Logo Radio Łódź

Znikają 50-letnie topole. Zagrażały bezpieczeństwu mieszkańców Piątku?

Mieszkańcy Piątku niepokoją się wycinką 40 topoli, które tworzą aleję niedaleko przepływającej rzeki Moszczenicy. Burmistrz Krzysztof Lisiecki mówi, że teren nie należy do miasta, tylko do wspólnoty pastwiskowej, i to ona zdecydowała o wycince drzew. Ta odbywa się legalnie.

Mieszkańcy Piątku zgłosili się do reportera Radia Łódź, martwiąc się o wycinane topole. Mówią, że to miejsce, gdzie od lat się spaceruje i odpoczywa. - Wszyscy chodzili tam na spacery za dzieciaka, tam na błonia. Nad rzeką można było iść się kąpać. Nikt nie lubi jak wycinają zieleń. To nie powinno tak być. Takie bardzo stare drzewa, we dwóch byśmy nie objęli. Topole nikomu nie przeszkadzają.

Jak się okazuje, za wycinkę odpowiedzialna jest wspólnota pastwiskowa, która uzyskała zgodę. - Wystąpiła do mnie wspólnota pastwiskowa z pismem, uzasadniającym przyczynę usunięcia tych drzew i taką zgodę wydałem. W uzasadnieniu podają, że część drzew to wiatrołomy. Pozostałe drzewa zagrażają bezpieczeństwu oraz wpływają bardzo negatywnie na trawę, która tam rośnie, poprzez nadmierne osuszanie tego terenu, cieniowanie oraz na spadające konary, znajdujące się w różnych częściach uprawianych łąk i niszczą im po prostu sprzęt, przede wszystkim kosiarki - wyjaśnia Krzysztof Lisiecki, burmistrz Piątku.

Mimo mrozu na miejscu pracują osoby wycinające kolejne drzewa. - Ostatnio burza przeszła i my to sprzątamy. Jak komuś gałąź na głowę spadnie, to później przyjdą do wspólnoty po odszkodowanie. Nikt nie chce tego porządkować. A widzi pan, tu wisi gałąź. Wszystkich na raz nie wycinamy - powiedział nam jeden z pracowników.

Zły stan części drzew potwierdza Anna Jóźwiak ze wspólnoty pastwiskowej. - Będzie pewna inwestycja, z korzyścią dla całej gminy, ekrany fotowoltaiczne. Także coś za coś. Pozwolenie jest na wycięcie 40 wiatorłomów, bo to nie jest zabytkowa aleja np. dębów. Wiszą tam gałęzie, są świeże pęknięcia. To, że przez pięć lat nikomu nic się nie stało, nie oznacza, że po kolejnej wichurze też tak będzie. Wycinamy, sadzimy. Robimy wszystko zgodnie z prawem.

Burmistrz nie ukrywa, że żal mu drzew. - Dziś tych topoli zostało niewiele, m.in. ta aleja. Szkoda tych drzew, bo to 51-letnie topole, które sam sadziłem. Natomiast wiem też, że jeśli wydajemy zezwolenie na wycinkę drzew, to robiący to, zobowiązani są do zrobienia nowych nasadzeń. W piśmie, z którym zwróciła się do mnie Wspólnota Pastwiskowa, są również zobowiązani do nasadzeń. Do tej pory nasadzili ok. 600 drzew - wyjaśnia Krzysztof Lisiecki.

Posłuchaj więcej:

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką