Logo Radio Łódź

Instalacja odpadów w gminie Bielawy. Trwa polityczny spór

Nie milkną kontrowersje wokół instalacji przetwarzania odpadów w gminie Bielawy, którą chce postawić Związek Międzygminny „Bzura”. Część samorządowców ze związku oskarża marszałka województwa łódzkiego, że ten blokuje inwestycje. Ich zdaniem nie robiłby tego, gdyby zarząd związku był mu przychylny. Na dowód ujawniają nagrania z posiedzeń „Bzury”, na których wójt gminy Bielawy Sylwester Kubiński sugeruje, że warunkiem uzyskania wszystkich pozwoleń są zmiany w zarządzie związku. Na nagraniach powołuje się na ustalenia z marszałkiem, a teraz twierdzi, że nigdy z nim na ten temat nie rozmawiał. Z kolei samorządowcy z PiS oskarżają opozycyjnych polityków o wywieranie nacisków na urzędników, żeby ci wydali zgodę na budowę instalacji, która ma zagrażać środowisku.

(Fot. Urząd Marszałkowski, UMŁ)

Instalacja w gminie Bielawy to sortownia odpadów, którą chcą wybudować samorządowcy ze Związku Międzygminnego „Bzura”. Ich zdaniem, to inwestycja potrzebna, ponieważ może obniżyć koszty wywozu śmieci dla części mieszkańców regionu. - Gminy wpłacały składki na związek, żeby zgromadzić niezbędne środki finansowe, w celu wybudowania wspólnej regionalnej instalacji przetwarzania odpadów komunalnych, dla gmin liczących ponad 150 tys. mieszkańców - mówi wójt gminy Parzęczew Ryszard Nowakowski.

Jednak do tej inwestycji uwagi ma samorząd województwa łódzkiego. Dlaczego? Jak wyjaśnia wicemarszałek województwa łódzkiego Andrzej Górczyński, chodzi o względy środowiskowe. Sortownia ma stanąć na terenach, które mogą zostać skażone. - Może dojść na tym terenie do skażenia środowiska - mówi wicemarszałek Górczyński.

Zdaniem samorządu województwa, inwestycja od początku budziła wątpliwości, a decyzja środowiskowa, która umożliwia pracę nad powstaniem sortowni, została wydana z naruszeniem prawa. - Ta decyzja nie spełnia wymogów naturalnej bariery geologicznej przez to składowisko - dodaje Andrzej Górczyński.

Jednak zdaniem części samorządowców ze związku „Bzura”, który chce postawić instalację, prawdziwe intencje marszałka są inne. Jak przekonuje burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego Jacek Lipiński, urzędnikom wojewódzkim nie podoba się to, że w zarządzie związku zasiadają politycy związani z parlamentarną opozycją. - Działania ze strony instytucji publicznych - mówię o Urzędzie Marszałkowskim, marszałku województwa, Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska - wskazują na chęć bezprawnego obsadzenia członków zarządu, z wszelkimi konsekwencjami, na osoby dyspozycyjne wobec pana marszałka oraz Prawa i Sprawiedliwości - mówi burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego.

Na dowód samorządowcy prezentują taśmy, na których wójt gminy Bielawy Sylwester Kubiński, wybrany z list PSL, sugeruje, że zmiany w zarządzie związku „Bzura” doprowadzą do wydania inwestycji wszystkich pozwoleń i przyznania jej dotacji. Burmistrz Bielaw powołuje się przy tym na marszałka województwa. "Uważam, że propozycja jest konkretna. Teraz pytanie, czy nadal chcemy "bić się z koniem", czy powinniśmy dla dobra sprawy ją przyjąć. To jest do rozważenia w sumieniu każdego" - słychać na taśmach.

Politycy Koalicji Obywatelskiej, w tym poseł Krzysztof Piątkowski, zapowiadają, że sprawę zgłoszą do prokuratury, żeby wyjaśnić całą sprawę. Tymczasem słyszany na taśmach wójt Kubiński, w rozmowie z Radiem Łódź zapewnia, że nie składał żadnej propozycji w imieniu marszałka województwa. Jego zdaniem sugestia zmiany w zarządzie wyszła od samych członków „Bzury”, którzy uznali, że obecny zarząd wyczerpał możliwości doprowadzenia inwestycji do końca. - Zaprzeczam, abym kiedykolwiek rozmawiał z panem marszałkiem na ten temat. Nie znam pana marszałka nawet osobiście. Nie rozmawiałem też o tej sprawie z nikim z Zarządu Województwa Łódzkiego - dodaje Kubiński.

Także Urząd Marszałkowski odcina się od oskarżeń samorządowców i podkreśla, że marszałek nigdy nie stawiał warunków przyznania dotacji. Rzecznik marszałka województwa Magdalena Kamińska zaznacza, że to kolejne pomówienia ze strony samorządowców. - Na tych taśmach nie ma prawdy, tylko kolejne pomówienia i dywagacje. Pan poseł Paweł Rychlik wyraźnie wskazał, jak i kto wywiera naciski w sprawie wydawania decyzji dla związku "Bzura". Przypomnę, że poseł mówił o naciskach, które mieli wywierać senator Artur Dunin i burmistrz Jacek Lipiński. Może faktycznie powinna to zbadać prokuratura i odpowiedzieć na pytanie, kto i w czyim interesie tutaj występuje - tłumaczy Magdalena Kamińska.

O jakich naciskach mowa? Poseł PiS Paweł Rychlik wyjaśnia, że burmistrz Aleksandrowa Jacek Lipiński i senator Artur Dunin mieli domagać się wydania przychylnej decyzji środowiskowej od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, mimo że wiedzieli, iż inwestycja może zagrażać środowisku. - To sprawa "śmierdząca". Związek otrzymuje wszelkiego rodzaju konieczne decyzje i pozwolenia. Pod wpływem nacisków decyzje o charakterze z rażącym naruszeniem prawa - mówi poseł.

Paweł Rychlik zapowiedział, że będzie się przyglądał sprawie nacisków na RDOŚ, które mieli wywierać politycy KO.

Posłuchaj:

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką