekcja jest możliwa. Zapewnił jednak, że nie należy się tego szczególnie obawiać ani przykładać do tego wielkiej wagi. Chociażby dlatego, że wirusy w naszym organizmie i tak nieustannie mutują, zmieniają się, więc choć można zbadać na początku, czym się zakaziliśmy, to nie sposób przewidzieć, co z nas "wyjdzie". - Wirus namnaża się w taki sposób, że tworzy pewną matrycę. I na tej matrycy jest wielokrotnie przepisywany przez enzymy, które do tego służą - wytłumaczył profesor dodając, że skala kombinacji rekombinacji wirusów RNA jest olbrzymia. 

Jak zapewnił, żadna z dotychczasowych, utrwalonych zmian w koronawirusie nie jest szczególnie istotna, nie zmienia sytuacji epidemicznej. - Istotną byłaby zmiana, która wpłynęłaby na dynamikę namnażania wirusa - powiedział wirusolog.  Jak stwierdził wirusolog, do tej pory wersją SARS-CoV-2, która uległa największej zmianie jest Lambda, która "zgubiła duży kawałek", co jednak nieszczególnie przekłada się na to, jak działa na organizm człowieka ani w jaki sposób się przenosi.

Koronawirus na świecie

Na Ukrainie minionej doby wykryto najwięcej infekcji od maja - ponad 3,6 tys. - wynika z czwartkowych danych ministerstwa ochrony zdrowia tego kraju. Rząd nie wyklucza zaostrzenia restrykcji przeciwepidemicznych. W środę na Ukrainie potwierdzono 3663 zakażenia koronawirusem, w tym 342 wśród dzieci i 63 wśród pracowników medycznych. Najwięcej przypadków wykryto w Kijowie, obwodzie lwowskim i charkowskim. Tego dnia zmarło 61 osób zainfekowanych, a do szpitali przyjęto 981 pacjentów. 1546 ludzi uznano za wyzdrowiałych. Poprzednio tak wysoki dzienny bilans zakażeń zarejestrowano w drugiej połowie maja. W środę premier Denys Szmyhal zapowiedział, że w najbliższym czasie specjalna komisja rozpatrzy możliwość zaostrzenia restrykcji przeciwepidemicznych. Według zapowiedzi premiera w kraju, który obecnie jest w tzw. zielonej strefie epidemicznej, mogą być zaprowadzone ograniczenia tzw. żółtej strefy. Minister ochrony zdrowia Wiktor Laszko mówił wcześniej, że tzw. żółta strefa może zacząć obowiązywać od 13 września. Podkreślił, że ograniczenia będą dotyczyć przede wszystkim masowych wydarzeń. Dodał, że w tej strefie zajęcia w trybie stacjonarnym będą odbywać się tylko w placówkach edukacyjnych, w których 80 proc. pracowników otrzymało choć jedną dawkę szczepionki. Łącznie od początku pandemii potwierdzono w tym liczącym ok. 41 mln mieszkańców kraju ponad 2,3 mln zakażeń i ponad 54 tys. zgonów. W pełni zaszczepionych jest ponad 4,5 mln ludzi.

Belgijskie szpitale rezerwują 25 procent łóżek na oddziałach intensywnej terapii dla pacjentów zakażonych koronawirusem. Powodem jest wzrost liczby zakażeń COVID-19 i hospitalizacji oraz liczby pacjentów na OIOM-ach. Od końca sierpnia do 7 września przyjmowano dziennie 70 pacjentów zakażonych koronawirusem. To wzrost o 14 procent w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch tygodni. Obecnie hospitalizowanych jest 700 osób, 225 leży na OIOM-ach, co oznacza wzrost o 18 procent. Specjalna komisja monitorująca sytuację na oddziałach zwróciła się do wszystkich szpitali ogólnych i uniwersyteckich, aby od przyszłego tygodnia wdrożyły fazę pierwszą planu koronawirusowego. W praktyce oznacza to, że z dwóch tysięcy miejsc na oddziałach intensywnej terapii w całej Belgii, 500 będzie zarezerwowanych dla zakażonych pacjentów. A wcześniej, z powodu wzrostu hospitalizacji, 12 belgijskich szpitali zostało zmuszonych do odłożenia zabiegów, które nie są pilne.

Japonia przedłuży stan wyjątkowy związany z pandemią. Ma to ograniczyć liczbę zakażeń koronawirusem i zapobiec przeciążeniu systemu opieki zdrowotnej. Stan wyjątkowy miał obowiązywać do 12 września. Zostanie przedłużony do końca miesiąca. Dotychczas nadzwyczajne ograniczenia dotyczyły 21 spośród 47 prefektur. Jest to obszar, na którym mieszka około 80 procent populacji. Stan wyjątkowy zostanie przedłużony w 19 prefekturach. Będzie to dotyczyć między innymi Tokio, Osaki, Aichi, Fukuoki i Hokkaido. W Japonii ograniczenia związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa polegają między innymi na rekomendowaniu restauracjom wcześniejszego zamykania i niepodawania alkoholu. Ponadto jest sugerowana telepraca wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Dotychczas w Japonii zarejestrowano ponad milion 590 tysięcy zakażeń koronawirusem. Zmarło 16 tysięcy 436 osób, a wyzdrowiało ponad milion 404 tysiące. Do tej pory przeciwko COVID-19 w pełni zaszczepiono około połowy mieszkańców tego kraju.

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką