Logo Radio Łódź

Dym i ogień wydobywały się z nieczynnego od dwóch lat komina

W ostatni weekend w Zgierzu doszło do nietypowego zdarzenia. Z jednego z największych w mieście kominów, znajdującego się na terenie byłych zakładów przemysłu bawełnianego "Zeltor", wydobywał się dym i ogień. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że obiekt od dwóch lat jest nieczynny.

(Fot. Piotr Krysztofiak, mieszkaniec Zgierza , Straż miejska w Zgierzu)

O tym, że z nieczynnego komina wydobywa się czarny dym, mieszkańcy informowali na portalach społecznościowych od czwartku. Jednak służby zainterweniowały dopiero w sobotę w nocy, kiedy na szczycie kilkudziesięciometrowego komina pojawił się ogień.

Na miejscu pojawiła się straż pożarna, która płomienie ugasiła. Dzień później, na miejscu pojawili się też funkcjonariusze straży miejskiej. - Musieli wejść po drabinie i zajrzeć przez właz, aby sprawdzić co paliło się w kominie. Okazało się, że zostały tam spalone resztki mebli i materacy. Z tego co udało się nam ustalić, zrobili to obywatele Ukrainy, którzy robili po sobie porządki - mówi komendant straży miejskiej w Zgierzu Dariusz Bereżewski.

Strażnicy nałożyli na właściciela budynku, który znajduje się obok komina 500 złotych kary. - Od 15 stycznia 2019 roku Ukraińcy mieszkali w pomieszczeniu serwerowni. Nie chcieli mieszkać na kwaterach. W kwietniu 2019 wyjeżdżali, więc poprosiłem żeby posprzątali po sobie. Widoczne wrzucili meble do komina. Nie wiadomo tylko kto je podpalił - mówi właściciel budynku

Sprawę komplikuje jeszcze fakt, że w międzyczasie okazało się, że sam komin nie należy do ukaranego mandatem przedsiębiorcy, tylko do innej firmy.

- Działka i komin należą do właściciela dużej sieci telefonii komórkowej - dodaje komendant Bereżewski.

Do operatora zostało wysłane już pismo, w którym polecono ogrodzić i zabezpieczyć komin. O całej sprawie nasz reporter poinformował też Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi. 

- Całkiem niedawno działalność na tym terenie prowadziła odlewnia. Działalność tej firmy została jednak wstrzymana we wrześniu 2019, co potwierdzili inspektorzy WIOŚ. Jeżeli chodzi o ostatni incydent to podejmiemy działania, ponieważ nie jest to instalacja do przetwarzania odpadów. Zdarzenie nie powinno w ogóle mieć miejsca - mówi rzeczniczka WIOŚ w Łodzi Katarzyna Trojak.

- Po Zgierzu zaczął już krążyć żart, że jesteśmy innowacyjnym miastem i trzymamy swoje śmieci w chmurze. Na szczęście mieszkańcy byli czujni - mówi zgierski radny Przemysław Jagielski, który jako jeden z pierwszych poinformował o incydencie służby.

Na miejscu pojawił się dzisiaj (24.02) przedstawiciel operatora wspólnie z właścicielem pobliskiego budynku.

- Nie medytujemy już nad tym co się stało, ale nad tym co zrobić, aby się nie powtórzyło - kończy przedsiębiorca. 

Rzecznik prasowy telefonii komórkowej Wojciech Jabczyński odniósł się do sprawy przesyłając oświadczenie: 

„Komin znajduje się na terenach byłych zakładów przemysłowych, które w całości są ogrodzone i zamknięte. Jesteśmy jego właścicielem wraz z terenem znajdującym się w bezpośredniej bliskości. Orange Polska nie miał wiedzy, ani nie wyraził zgody na korzystanie z komina i spalania w nim czegokolwiek. Nasze służby techniczne dokonają szczegółowych oględzin i ustalą, czy zdarzenie nie wpłynęło na konstrukcję komina. Nie wykluczamy też złożenia zawiadomienia na Policję.”

Posłuchaj:

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką