Logo Radio Łódź

Mieszkańcy tworzą nielegalne wysypiska, a samorządy wydają miliony na ich sprzątanie

Stare wersalki, lodówki, sterty jednorazowych pieluch, a także gruz i śmieci poremontowe - to efekt przeprowadzonego kilka dni temu społecznego sprzątania jednego z dzikich wysypisk w Łodzi. W innym miejscu na terenie województwa w porzuconej lodówce oprócz zepsutego jedzenia znaleziono... akt zgonu. Jak się okazało - ojca właściciela zużytego sprzętu.

(Fot. Piotr Krysztofiak)

Problem nielegalnie wyrzucanych śmieci jest dziś powszechny. Widać go zwłaszcza pod koniec zimy. To także problem kosztowny, ponieważ na sprzątanie samorządy wydają miliony złotych.

W ubiegłym roku Łódź na likwidację ponad 350 dzikich wysypisk śmieci wydała 1,5 mln zł. W tym roku wydatki będą większe, ponieważ takich nielegalnych składowisk zgłoszono już ponad tysiąc. W budżecie miasta na 2021 rok na sprzątanie nielegalnych wysypisk zapisano 3 mln zł.

Radny KO Tomasz Kacprzak apeluje do łodzian i przypomina, że są w mieście miejsca, w których można oddać różne odpady, również meble, a także zużyty sprzęt AGD. I nie trzeba za to płacić. - Po to są stworzone PSZOK-i, żeby nie zaśmiecać lasów, terenów zielonych i naszych osiedli – przekonuje Tomasz Kacprzak. - Dziwię się, że komukolwiek chce się brać kanapę i wieźć ją do lasu, jeśli odpady wielkogabarytowe możemy ustawić albo pod naszymi śmietnikami, albo zawieźć do jednego z PSZOK-ów. Wystarczy wykazać się zamieszkaniem na terenie naszego miasta – zaznacza Tomasz Kacprzak.

Widok pozimowych ulic naszych miast jest rzeczywiście zasmucający. Spod stopniałego śniegu wyłoniły się butelki, tzw. małpki, niedopałki, opakowania po chipsach, batonikach i plastikowe butelki po napojach. O ile w centrach miast to porozrzucane w dużych ilościach, ale śmieci rozdrobnione, to na obrzeżach są ich już całe sterty, powstają wręcz nielegalne wysypiska.

Często jednak udaje się dotrzeć do wyrzucającego w ten sposób swoje śmieci brudasa. - Jeden z mieszkańców poinformował nas, że na ul. Ceramicznej znajdują się świeżo podrzucone worki ze śmieciami - opowiada Sylwester Witczak ze Straży Miejskiej w Zduńskiej Woli. - Patrol udał się tam i okazało się, że osoba zaśmiecająca zostawiła po sobie namiary w postaci danych adresowych z przesyłek kurierskich. I tak często się zdarza, że - na szczęście dla nas i dla środowiska - śmieciarze zostawiają namiary na siebie.

Do osób zaśmiecających miejsca publiczne łatwiej też będzie dotrzeć w samej Łodzi. - Żeby osoby wyrzucające śmieci przestały się czuć bezkarne, miasto - w ramach budżetu obywatelskiego, ale też innych środków - zakupiło dla straży miejskiej kilkanaście przenośnych kamer, które będą instalowane w miejscach najczęściej zaśmiecanych – dodaje radna Sojuszu Lewicy Demokratycznej Agnieszka Wieteska.

Mieszkańcy tworzą nielegalne wysypiska, a samorządy wydają miliony na sprzątanie takich miejsc (Fot. Krzysztof Zimoch, zdjęcia nadesłane, Piotr Krysztofiak, Michał Woźny)

Problem dzikich wysypisk i zaśmiecania swego najbliższego otoczenia występuje nie tylko w Łódzkiem, ale także w całej Polsce. Sami mieszkańcy tworzą takie miejsca, a potem oczekują, że ktoś po nich posprząta. Tak było na przykład w gminie Pątnów w powiecie wieluńskim. - Często ludzie korzystają z tego, że ktoś już coś wyrzucił, no to „wozem się zajechało i się wyrzuciło” – mówią mieszkańcy. - Żadnej konsekwencji z tego nie było. Wiadomo, mieszkamy na wsi, każdy się zna, więc jeden na drugiego nie doniesie.

Chyba… że przypadkiem. - Jedna z kobiet zgłaszająca nam zaśmiecanie pobliskiego lasu nawet nie wiedziała, że zgłosiła fakt zaśmiecania, którego dokonał jej mąż – dodaje Sylwester Witczak ze Zduńskiej Woli. Mężczyzna musiał zapłacić 500 złotych mandatu i posprzątać wyrzucone przez siebie śmieci. Była też inna sytuacja, która wprawiła strażników w osłupienie. W porzuconej pod punktem skupu surowców wtórnych wypełnionej starym jedzeniem lodówce znaleziono… akt zgonu ojca właściciela niepotrzebnego już urządzenia.

W Łowiczu odbyła się ostatnio zbiórka odpadów wielkogabarytowych. Przy tej okazji przypomniano, że w tym roku spod posesji nie będą już odbierane opony. Wprowadzono też limit odpadów wielkogabarytowych - wynosi on 400 kg na jedno gospodarstwo domowe rocznie. W większości przypadków na sprzątanie dzikich wysypisk składamy się my wszyscy.

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką