Logo Radio Łódź

Mieszkańcy gminy Szadek obawiają się powstania biogazowni

Budowa biogazowni w Prusinowicach w gminie Szadek to temat znany mieszkańcom od wielu lat. Dekadę temu inwestycji jednak nie udało się zrealizować. Teraz miejscowy inwestor zamierza wrócić do sprawy i wybudować rolniczą biogazownię. Mieszkańcy miejscowości nie kryją obaw w związku z planowaną inwestycją.

(Fot. Adrian Krupa)

- W perspektywie kilku lat przy gorzelni w Prusinowicach powstać ma mała biogazownia wykorzystująca wywar, ziemniaki i kukurydzę jako surowce odnawialnej energii. Czysta i tania energia cieplna, mogłaby zasilać szkołę, straż czy inne prywatne budynki. Działalność biogazowni pomoże lokalnym rolnikom ze zbytem produktów rolnych oraz zniweluje wylewane na pola wywary gorzelniane - przekonuje burmistrz Szadku, Artur Ławniczak.

Mieszkańcy Prusinowic obawiają się o komfort swojego życia. Chodzi o nieprzyjemny zapach, który towarzyszył im przez kilka lat w związku z sąsiedztwem gorzelni.

- Jestem przeciwna tej inwestycji - mówi jedna z mieszkanek Prusinowic.

Inwestor, a jednocześnie właściciel gorzelni, przekonuje że mieszkańcy nie odczują żadnych uciążliwości.

- Zapewniam mieszkańców, że biogazownia nie będzie wiązała się z nieprzyjemnym zapachem, przecież sam jestem mieszkańcem tej miejscowości - tłumaczy Zbigniew Michałowicz.

Posłuchaj i dowiedz się więcej:

(Fot. Adrian Krupa, FB - Artur Ławniczak - Burmistrz Szadku)

Każdy ma prawo do własnego zdania, niezależnie od wiedzy jaką posiada na dany temat. Z tego co mi wiadomo, mieszkańcy bloku mieszkają najbliżej gorzelni więc nie dziwota, że mają obawy. Jak ktoś mieszka kilkaset metrów dalej pewnie ma inne odczucia.

Czyste powietrze

Biogazownie rolnicze małej mocy są przez wszystkich specjalistów oceniane jako czyste środowiskowo! Warunek wykorzystania płodów rolnych! Nawet politycy są zgodni ,że to najlepsza energia.

Wydaje mi się że redaktor rozmawiał tylko z mieszkańcami bloku. A opinia wielu ludzi jest pozytywna . Trzeba iść z postępem i szukać innych źródeł energii która odciążyć nasze środowisko. Trzymam kciuki.

Pani sama mówi że nic jej nie przekona, więc szkoda z nią dyskutować- pewnie 50 lat temu protestowała przeciwko słupom elektrycznym... Jej światopogląd w skrócie: "żyta koso się nie kosi" .... i koniec! Niech nic nie będzie, niech nic nigdzie nie działa, ogrzewajmy się krowimi plackami.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką