Logo Radio Łódź

Damian Szymański strzelając gola Anglikom, zapisał się w historii polskiego futbolu. A jeszcze kilka lat temu grał w GKS Bełchatów

W środowy wieczór na stadionie PGE Narodowym w Warszawie reprezentacja Polski rywalizowała z Anglią w meczu eliminacyjnym do przyszłorocznego mundialu w Katarze. Nasze Orły zremisowały z Lwami Albionu 1:1, strzelając wyrównującego gola w doliczonym czasie gry. Piłkę do siatki posłał Damian Szymański, czyli zawodnik, który początkowo w ogóle nie był brany pod uwagę przez Paulo Sousę.

26-latek, na co dzień broniący barw greckiego AEK Ateny, wskoczył do składu ze względu na kontuzje, które zdziesiątkowały naszą kadrę. Mecz z Anglią rozpoczął na ławce rezerwowych, ale gdy już otrzymał swoją szansę, odwdzięczył się selekcjonerowi niezwykle cennym golem.

Przeżyjmy to jeszcze raz. W 68. minucie Damian Szymański zmienia zmęczonego Grzegorza Krychowiaka. Pomocnik Krasnodaru mocno się napracował, ponadto miał na swoim koncie żółtą kartkę. Sousa nie chciał popełnić błędu z meczu Euro 2020 (ze Słowacją), kiedy "Krycha" obejrzał dwa "żółtka", więc szybko zareagował. Posłał do boju piłkarza, dla którego mecz z Anglią był dopiero szóstym w narodowych barwach.

Mijają kolejne minuty, Szymański solidnie pracuje na boisku. Aż przyszedł doliczony czas gry. W pierwszej jego minucie Polacy mają piłkę w okolicy pola karnego Jordana Pickforda. Przepycha się Jakub Moder, zbiega z lewej strony, zagrywa do środka, tam jest Karol Linetty, ale jego próba zostaje zablokowana przez obrońców. Do piłki dopada Robert Lewandowski. Nasz kapitan zabiera futbolówkę raz jeszcze na lewą stronę, precyzyjnie zagrywa do środka, a tam jak spod ziemi wyrasta Damian Szymański. Dubler Krychowiaka wspina się po piłkę na 1. piętro i pakuje ją głową do siatki. Anglicy nie mogą w to uwierzyć, a 26-latek wraz z kolegami i całym stadionem świętuje, że właśnie utarli nosa wicemistrzom Europy.

Ta sytuacja pokazuje, że marzenia się spełniają. Damian Szymański swoim trafieniem będzie teraz porównywany m.in. do Jana Domarskiego, który w legendarnym meczu na Wembley także trafił do angielskiej bramki. W przeszłości zresztą niewielu Polakom ta sztuka się udała. Golkiperów z Wysp Brytyjskich do kapitulacji zmuszali m.in. Robert Gadocha, Włodzimierz Lubański, Tomasz Frankowski, czy ostatnio Jakub Moder. Teraz do tego grona dołącza 26-latek z Kraśnika.

Właśnie z rodzinnego miasta, gdzie trenował w tamtejszej Stali, trafił w 2012 roku do GKS Bełchatów. Pierwszy sezon spędził w Młodej Ekstraklasie, ale już rok później zadebiutował w pierwszym zespole, który występował na zapleczu ekstraklasy. W sezonie 2013/14 strzelił pierwszego gola dla "Brunatnych". Było to trafienie z meczu z GKS Katowice (2:2). Rozgrywki bełchatowianie zakończyli awansem do ekstraklasy.

Premierowy występ Szymańskiego w najwyższej klasie rozgrywkowej miał miejsce przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała. Młodzian pojawił się na murawie w 76. minucie, zmieniając... Patryka Rachwała, obecnego opiekuna "Brunatnych". W barwach ekipy z województwa łódzkiego młody pomocnik zagrał jeszcze w 18 spotkaniach, ale nie udało mu się zdobyć gola. Na domiar złego w końcówce sezonu Szymański doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry na kilka miesięcy. Żeby tego było mało, dla GKS Bełchatów sezon 2014/15 zakończył się degradacją do I ligi.

Szymański wrócił do zdrowia w drugiej połowie następnego sezonu, grał w pierwszoligowym GKS, by po zakończeniu rozgrywek przenieść się do Jagiellonii Białystok. W zespole z Podlasia grał zarówno w eliminacjach do Ligi Europy, ekstraklasie, jak i drużynie rezerw. W kolejnym sezonie zawodnika wypatrzyła Wisła Płock, gdzie nastąpił rozkwit jego kariery.

Pod okiem Jerzego Brzęczka Szymański rósł z meczu na mecz. Na Mazowszu pomocnik spędził dwa sezony. Jego dobre występy nie umknęły łowcom talentów rosyjskiego Achmatu Grozny. Nie zawojował jednak Priemjer-Ligi. Został wypożyczony do greckiego AEK Ateny. Stołeczny klub ostatecznie zdecydował się na transfer Polaka i teraz zdobywa on gole w żółto-czarnych barwach. 

Wracając do reprezentacji, warto oddać Jerzemu Brzęczkowi, że wymyślił on Damiana Szymańskiego dla kadry. W 2018 roku ówczesny selekcjoner jako pierwszy zaprosił pomocnika na reprezentacyjne zgrupowanie. Z orzełkiem na piersi piłkarz zadebiutował (7 września 2018 r.) podczas meczu Ligi Narodów przeciwko Włochom (1:1). Minęły trzy lata i jeden dzień od starcia z Italią, a Damian Szymański uratował Polakom remis w starciu z wicemistrzami Europy.

Po raz kolejny futbol napisał piękną historię. Wierzymy, że jeszcze nie raz usłyszymy o zawodniku z Kraśnika i pamiętamy, że pierwsze poważne piłkarskie kroki stawiał w bełchatowskim GKS.

JESTEŚ KIBICEM? SŁUCHAJ I CZYTAJ RELACJE NA ŻYWO Z MECZÓW.
WSZYSTKIE TRANSMISJE DOSTĘPNE SĄ W DZIALE "SPORT LIVE".
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką