Logo Radio Łódź

Choć była pełnoletnia, to przez kilka lat mieszkała z córką w domu dziecka. Niebawem wprowadzi się do nowego mieszkania

Łodzianka, Patrycja Milczarek, która kiedyś sama przebywała w sierocińcu, a potem – jako samotna matka - przez kilka lat mieszkała w domu dziecka wraz z córką, otrzymała klucze do wyremontowanego 35-metrowego lokalu. Kobieta twierdzi jednak, że urzędnicy każą jej natychmiast opuścić ośrodek opiekuńczy wraz córką, mimo, że mieszkanie, w którym miałyby przebywać, trzeba jeszcze wyposażyć. - Najważniejszą potrzebą jest wstawienie łóżka i kanapy, żebyśmy miały z córką gdzie spać – mówi.

Pani Patrycji i jej córce pomaga społeczniczka Agnieszka Wojciechowska van Heukelom (Fot. Michał Makowski)

Kobieta czekała na lokal socjalny od miasta sześć lat, jednak propozycje ze strony Zarządu Lokali Miejskich były nie do przyjęcia. - Pierwszą ofertą było mieszkanie ze wspólną toaletą, przedzielone ścianką działową w kuchni. Skierowanie do drugiego mieszkania zostało anulowane przez Zarząd Lokali Miejskich, a trzecia propozycja to lokal o powierzchni niecałych 14 metrów kwadratowych. Ostatnim pomysłem było mieszkanie bez łazienki – wspominała Patrycja Milczarek dodając, że wynajęcie mieszkania przekracza jej możliwości finansowe. - Nie mam rodziny, na pomoc której mogłabym liczyć, jestem tylko ja i córka. Mam pracę, ale zarabiam najniższą krajową. Jeśli będzie mnie stać na wynajem mieszkania, to nie będzie mnie stać na utrzymanie. Albo mieszkanie, albo jedzenie – mówiła Patrycja Milczarek pod koniec ubiegłego roku.

Łodziance przyznano 35-metrowe mieszkanie, do którego nie ma zastrzeżeń, jednak - jak twierdzi - urzędnicy każą jej natychmiast opuścić dom dziecka wraz córką, mimo, że lokal trzeba jeszcze wyposażyć.

(Fot. Magdalena Dąbek)

- To pokój z kuchnią, ale z wygodami, czyli jest centralne ogrzewanie i woda - mówi społeczniczka Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, która pomaga pani Patrycji i jej córce. Szefowa Europejskiego Centrum Inicjatyw Obywatelskich dodaje, że z powodu wcześniejszego nagłośnienia sprawy przez media, teraz panią Patrycję spotykają nieprzyjemności ze strony urzędników. - Właśnie się dowiedziała, że do końca tygodnia musiałaby się wyprowadzić z domu dziecka, gdzie mieszka z córeczką. Dostała już klucze, ale mieszkanie w ogóle nie jest gotowe na to, żeby przeprowadzić tam matkę z córką. Próba wywoływanie presji na panią Patrycję spotyka się z moim wielkim oburzeniem – zaznacza Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.

Sytuację wyjaśnia Piotr Rydzewski, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łodzi. - Nie ma podstawy prawnej do tego, żeby była w domu dziecka, musi więc zostać skreślona z listy mieszkańców – wyjaśnia dyrektor Rydzewski. Dodaje jednak, że jeśli tylko będzie potrzebowała, to może jeszcze przez jakiś czas tam pomieszkać.

Posłuchaj też:

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką