Logo Radio Łódź

77-latek zmarł w szpitalu, choć trafił tam jedynie ze złamaną kością biodrową. Rodzina uważa, że doszło do licznych zaniedbań

Łódzka prokuratura bada sprawę śmierci pacjenta Miejskiego Centrum Medycznego im. dr. Karola Jonschera w Łodzi. Rodzina zmarłego twierdzi, że doszło do zaniedbania, przedstawiciele szpitala podkreślają, że wszystkie procedury zostały zachowane.

(Fot. Agata Gwizdała)

77-letni pan Czesław trafił do szpitala w listopadzie ze złamaną kością biodrową. Jak twierdzi rodzina, nie skarżył się na inne dolegliwości, był samodzielny i przytomny. Miał przejść operację ortopedyczną, ale do niej nie doszło, ponieważ stan pacjenta podczas pobytu w szpitalu znacznie się pogorszył. Stwierdzono u niego również zakażenie koronawirusem, choć w momencie przyjmowania do go placówki test na COVID-19 był negatywny. Pan Czesław zmarł 5 grudnia, a pogrążona w żałobie rodzina uważa, że w szpitalu doszło do licznych zaniedbań, w tym właśnie do zakażenia koronawirusem, który miał być przyczyną śmierci mężczyzny.

- Do wieczora 19 listopada dziadek, nie tylko z naszej wiedzy, ale także podkreślają to wszystkie dokumenty medyczne, był całkowicie świadomy - mówi jego wnuk Tomasz Kaczmarek. - Sytuacja drastycznie pogorszyła się w nocy z 4 na 5 grudnia. O stanie terminalnym dowiedzieliśmy się dopiero z dokumentacji medycznej. W komentarzu lekarskim czytamy, że pacjent był w stanie krytycznym, terminalnym, wymagający tlenoterapii. Następnie widnieje wpis, że podczas obchodu wieczornego stwierdzono brak oznak źrenicowych, tętna i oddechu, i stwierdzono zgon. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy dziadek zmarł o godz. 19.55, jak jest zapisane w dokumentacji, czy o tej godzinie został znaleziony, a umarł długo, długo wcześniej. Nie wiemy, czy leżał na sali z innymi chorymi, czy w izolatce, na korytarzy, czy w komórce – mówi Tomasz Kaczmarek.

Dyrektor Miejskiego Centrum Medycznym im. dr. Karola Jonschera w Łodzi Konrad Łukaszewski przesłał do Radia Łódź oświadczenie w tej sprawie. Wynika z niego, że wystąpienie u pacjenta objawów COVID-19 nie oznacza, że do zakażenia wirusem SARS-CoV-2 doszło w Centrum. Ponadto, do do czasu ukończenia postępowania karnego szpital nie komentuje sprawy.

OŚWIADCZENIE

W imieniu Miejskiego Centrum Medycznego im. dr. Karola Jonschera w Łodzi (dalej Centrum lub MCM), uprzejmie wyjaśniam co następuje.

Na wstępie, z uwagi na treść art 13, art. 14 i art. 26 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, z których wynika, że nawet po śmierci informacje dotyczące konkretnego pacjenta są chronione tajemnicą i mogą być ujawniane wyłącznie uprawnionym osobom i organom, Centrum nie komentuje w żaden sposób okoliczności dotyczących stanu zdrowia czy treści dokumentacji medycznej. Tym bardziej, jeżeli w sprawie toczy się postępowanie karne.

Jednocześnie w zakresie wyjaśnień ogólnych należy wskazać, że MCM posiada wszystkie wymagane prawem oraz sytuacją procedury. Zgodnie z obowiązującymi w MCM zasadami postępowania, pacjenci przyjmowani do oddziałów Centrum poddawani są badaniom RT-PCR w celu wykrycia zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Dopiero po uzyskaniu ujemnego wyniku testu pacjent jest przyjmowany do właściwego oddziału. Nadto należy zaznaczyć, że w sytuacji ujemnego wyniku testu RT-PCR na obecność wirusa, nie ma podstaw do dłuższego izolowania pacjenta.

Należy jednak zaznaczyć, że w I fazie choroby istnieje prawdopodobieństwo uzyskania wyniku fałszywie ujemnego (dotyczy to nawet 20% zakażonych). Biorąc również pod uwagę to, iż duża część zakażeń przebiega bezobjawowo a większość zakażonych nie ma objawów w ciągu kilku pierwszych dni infekcji, istnieje ryzyko, że osoba zakażona może w ramach testu uzyskać wynik ujemny podczas faktycznie występującego zakażenia.

Ponowne zlecenie testów RT-PCR w czasie hospitalizacji w Centrum następuje w przypadku kontaktu pacjenta z osobą z podejrzeniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2– w ramach obowiązujących procedur i po przeprowadzeniu dochodzenia epidemiologicznego. Wynika to z faktu, że jak wspomniano powyżej, w przypadku I fazy choroby istnieje ryzyko rozwijania się zakażenia wirusem SARS-CoV-2 przy jednoczesnym negatywnym wyniku testu RT-PCR (wynik fałszywie ujemny), stąd testy są zlecane w każdym przypadku, gdy u któregokolwiek z pacjentów podejrzewa się takie zakażenie. Testy te obejmują pacjenta, u którego wystąpiły objawy jak i pacjentów którzy mieli z zakażonym kontakt.

Powyższe oznacza również, iż we wspólnych salach znajdują się wyłącznie osoby, względem których przy przyjęciu uzyskano negatywne wyniki testów genetycznych (RT-PCR) na obecność wirusa SARS-CoV-2. Nie usuwa to jednak ryzyka zaistnienia wyniku fałszywie ujemnego.

Należy również podkreślić, iż w przypadku wykrycia infekcji Covid-19 u pacjenta Centrum, chory jest niezwłocznie przenoszony do oddziału zakaźnego – w omawianym okresie czasu był to oddział w strukturach Centrum.

Zważywszy na przedstawione okoliczności, wystąpienie u pacjenta objawów Covid-19 nie oznacza, że do zakażenia wirusem SARS-CoV-2 doszło w Centrum – epidemia ma charakter powszechny i nie jest to tzw. szczep szpitalny.

W związku z powyższym, na obecnym etapie Centrum oświadcza, że nie uznaje żadnych roszczeń ze strony rodziny pacjenta i kwestionuje swoją odpowiedzialność. Dotychczas prowadzone kontrole nie stwierdziły żadnych uchybień.

- Dotychczasowe postępowania, wewnętrzne i zewnętrzne, nie wykazały żadnych uchybień po stronie szpitala w zakresie procedur epidemiologicznych - mówi radca prawny szpitala Sebastian Bohuszewicz. - Szpital jest zobowiązany zachować dane wynikające z dokumentacji medycznej w poufności, te dane chroni również tajemnica lekarska, dlatego ewentualne informacje przekażemy tylko i wyłącznie czy to organom ścigania, czy to sądowi, jeśli będzie taki wniosek.

Wniosek o wszczęcie kontroli w szpitalu wpłynął m.in. do Urzędu Miasta Łodzi, a ten przekazał go do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Łodzi, który po przeprowadzeniu kontroli nie stwierdził nieprawidłowości w zakresie przestrzegania procedur związanych z zapobieganiem zakażeń szpitalnych. Kontrolę przeprowadzi także łódzki oddział Narodowego Funduszu Zdrowia.

Rodzina pana Czesława zdecydowała się podjąć kroki prawne. - Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury wskazując o możliwości popełnienia przestępstwa narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, a także nieumyślnego spowodowania śmierci - mówi jej pełnomocnik adwokat Piotr Majewski.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania wyjaśnia, że w najbliższym czasie zabezpieczona zostanie dokumentacja medyczna i rozpoczną się przesłuchania. - Po zgromadzeniu materiału dowodowego będziemy wyciągać wnioski co do ewentualnej odpowiedzialności karnej konkretnych osób – dodaje Krzysztof Kopania.

- Chcemy się dowiedzieć, co zawiodło: system, człowiek, szpital, czy dyrekcja? - mówi wnuk nieżyjącego pana Czesława. - Chcemy się dowiedzieć, dlaczego dziadek trafił do szpitala z powodu złamania nogi, a już do nas nie wrócił. Nie chcemy, aby za dzień, za tydzień, za miesiąc, kolejna rodzina przechodziła przez to, co my. Bo jest to ból nie do wypowiedzenia.

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką