Logo Radio Łódź

Protest pracowników niepedagogicznych łódzkich szkół. Ważą się losy blisko pół tysiąca osób [ZDJĘCIA]

Trwają rozmowy między wiceprezydent Małgorzatą Moskwą-Wodnicką a reprezentacją dyrektorów liceów i podstawówek. Czas na złożenie w magistracie arkusza organizacji pracy na przyszły rok dyrektorzy szkół mają do środy.

(Fot. Sebastian Szwajkowski, Michał Makowski)

Wcześniej UMŁ wysłał do szkół pismo z zaleceniem, aby w arkuszu zredukować etaty wśród administracji i obsługi. Dyrektorzy walczą o miejsca pracy dla osób, bez których szkoła nie będzie w stanie zapewnić dzieciom odpowiednich warunków sanitarnych. We wtorek pod magistratem odbył się protest zagrożonych pracowników. - Pracujemy dla dzieci. Do tej pory zabrano nam premię, a teraz odbierają nam etaty. Dwie osoby nie dadzą rady sprzątnąć szkoły - mówi jedna z uczestniczek. - Pracy jest masa, tego nie da rady zrobić jedna osoba w godzinę. To jest szkoła podstawowa, malutkie dzieci, które płaczą za rodzicami. Trzeba takie dziecko przytulić, wytłumaczyć, że pójdzie do klasy i będzie dobrze - dodaje inna.

- W tym momencie dostajemy ok. 2300 - 2400 zł na rękę. Nie wiem, czy takie pieniądze uratują panią Hannę Zdanowską - komentują pracownicy szkół.

W skali roku redukcja blisko 500 etatów może przynieść kilkanaście mln zł oszczędności. Czy warto oszczędzać na warunkach, w których uczą się dzieci? Na to pytanie odpowiedź od wiceprezydent Moskwy-Wodnickiej próbowała uzyskać dziennikarka TVP3 Łódź. Nie udało się. - Dziś mam spotkanie ze związkami zawodowymi, a jutro z dyrektorami - odpowiedziała.

Głównym argumentem protestujących jest pomysł miasta na wydawanie gazety za półtora miliona złotych. 

Jak mówi Wioletta Krysiak, organizatorka protestu, te środki mogłyby odciążyć budżety szkół, co mogłoby odsunąć wizję redukcji etatów dla woźnych, kucharek, czy konserwatorów w szkołach. W ten sposób protestujący żądają zmiany decyzji o cięciach finansowych. - One nie uderzają w wielkich graczy, deweloperów, czy korporacje, tylko w najsłabszych, czyli pracowniczki i pracowników niepedagogicznych oraz samych uczniów i uczennice. To oni nie będą mieli zapewnionych odpowiednich standardów. Chcemy walczyć o miasto, które będzie miastem dla wszystkich ludzi, nie tylko najbogatszych - dodaje.

- Prezydent Wodnicka nie zorganizowała takiego spotkania ze związkami nauczycielskimi. Nastąpiło spotkanie z prezydent Zdanowską. Po przedstawieniu naszych próśb i uzasadnień, dlaczego miałyby być wprowadzone takie zalecenia, nie uzyskaliśmy żadnej pozytywnej informacji. Jedynym kontrargumentem było pytanie o pozyskanie pieniędzy - mówi Roman Laskowski, przewodniczący NZSS Solidarność.

Biuro prasowe magistratu nie chce komentować negocjacji i protestów. Odpowiedzią na wszystkie pytania ma być oświadczenie sprzed tygodnia, w którym władze Łodzi powołują się na zbyt niską subwencję oświatową z budżetu centralnego. Czytamy w nim, że od lat subwencja jest niedoszacowana. Łódzki samorząd rocznie dokłada ponad 500 mln zł do wydatków oświatowych. To dyrektorzy szkół zadecydują ostatecznie, czy zwolnią część pracowników, czy zmniejszą wymiar zatrudnienia z pełnych etatów na ich część.

Mimo licznych monitów, skarg i pism ani rząd, ani MEN nie reagują, przez co samorząd zmuszony jest podejmować trudne decyzje. Taką jest konieczna - dla dalszego funkcjonowania całego systemu edukacji - redukcja etatów pracowników niepedagogicznych. Dotyczy około 12 proc. etatów, a konkretna liczba zależy od placówki i jej specyfiki. Zmniejszenia liczby etatów nie dotyczą przedszkoli, nie ulegnie też zmianie liczba etatów pedagogicznych w szkołach. 

Obecnie liczba etatów pracowników niepedagogicznych wynosi 4 250. Dla porównania we Wrocławiu jest w tej grupie o 1500 etatów mniej, a liczba uczniów we Wrocławiu jest porównywalna z Łodzią.

Dyrektorzy nie zgadzają się z władzami miasta. - Nie wyobrażam sobie tego. Nasza szkoła znajduje się w dość starym budynku, parkiety nie są lakierowane, trzeba je cały czas sprzątać. Cztery woźne pracujące na dwie zmiany nie są w stanie tego zrobić. Czekamy na rozstrzygnięcie rozmów. One cały czas trwają i mamy nadzieję, że zakończą się kompromisem przyjętym zarówno przez władze Łodzi, jak i dyrektorów szkół - mówi Maryla Włodarczyk, dyrektorka III LO w Łodzi.

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką