Logo Radio Łódź

Co dalej z wygaszaną szkołą w gminie Galewice?

Szkoła podstawowa imienia Henryka Sienkiewicza w Węglewicach to niewielka placówka działająca w powiecie wieruszowskim. Decyzją rady gminy Galewice szkoła przestanie istnieć z końcem sierpnia.

(Fot. Adam Łużyński )

- Z roku na rok coraz mniej uczniów uczęszczało do szkoły, dlatego jej utrzymywanie jest nieopłacalne. Innymi czynnikami jest wzrost wynagrodzeń w sferze oświatowej. Najważniejszym powodem była niemożność zapewnienia nauki na dostatecznym poziomie. Musieliśmy rezygnować z zajęć dodatkowych i wyrównawczych. Występowało także łączenie klas. To spowodowało, że jakość nauczania spadła – tłumaczy wójt gminy Galewice, Piotr Kołodziej.

- Moim dzieciom niczego nie brakuje. Jedno dziecko ukończyło tę szkołę, kolejne jest w pierwszej klasie. Do tej pory dzieci uczyły się bardzo dobrze – przyznaje mieszkanka Węglewic.

- Tak jak w przypadku innej, zlikwidowanej szkoły, organizujemy transport na trenie gminy. W zależności od życzenia rodziców dzieci będą odbierane z domu i zawożone do szkoły. Następnie dzieci przebywają w szkole, mają zajęcia świetlicowe i wracają do domu transportem gminnym – informuje Piotr Kołodziej.

- Dzieci są zmuszone bardzo wcześnie wstawać i późno wracać do domu. Zanim zostaną zebrane z tych wszystkich wiosek, trochę czasu upłynie – komentuje mieszkanka Węglewic.

Czy decyzja władz samorządu o likwidacji szkoły może stanowić definitywny koniec placówki oświatowej? Według Aliny Kozińskiej-Bałdygi, prezes Federacji Inicjatyw Oświatowych, istnieją rozwiązania pozwalające przywrócić taką szkołę do życia. Wystarczy znaleźć lub utworzyć stowarzyszenie, które zajmie się prowadzeniem placówki. Może to zrobić także Koło Gospodyń Wiejskich lub inna organizacja pozarządowa mająca osobowość prawną. Szkoły samorządowe różnią się od szkół zarządzanych przez stowarzyszenia sposobem finansowania. 

- Szkoły prowadzone przez stowarzyszenia otrzymują dotacje na podstawie subwencji liczonej na każdego ucznia. Szkoła prowadzona przez samorząd otrzymuje pieniądze liczone na podstawie wynagrodzenia nauczycieli. Liczebność uczniów nie ma znaczenia – tłumaczy Alina Kozińska-Bałdyga

Szkoły wiejskie to nie tylko kameralna nauka w niewielkich klasach i bliska okolica ich funkcjonowania. To także bezpieczeństwo dzieci w dobie pandemii. W małej szkole zachodzi mniejsze ryzyko zarażenia koronawirusem.

- Nastał czas, aby zastanowić się, zweryfikować i stworzyć model szkoły wiejskiej. Małej szkoły, ale właśnie takiej, która jest sercem wsi, wielopokoleniowym i wielofunkcyjnym ośrodkiem. Działając wspólnie mieszkańcy są w stanie sami stworzyć sobie i swoim dzieciom optymalne warunki do życia – dodaje Alina Kozińska-Bałdyga.

Posłuchaj:

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką