Logo Radio Łódź

"Wojna" śmieciowa wśród łódzkich polityków trwa

Podwyżka opłat za wywóz śmieci w Łodzi wzbudziła ogromne emocje. Także te polityczne. Batalia na argumenty - o to, kto jest odpowiedzialny za wzrost cen - trwa w stolicy regionu trwa już od wielu tygodni. Padają w niej oskarżenia, hipotezy, a niektóre wypowiedzi polityków mogą mieć swój finał w sądzie. Ile w tych przepychankach jest prawdy i, co rzeczywiście doprowadza do wzrostu cen, który odczuwają wszyscy łodzianie?

Przypomnijmy, że od lutego łodzianie zapłacą za wywóz śmieci o 10 złotych więcej niż do tej pory. Po uchyleniu przez Regionalną Izbę Obrachunkową uchwały zmieniającej cały system naliczania opłat i wiążącej go ze zużyciem wody, radni zdecydowali o wzroście ceny z 24 złotych za osobę do 34 zł. Skąd taki wzrost? Politycy nie mają wątpliwości... choć ich diagnoza zależy od partii, którą reprezentują. Zdaniem koalicji PO-SLD winę ponosi rząd i rosnące koszty funkcjonowania systemu. - Jeśli rząd Prawa i Sprawiedliwości nie weźmie się za zarobienie porządku na rynku śmieci, stawki w regionie zaczną niedługo szybować w stronę, 50, 70, a później nawet 100 zł za osobę - przekonuje radny Marcin Hencz.

Zdaniem polityków PiS, to miasto doprowadziło do drastycznych podwyżek. - Są wieloletnie zaniedbania, jeśli chodzi o gospodarkę komunalną w naszym mieście - zauważa radny Radosław Marzec.

Konflikty interesów czy hipokryzja?

Ta polityczna batalia trawa już od kilku tygodni, a padają w niej wzajemne oskarżenia tak poważne, że niedługo sprawa może trafić do sądu. Pozew zapowiedział marszałek województwa łódzkiego, po tym jak politycy Koalicji Obywatelskiej zarzucili, że przewodnicząca Sejmiku Województwa - Iwona Koperska - pracuje w spółce samorządowej Eko-Region, zajmującej się odpadami. To firma powołana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i część lokalnych samorządów. Zajmuje się odbiorem oraz zagospodarowanie śmieci. Zdaniem KO, to konflikt interesów, bo Urząd Marszałkowski może przez to blokować konkurencję na łódzkim rynku śmieciowym. - Osoba, która wydaje pozwolenia jest partyjnym kolegą z ławy sejmikowej jednego z prezesów spółek odpadowych - uważa Tomasz Kacprzak, radny miejski.

Czytaj też, RIO znów sprawdzi podwyżkę opłat za śmieci łodzian?

"To zarzuty skrajnie niepoważne" - odpowiadają politycy Zjednoczonej Prawicy, którzy wskazują na hipokryzję Koalicji Obywatelskiej. - Sugerowanie, że praca przewodniczącej w spółce samorządowej wpłynie, żeby pozwolenia nie zostały wydane przez Urząd Marszałkowski, jest absurdem i czystym pomówieniem - mówi Ewa Wendrowska, radna wojewódzka.

Z kolei Piotr Cieplucha z Solidarnej Polski dodaje, że przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej są całkowicie niewiarygodni formułując takie oskarżenia. Dlaczego? Bo sami zasiadają w spółkach śmieciowych. Choćby radny miejski Tomasz Kacprzak, który jest szefem sortowni odpadów MPO oraz radny wojewódzki Marcin Bugajski, który do niedawna zasiadał w zarządzie miejskiego przedsiębiorstwa. - Tomasz Kacprzak bierze udział w głosowaniach w radzie miejskiej w sprawach, które dotyczą jego pracodawcy, spółki. To budzi pewne wątpliwości. Moim zdaniem nie powinni tego typu zarzutów formułować - twierdzi Cieplucha.

Dlaczego nie działa sortownia na Teofilowie?

Wróćmy jednak do oskarżeń o blokowanie konkurencji na łódzkim rynku odpadów. O co chodzi politykom Koalicji Obywatelskiej? O sortownię odpadów firmy Remondis, która znajduje się na Teofilowie. Jak wyjaśniają, od lat jest ona gotowa do pracy, ale władze samorządu województwa nie wydają pozwolenia na jej działalność. - Od dłuższego już czasu trwa działanie, które ogranicza konkurencję - uważa Marcin Bugajski.

Brak konkurencji, to wyższe ceny. Rzecznik marszałka Magdalena Kamińska zapewnia jednak, że samorząd niczego nie blokuje, a winę za brak pozwolenia na działalność sortowni ponosi miasto. - Ta decyzja nie jest wydana ze względu na to, że miasto do tej pory nie dostarczyło wymaganych dokumentów.

Warto tu również zaznaczyć, że firma Remondis jest absolutnym liderem na polskim rynku śmieciowym. Tylko w 2019 roku jej przychody były szacowane na ponad pół miliarda złotych. Dlatego zdaniem posła Włodzimierza Tomaszewskiego, niezrozumiałe jest, dlaczego Koalicja Obywatelska tak bardzo wspiera inwestycję przedsiębiorstwa, zamiast na przykład dążyć do przejęcia łódzkiego rynku przez lokalne MPO. - Miasto, przy wprowadzeniu tzw. regionalizacji, zrezygnowało z rozbudowy sortowni, kompostowni. Chciało to oddać jednej, zewnętrznej firmie Remondis, która miała obsługiwać wszystkie śmieci z Łodzi i całego województwa - zauważa poseł Tomaszewski.

Ceny może obniżyć spalarnia, a nie sortownia?

Pomijając jednak tę wojnę na argumenty, warto zadać pytanie, czy rzeczywiście uruchomienie sortowni firmy Remondis spowodowałoby obniżenie cen w regionie? Tym bardziej, że jeszcze kilka lat temu przeciwko działalności sortowni protestowali mieszkańcy ze stowarzyszenia "Czysty Teofilów". Profesor Grzegorz Wielgosiński z Politechniki Łódzkiej, który był gościem Radia Łódź, jest przekonany, że nie. - Od sortowania odpadów nie ubywa. Mamy tylko podzielone to na kilka woreczków. Możemy dzięki sortowni nieco poprawić recykling, ale tylko nieco, bo nie wszystko, co uda się posortować, nadaje się do recyklingu.

Co zatem doprowadziłoby obniżenia cen? Zdaniem prof. Wielgosińskiego, spalarnia odpadów, o której w Łodzi mówi się już od ponad dekady. - Brakuje nam ok. 1,5-2 mln ton mocy przerobowych w spalarniach odpadów w skali kraju.

Zobacz także, Śmieciowa podwyżka. Więcej za wywóz odpadów w Łowiczu

Z projektu budowy spalarni miasto wycofało się jednak pięć lat temu. Do tej pory do sprawy nie powróciło, a to właśnie spalarnia może być kluczem do obniżenia cen. - Gdyby Hanna Zdanowska rozwijała miejską, komunalną spółkę i wybudowała spalarnię na miarę dużego miasta, dzisiaj płacilibyśmy za śmieci dużo mniej - przekonuje Marta Grzeszczyk z PiS.

Podobne jest zdanie eksperta z Politechniki Łódzkiej. - W Krakowie jest spalarnia, w Łodzi nie ma. Różnicę widać. Działania fiskalne i prawne, które zostały wprowadzone spowodowały wzrost ceny w Łodzi o 10 zł od mieszkańca, a w Krakowie o siedem - tłumaczy prof. Wielgosiński.

I rzeczywiście, w tych samorządach, w których funkcjonuje spalarnia - jest o wiele taniej. W przytoczonym Krakowie mieszkańcy od listopada płaczą za wywóz śmieci 23 zł od osoby. To cena już po 7-złotowej podwyżce. To mniej niż łodzianie płacili przed 10-złotowym wzrostem cen.

Posłuchaj też:

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką