Logo Radio Łódź

Dyrektorka i jej syn odpierają zarzuty o molestowaniu dzieci w punkcie przedszkolnym pod Łodzią. W sprawę zaangażował się Krzysztof Rutkowski

Dyrektorka placówki przedszkolnej spod Łodzi broni swojego syna. Według relacji rodziców jednego z dzieci, które miało być pokrzywdzone, 16-latek miał prezentować małoletniemu filmy pornograficzne i molestować go.

(Fot. Piotr Krysztofiak)

Jak wynika z informacji przedstawionych przez media, w zeszłym roku sześcioletni podopieczny przedszkola wyznał, że był krzywdzony przez nastoletniego syna dyrektorki placówki. Ten miał wyprowadzać dziecko do pokoju, prezentować filmy pornograficzne i molestować. Później - w trakcie procesu sądowego - o molestowaniu zaczęły mówić także inne dzieci. Dzisiaj (22 lutego) konferencję prasową w tej sprawie zorganizował były detektyw Krzysztof Rutkowski. Na spotkaniu pojawiła się dyrektor punktu przedszkolnego i jej obecnie już 17-letni syn.

Tak jak już informowaliśmy o całej sprawie, media, ale też policje i prokuraturę poinformował ojciec jednego z dzieci, które uczęszczało do punktu pod Łodzią. - 26 czerwca powiedział nam, że oprawca - 16-latek - ściągnął mu koszulkę, pokazywał mu przyrodzenie, masturbował się, puszczał mu filmy z panami. Powiedzieliśmy, że pojedziemy do tego przedszkola i zweryfikujemy to. O 22 udaliśmy się do przedszkola. Otworzył 16-latek, powiedzieliśmy, że wiemy co się działo. Był w szoku. Żona postanowiła zablefować i powiedziała, że mamy nagrania. On zbladł. Powiedzieliśmy, że jedziemy na policję. On szedł za nami do auta. W tym momencie usłyszeliśmy, że on nas przeprasza, że miał tylko dwa wytryski. Że więcej krzywdy dzieciom nie będzie robił, i żebyśmy nie mówili tego jego mamie - opowiadał Radiu Łódź ojciec chłopca, który był wychowankiem placówki.

Dyrektorka daje sobie głowę "uciąć", że jej syn jest niewinny

Całą sytuację inaczej przedstawiła matka ówczesnego 16-latka. - Gdyby takie rzeczy mogły być w moim punkcie przedszkolnym, stawiam swoją głową, że mój Patryk nie zrobił nigdy żadnemu dziecku krzywdy, ani żaden z członków mojej rodziny, ani ja - wyjaśnia Monika Podpora-Świrk, dyrektor punktu przedszkolnego.

Do całej sytuacji odniósł się też syn dyrektorki. - Mama tego niby pokrzywdzonego złapała mnie za rękę, zabrała do samochodu, posadziła na przednim siedzeniu, zastawiła mi drzwi i pytała o różne rzeczy. Ja tam do niczego się nie przyznałem. Moim zdaniem to są wielkie oszczerstwa i kłamstwa rzucone w moją stronę. Żaden z rodziców do tej pory nie ma zastrzeżeń, nigdy nie było doniesienia, że ja któremuś dziecku zrobiłem krzywdę, oprócz tego, co się dzieje teraz - powiedział Patryk.

Na konferencji pojawiła się też spora grupa rodziców, którzy bronią placówki i nie wierzą w to o czym informowały w ostatnich dniach media. - Nasza córka uczęszcza do tego przedszkola od dwóch lat i według mnie największą rekomendacją tego przedszkola jest to, że żaden z rodziców przez okres całej tej sytuacji swojego dziecka z tego przedszkola nie wypisał. Ci ludzie, którzy oskarżają Patryka nie mają na to żadnych dowodów. Nic nie zostało tutaj nikomu udowodnione - zauważa Dawid Rezler, jeden z rodziców.

Posłuchaj też reportażu "Tylko nie mów mamie"

W nieskazitelność syna dyrektorki punktu wątpi pełnomocnik rodzin dzieci, które miały zostać pokrzywdzone. - Ja wysłuchałem wszystkie nagrania dokonane przez rodziców z rozmów z małoletnimi, gdzie potwierdzają drastyczne sytuacje, z jakimi spotkały się na terenie przedszkola i przynależnego do niego domu jednorodzinnego ze strony nieletniego, jak również - jeżeli chodzi o drugie dziecko z innej rodziny - ze strony osób dorosłych. Widziałem również materiał wideo z nagrań z przesłuchań w Sądzie Rejonowym w Łasku w tzw. "niebieskim pokoju". Jestem cały czas w kontakcie z Fundacją "Słonie na balkonie". Rozmawiałem z panią prezes Fundacji, jak również z psychologiem prowadzącym jednego z małoletnich. Obydwie panie w 100 procentach są pewne, że dochodziło do czynów na tle seksualnym - twierdzi mecenas Jarosław Szkudlarek.

Potwierdza to Joanna Paduszyńska, Fundacja "Słonie na balkonie". - W tej sytuacji dziecko jest ofiarą przestępstwa. Tyle na ten temat mogę powiedzieć, i robię to również na prośbę opiekunów.

Oczekiwanie na opinię seksuologa

Kluczowa w tej sprawie ma być opinia seksuologa. - Do dzisiaj nie została wydana opinia seksuologa od momentu, kiedy nieletni został zwolniony z ośrodka, utrudnia on przeprowadzenie tej opinii - zauważa mecenas Jarosław Szkudlarek.

Dyrektor placówki tłumaczy i Krzysztof Rutkowski tłumaczyli, że badania Patryka są zaplanowane przez sąd. - 24 lutego o godzinie 14 jedziemy z Patrykiem do Kalisza na badanie. Jest termin wyznaczony przez Sąd i nie mamy nic do ukrycia - wyjaśniała Monika Podpora Świrk.

Sprawa dotycząca małoletniego wówczas Patryka toczy się przed sądem rodzinnym w Łasku. - Sprawa nadal jest w toku. W tej chwili akta są u biegłego. Kolejny termin rozprawy ustalono na 10 marca - mówi Jacek Klęk, rzecznik sądu okręgowego w Sieradzu.

Po ubiegło tygodniowych informacjach w mediach zastępca Prokuratora Generalnego Krzysztof Sierak polecił Prokuraturze Regionalnej w Łodzi o nadzorowanie śledztwa w tej sprawie. - Polecenie pana prokuratora dotyczyło również natychmiastowego zainicjowania działań o charakterze administracyjnym i procesowym, zmierzającym do zawieszenia działalności przedszkola. Ponadto, zastępca Prokuratora Generalnego polecił Prokuraturze Okręgowej w Sieradzu przejęcie do dalszego prowadzenia postępowania dotyczącego zarówno doprowadzenia małoletniego do obcowania płciowego, jak i przekroczenia uprawnień niedopełnienia obowiązków przez dyrektora i opiekunów przedszkola - wyjaśnia Ewa Bialik, rzecznik Prokuratury Krajowej.

O nowych faktach w tej sprawie na pewno będziemy informować na bieżąco.

Posłuchaj też:

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką