Logo Radio Łódź

Taki był tydzień. Słuchasz i Wiesz [PODCAST]

Zapraszamy na przegląd najważniejszych wydarzeń tygodnia, o których informowaliśmy w magazynie Słuchach i Wiesz oraz serwisach informacyjnych Radia Łódź.

- Pod wpływem tragicznych statystyk zgonów i liczby zachorowań na COVID-19, która poszybowała grubo ponad 30 tysięcy dziennie rząd zaostrzył epidemiczne zakazy. To ma nas uchronić przed ostateczną klęską niewydolnej służby zdrowia, która mogłaby nastąpić, jeżeli święta przyniosą pogorszenie sytuacji. Informowali o tym premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski

Czytaj: Nowe obostrzenia w walce z koronawirusem. Premier i minister zdrowia przedstawili szczegóły

W programie "Tylko u nas" politycy dyskutowali o tym, czy grozi nam lockdown?

- Wszystko wskazuje, że zbliżamy się do krytycznego momentu trzeciej fali epidemii i wiele zależy od nas samych jak dalej będzie się rozwijać sytuacja.
W łódzkiej Hali Expo w tym tygodniu ruszył szpital tymczasowy. Mówił o tym wojewoda Łodzki Tobisz Bocheński.  - Sytuacja w województwie jest poważna. Zbliżamy się obecnie do liczby hospitalizacji ze szczytu drugiej fali. I, niestety, ani liczba zakażeń koronawirusem, ani liczba pacjentów nie maleje - mówił wojewoda.

Zobacz: W Łodzi uruchomiono szpital tymczasowy dla pacjentów zakażonych koronawirusem [ZDJĘCIA]

- W tym tygodniu sporym problemem okazały się także wyjątkowo długie kolejki do punktów szczepień. Między innymi taki zator utworzył się przed punktem szczepień przeniesionym ze szpitala tymczasowego na ulicę Lumumby.

Pacjenci skarżyli się na powstające kolejki. Jak zapewnia pełnomocnik wojewody do spraw szczepień Jolanta Kowalik-Gęsiak, w punkcie udało się już przeorganizować przyjęcia i szczepienia pacjentów. Dodatkowych gabinetów będzie jeszcze więcej. - Rzeczywiście w tych pierwszych dniach pojawiły się kolejki, natomiast zostały już podjęte działania, które mają na celu rozładowanie tych kolejek, aby takie sytuacje się więcej nie zdarzały. To m.in. utworzenie kolejnych punktów szczepień oraz gabinetów kwalifikacji lekarskiej - wyjaśnia Jolanta Kowalik-Gęsiak.

Według symulacji Ministerstwa Zdrowia szczyt zachorowań na koronawirusa przypadnie na przełomie marca i kwietnia.

- W Łodzi pojawiła społeczna inicjatywa pod hasłem „STOP synekurom” zapoczątkowana między innymi przez ruchy miejskie, która zakłada wprowadzenie zakazu pracy radnych różnych szczebli samorządu w spółkach, które samorządowi podlegają.

Jak wiemy wielu radnych łączy mandat z pracą np. w miejskich spółkach i dlaczego - mimo licznych deklaracji - do tej pory nikt tego problemu nie rozwiązał.

Czytaj: Radni nie będą mogli pracować w spółkach podległych danemu samorządowi?

Obecnie radni, na przykład miejscy, mogą pracować w miejskich spółkach. To według Daniela Walczaka z "TAK dla Łodzi" wyraźny konflikt interesów, a problem dotyczy polityków wszystkich partii. - Jak radni mają nadzorować prawidłowo takie spółki skoro w nich pracują? Jak prawidłowo mają nadzorować wójta, burmistrza, prezydenta z chwilą, kiedy głosuje nad absolutorium, kiedy mieszkańcy zgłaszają skargi na włodarza, a zatrudnienie radnego zależy od takiego wójta, burmistrza czy prezydenta? - pyta retorycznie Walczak.

Konfliktu interesów nie widzi z kolei łódzki radny KO Tomasz Kacprzak, zatrudniony także w Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania. - Zgodnie z przepisami, radni nie mogą zasiadać w zarządach spółek, czyli nie mogą nimi kierować. Mogą być pracownikami. Sam jestem pracownikiem miejskiej spółki i - zgodnie z przepisami - nie borę udziału w głosowaniach rady miejskiej dotyczących tej spółki.

Petycja w tej sprawie jest już w parlamencie, a jej procedowanie powinno rozpocząć się po świętach wielkanocnych.

Inicjatywą ruchów miejskich po świętach zająć ma się sejmowa Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.

(Fot. Agata Gwizdała)

- W tym tygodniu komentowaliśmy to co się dzieje w łódzkiej szkole filmowej po doniesieniach, że na tej uczelni dochodzi do sytuacji przekraczających normalna relację na linii nauczycie-student.

Według relacji jednej z absolwentek - na wydziale aktorskim miało dochodzić do przemocy - zarówno werbalnej, jak i fizycznej. Szkoła rozpoczęła dochodzenie w tej sprawie, a w przestrzeni publicznej pojawiają się kolejne niepokojące świadectwa.

Specjalna komisja, która zebrała się dziś w łódzkiej „Filmówce”, ma wyjaśnić oskarżenia o przemoc psychiczną i fizyczną, które publicznie kilka dni temu przedstawiła absolwentka uczelni Anna Paliga.

List, w którym Anna Paliga opisuje przemocowe praktyki, jakich mieli dopuszczać się niektórzy z wykładowców słynnej uczelni przy ul. Targowej, wywołał lawinę kolejnych oświadczeń. Chociażby Marii Dębskiej – aktorki znanej z takich filmów, jak „Cicha noc”, czy „Moje córki krowy”. O swoich studiach w Łodzi napisała tak:

Oprócz tego, że czułam się wielokrotnie jedną z „ulubionych absolwentek” tej szkoły i dostałam w niej naprawdę wiele dobrego, niestety, wielokrotnie byłam świadkiem lub ofiarą sytuacji, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Wiem, że nie tylko ja szkołę kończyłam na lekach uspokajających i niezbędna mi była terapia.

Nie brakuje jednak komentarzy z drugiej strony. W obronie jednego z oskarżanych wykładowców, byłego rektora szkoły, prof. Mariusza Grzegorzka – stanęła reżyserka Małgorzata Burzyńska-Keller - twierdząc – i tu cytat – że „nie jest interpersonalnym przemocowcem”. I jak mówi – po tych wypowiedziach - teraz sama doświadcza hejtu. - Zamiast od razu brać karabiny i rozstrzeliwać, to sprawę należałoby zbadać, wysłuchać obu stron. I tego właśnie uczył nas nasz mistrz Wojciech Has. W tej chwili taki rynsztok zaczął płynąć i co chwila ktoś z tego rynsztoka wyjmuje coraz bardziej cuchnący przedmiot i wysyła mi na pocztę. A wstyd, a to, a tamto. Ludzie, którzy bronią pani Anny, stosują wobec osób np. takich jak ja, takie działania, jakie piętnują – mówi reżyserka.

Sam Mariusz Grzegorzek wyraził pełną gotowość do wyjaśnienia sprawy. - Ja nie tylko jestem gotów, ale bardzo do tego dążę i bardzo bym chciał, i wiem, że tak będzie.

Spraw jest więc wyjaśniania a władze łódzkiej szkoły filmowej wykazują determinację aby zbadać wszystkie zarzuty dotyczące przemocowego traktowania studentów. To, że do podobnych sytuacji mogło dochodzić także na innych uczelniach może wskazywać, że łódzka szkoła nie była pod tym względem wyjątkowa.

Sporym echem odbiło się policyjne zatrzymanie znanego właściciela zakładu mięsnego „Zbyszko”. 61-letni mężczyzna usłyszał zarzuty oszustwa na kwotę blisko 3,5 mln zł na szkodę prawie 100-u pokrzywdzonych, w tym 95 dostawców bydła. Miał także pozbywać się swojego majatku na rzecz krewnych wna wypadek roszczeń ze strony wierzycieli.
Oprócz Zbigniewa K., śledczy zatrzymali też 3 inne osoby, które również usłyszały zarzuty.

Czytaj: Areszt dla właściciela zakładu mięsnego "Zbyszko"

- Przy okazji Światowego Dnia Wody przypominaliśmy o tym jak cenna jest woda dla naszego życia, o czym czasem zapominamy. Uświadamiamy sobie to dopiero gdy zaczyna jej brakować np. z powodu postępującej suszy. Tymczasem specjaliści alarmują, że problem deficytu wody będzie dotykać kolejne rejony świata. Rozwiązaniem musi tu być racjonalne wykorzystywanie wody i jej oszczędzanie, a to jest możliwe już na poziomie lokalnych samorządów.

Celem rządowego programu jest przeciwdziałanie suszy i wspracie wszystkich programów, które mają pooprawiać bilans wodny i jej racjonalne wykorzystanie a przede wszystkimm oszczędzanie.

- Jak wyglądają łódzkie torowiska tramwajowe nie trzeba wiele mówić, wystarczy popatrzeć lub pojechać tramwajem, niektóre są w fatalnym stanie ale jest kłopot z remontami.
Zarząd Inwestycji Miejskich w Łodzi unieważnił przetargi na przebudowę torów przy Ogrodowej i krańcówkę przy Północnej, ponieważ złożone oferty ponad dwukrotnie przekraczały zaplanowany budżet. Podobnie sytuacja się ma w przypadku modernizacji zajezdni w Chocianowicach. Społecznicy ostrzegają, że jeśli łódzkie torowiska nie zostaną wyremontowane to komunikacji miejskiej może grozić zawał.

Czytaj: Czy władze Łodzi prawidłowo szacują koszty zaplanowanych inwestycji?

Zastępca rzecznika prezydenta Łodzi Aleksandra Hac mówi, że przy różnicy kilkunastu procent można negocjować, ale dokładanie do inwestycji drugie tyle nie wchodzi w grę. - Widzimy to na przetargach. Te, w których ujęta jest infrastruktura torowa są dużo wyższe niż zakładaliśmy. Nie spodziewaliśmy się aż tak zawyżonych ofert, także przetarg został unieważniony. Będziemy zastanawiać się jak zmniejszyć zakres inwestycji i, w ciągu kilku tygodni, ogłosimy przetarg jeszcze raz.

Przy zbiegu ulic Przybyszewskiego i Kilińskiego w Łodzi rozpoczął się - pierwszy od 30 lat - remont torowiska. Pierwszy etap prac ma się zakończyć za miesiąc ale już widać że prace powodują w tym miejscu ogromne korki. Duży problem mają mieszkańcy pobliskiej kamienicy, którym został odcięty dojazd do posesji. Problem z wjazdem mogą mieć również karetka pogotowia, straż pożarna czy pracownicy MPO.

- Śmieci się już wysypują, kosze są przepełnione. Inżynier miasta powiedział, że nie widzi problemu i kosze mogą nie być opróżniane przez dwa tygodnie - mówią mieszkańcy. Jak twierdzi Marcin Sawicki, administrator obiektu, do kamienicy nie mogą dojechać nie tylko  śmieciarki, ale w razie potrzeby wozy strażackie czy karetka pogotowia. Niemożliwe są też dostawy do lokali użytkowych na parterze budynku. - Osoba, która projektowała zastępczo drogę, nie przemyślała, że z drugiej strony można zrobić zapasową. To działka miejska, wystarczyła zgoda wspólnoty, zdjęcie dwóch przęseł płotu i można zrobić drogę wyjazdową - dodaje. 

Według rzeczniczki MPK kamienica ma być odcięta od dojazdu przez dwa tygodnie. - Organizacja transportu przygotowana przez naszego wykonawcę została zaakceptowana przez Zarząd Dróg i Transportu, jak i Biuro Inżyniera Miasta - mówi Agnieszka Magnuszewska z MPK. 

Czytaj: Remont skrzyżowania odciął wjazd do kamienicy

Najwyraźniej informacja o zmianie dojazdu do posesji, podjętej na szybko w związku z kryzysową sytuacją, nie dotarła do policji, bo mieszkańcy próbujący dojechać na własne podwórko korzystając z chodnika byli karani mandatami.

Wracamy do pytania o to gdzie tak naprawdę znajduje się środek Polski. Przez lata panowało przekonanie, że w Piątku. Ale geodeta Mariusz Maues, który wziął pod uwagę lądową powierzchnię kraju wraz z wodami terytorialnymi upiera się, że ten środek znajduje się w Nowej Wsi pod Kutnem, konkretnie na prywatnej posesji - obok huśtawki, szamba i piaskownicy. Samą informacją już zainteresowało się kilka uczelni.

- Pan Meus może jeszcze kilka uniwersytetów pozyskać. Niech sobie działa. Miasto i jego mieszkańcy nadal mamy to prawo posługiwać się tytułem geometrycznego środka Polski. Nikt nam tego nie odebrał. Główny geodeta kraju nam nie odebrał. Zapraszamy do Piątku. Jeśli ktoś chce obejrzeć albo zrobić sobie fotkę przy tym co wymyślił pan Meus we wsi pod Kutnem, to zobaczy tam ogrodzone prywatne podwórko, biegające trzy psy. Nie można tam wejść, nie można żadnego zdjęcia zrobić. A do nas, do Piątku zapraszam otwarcie - mówi burmistrz miasta Piątek Krzysztof Lisiecki. 

Geograficzny środek Polski pozostaje w Piątku. Ten na sprzedaż to jest geodezyjny środek Polski. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to gospodarze chętnie odstąpią za godziwą cenę.

To wszystko w tym podsumowaniu tygodnia. Na kolejne zapraszamy za tydzień. 

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką