Logo Radio Łódź

Pierwsza w tym sezonie premiera z udziałem publiczności na scenie Teatru Wielkiego w Łodzi [ZDJĘCIA]

Twórcy zapraszają widzów na dwie opery jednoaktowe "Trouble in Tahiti” oraz "Głos ludzki” w reżyserii Michała Znanieckiego. Na dziś i jutro zostało tylko kilka ostatnich miejsc. 150 widzów znajdzie się, razem z artystami, na scenie.

Publiczność usiądzie w kulisach wokół sceny obrotowej, na której odbędą się spektakle. Brak dystansu między widzami a artystami ma ułatwić odbiór każdej opery. Oba dzieła to wejście w intymny świat przeżyć i emocji bohaterów. Wieczór zaczną "Trouble in Tahiti" Leonarda Bernsteina. To słodko-gorzka historia, zdawałoby się idealnej pary, z amerykańskich przedmieść. To nie tylko portret małżeństwa w kryzysie, to także próba spojrzenia, co kryje się za idealnym obrazkiem rodzinnego życia na amerykańskim przedmieściu. Złożona z siedmiu scen, jednoaktowa opera nazywana jest "najciemniejszym” dziełem Bernsteina. Niespełnione marzenia o idealnej rodzinie, samotność w związku oraz wzajemne oskarżenia pogłębiają kryzys w związku Dinah i Sama.

"Trouble in Tahiti" to jeden z dwóch spektakli, do którego Leonard Bernstein napisał nie tylko muzykę, także libretto. W rolę zmęczonej sobą pary wcielą się: Bernadetta Grabias i Łukasz Motkowicz. Muzycznie to collage łączący elementy latynoskiej frazy, jazz i soul. Zapomnianą nieco operę twórcy "West Side Story” muzycznie poprowadzi Adam Banaszak.

Zdjęcia z próby generalnej (Fot. Sebastian Szwajkowski)

Po czterdziestu minutach przerwy widzowie wejdą do innego, choć także pełnego emocji, świata Jej.

"Głos ludzki” Francisa Poulenca to monodram, którego bohaterka jest Ona, kobieta której imienia nie poznamy do końca spektaklu. W roli Jej, przeżywającej rozstanie z mężczyzną życia, zobaczymy Joannę Woś, primadonnę łódzkiej sceny. Widzowie śledzą rozmowę bohaterki z kimś, kogo już nie ma, kto odszedł z jej życia. Realne i nierealne połączenie to próba poradzenia sobie z rozstaniem, które Ona przeżywa ekstremalnie trudno. Joanna Woś na kanale Teatru Wielkiego mówi, że w tym spektaklu szczególnie ważna jest bliskość publiczności, która pozwala na zastosowanie oszczędnych środków wyrazu. "Przy dużych odległościach intymne momenty nikną, a każde przerysowanie trąci fałszem” dodaje artystka. Ta trudna podróż bohaterki spektaklu kończy się uwolnieniem od cierpienia i całej sytuacji - zdradza Joanna Woś. Muzycznie to spotkanie z latami pięćdziesiątymi, gdy tryumfy święciła piosenka aktorska. Joanna Woś wskazuje, że inspiracją dla Poulenca mogła być twórczość Edith Piaff. Orkiestrę Teatru Wielkiego poprowadzi także Adam Banaszak.

Zdjęcia z próby generalnej (Fot. Sebastian Szwajkowski)
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką