Logo Radio Łódź

Dostał 20 lat za pobicie na śmierć 4-letniej dziewczynki. Sprawa ponownie trafi do sądu

Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi w sprawie znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa 4-letniej dziewczynki. Oliwia zmarła w grudniu 2016 roku po tym, jak została pobita przez partnera swojej matki, Kamila S. Mężczyzna bił dziewczynkę, bo płakała; a matka tylko smarowała siniaki maścią.

Kamil S. na podczas procesu (Fot. Piotr Krysztofiak)

Wyniki sekcji zwłok wykazały, że dziewczynka była ofiarą przemocy co najmniej od kilku dni. Przyczyną jej śmierci były rozległe obrażenia wielonarządowe:

"Wstępne ustalenia posekcyjne wykazały olbrzymią skalę obrażeń powstałych w różnym czasie. Przede wszystkim stwierdzono rozległe obrażenia głowy, w tym krwiak i obrzęk mózgu, obrażenia jamy brzusznej z rozerwaniem kreski jelita cienkiego. Ponadto, powstałe w różnym czasie sińce i otarcia naskórka, a także gojące się złamanie żebra, obojczyka oraz kości łokciowej lewej ręki. Ze wstępnych oceny biegłych wynika, że do śmierci doprowadziły liczne obrażenia wielonarządowe".

Kamil S. doprowadzany do prokuratury (Fot. Sebastian Szwajkowski)

Oskarżony 35-letni wówczas Kamil S. został w marcu 2018 roku skazany przez sąd pierwszej instancji na 20 lat więzienia. Prokuratura domagała się kary dożywotniego pozbawienia wolności, ale sąd znalazł okoliczności łagodzące, m.in. dotychczasową niekaralność oskarżonego. Mówiła o tym w uzasadnieniu przewodnicząca składu sędziowskiego Maria Motylska-Kucharczyk. - Oskarżony konsekwentnie w toku całego postępowania przyznawał się do dokonania zarzucanych mu obu czynów, zachowywał kamienny spokój i bez emocji relacjonował, jak doszło do zdarzenia. Mężczyzna nie chciał śmierci dziewczynki, ale godził się na nią - powiedziała Motylska-Kucharczyk.

Sąd apelacyjny podtrzymał wyrok pierwszej instancji. Kasację do Sądu Najwyższego skierował Prokuratur Generalny Zbigniew Ziobro.

Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Łodzi.

Jak ustalono 4-letnia Oliwa była ofiarą przemocy od 12 listopada do 6 grudnia 2016 roku. Partner matki dziewczynki w sposób szczególnie okrutny znęcał się nad nią zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Nie tylko groził dziecku użyciem pasa, czy zamknięciem w łazience, ale stosował przemoc bijąc po całym ciele, w szczególności po klatce piersiowej, głowie i twarzy. Ponadto uderzał dziewczynkę w brzuch. Mężczyzna spowodował rozliczne obrażenia u dziecka, w tym m.in. złamanie łokcia, żebra, obojczyka, rozległych sińców na powierzchni niemal całego ciała.

Do kulminacji agresywnych zachowań Kamila S. doszło 6 grudnia 2016 roku, kiedy dwukrotnie rzucił dzieckiem na łóżko tak, że uderzyło głową o jego drewniane oparcie. Na skutek działania oprawcy dziewczynka doznała rozlicznych obrażeń głowy, w tym krwiaków oraz obrzęku mózgu, które doprowadziły do śmierci. Kamil S. zamiast udzielić małoletniej natychmiastowej pomocy, jeździł z martwym już dzieckiem po mieście, żeby przekazać go matce, w celu udania się do szpitala.

Za tymi drzwiami Kamil S. katował bezbronne dziecko (Fot. Piotr Krysztofiak)

Sąd Okręgowy w Łodzi wyrokiem z 27 marca 2018 roku skazał Kamila S. na 15 lat pozbawienia wolności za zabójstwo i 5 lat pozbawienia wolności za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad dzieckiem, orzekając karę łączną 20 lat pozbawienia wolności. Ponadto sąd orzekł, że sprawca może skorzystać z warunkowego przedterminowego zwolnienia po odbyciu 15 lat pozbawienia wolności. Apelację od powyższego wyroku, w części dotyczącej orzeczenia o karze, na niekorzyść oskarżonego, wniósł prokurator.

Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w mocy zaskarżone rozstrzygnięcie, wskazując że postulowana przez oskarżyciela kara dożywotniego pozbawienia wolności, podobnie jak kara 25 lat pozbawienia wolności, nie może być w tym przypadku orzeczona z uwagi na szereg okoliczności łagodzących. Za takie sąd uznał m.in. uprzednią niekaralność, młody wiek, krótki okres znęcania się, wyrażoną skruchę, przyznanie się do winy, jak też dobrą opinię sprawcy w miejscu zamieszkania.

Kamienica, w której mieszkała i zmarła Oliwka (Fot. Piotr Krysztofiak)

Prokurator Generalny, nie zgadzając się z tak rażąco niską karą za zabójstwo dziecka, wniósł kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi, wskazując, że wyeksponowane przez sąd okoliczności łagodzące, nie zostały właściwe ocenione, a nadana im ranga nie była uprawniona.

Prokurator Generalny podkreślił, że zabójstwa niespełna czteroletniego bezbronnego dziecka Kamil S. dokonał w sposób bezwzględny i okrutny, tylko dlatego, że płakało za matką i nie chciało przebywać samo z oprawcą, który stosował wobec niego przemoc fizyczną i psychiczną. Podkreślił brutalność działania sprawcy, który zadał dziecku silne uderzenia pięścią, powodując rozległe obrażenia jamy brzusznej i pomimo tego, że dziewczynka umilkła, dalej ją katował. Kamil S. zdając sobie sprawę, że Oliwia znajduje się w bardzo ciężkim stanie nie wezwał pogotowia, ani nie zawiadomił innych służb publicznych, a jedynie matkę dziewczynki. Co więcej, jechał z martwym już dzieckiem środkami komunikacji miejskiej przez znaczną część miasta, aby przekazać je matce, i by to ona udała się po pomoc do szpitala.

Oskarżeni - matka dziecka i jej partner - w sądzie (Fot. Sebastian Szwajkowski)

W kasacji zwrócono również uwagę, że relacjonowane przez Kamila S. poczucie winy ma charakter powierzchowny, deklaratywny i jest podyktowane głównie obawą przed grożącymi mu konsekwencjami. Jednocześnie podkreślono, że lęk przed karą nie jest u niego na tyle duży, aby skutecznie odstraszył go od popełnienia podobnych czynów w przyszłości.

Sąd Najwyższy uznał zasadność podniesionych w kasacji Prokuratora Generalnego zarzutów. W ustnych motywach wyroku podkreślił, że sąd odwoławczy nie dość wnikliwe odniósł się do rozważenia okoliczności obciążających skazanego, jednocześnie zbyt ogólnie opisując te, które sprawiły, że przyjęto jako dominujące okoliczności łagodzące.

Sąd Najwyższy uwzględniając kasację Prokuratora Generalnego uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Łodzi.

Matka dziewczynki została skazana na sześć lat więzienia za narażenie córki na utratę życia i utrudnianie postępowania karnego.

Łodzianie w okolicy mieszkania, gdzie doszło do tragedii, zostawiali zabawki i zapalali znicze... (Fot. Sebastian Szwajkowski)

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką