Logo Radio Łódź

Protesty w USA. Kapitol opanowany przez zwolenników Trumpa

Zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa wdarli się do Kapitolu, gdzie odbywał się proces liczenia głosów elektorskich w amerykańskich wyborach prezydenckich. W siedzibie amerykańskiego parlamentu zapanował chaos. Wiceprezydent USA Mike Pence został ewakuowany.

(Fot. Domena publiczna, pixabay)

Dziesiątki tysięcy zwolenników Donalda Trumpa wzięło udział przedpołudniem w wiecu z udziałem prezydenta, który powiedział im, że nigdy nie uzna zwycięstwa Joe Bidena. Następnie dziesiątki tysięcy protestujących ruszyło w kierunku siedziby Kongresu. Po dotarciu na Kapitol grupa protestujących z amerykańskimi flagami i transparentami "Trump 2020" sforsowała bariery ochronne. Dziesiątki protestujących wdarło się do siedziby parlamentu, gdzie osoby z zewnątrz nie mają wstępu. Niektórzy krzyczeli do członków Kongresu "Zdrajcy!". Służby ochronne użyły gazu łzawiącego. W pewnym momencie oficerowie strzegący sali obrad Izby Reprezentantów stali przy drzwiach z gotową do strzału bronią.

Wiceprezydent Mike Pence, który przewodniczył obradom, został ewakuowany. Podobnie ewakuowano spikerkę Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych Nancy Pelosi. - To jest zamach stanu - oświadczył republikański kongresman Adam Kinzinger. Przewodniczący republikanów w Kongresie Kevin McCarthy wezwał protestujących, by nie stosowali przemocy. Burmistrz Waszyngtonu Muriel Brower ogłosiła godzinę policyjną od 18:00 czasu lokalnego (północ czasu polskiego).

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zaapelował do wszystkich przebywających w amerykańskim Kapitolu o zachowanie spokoju. Tymczasem na terenie kompleksu postrzelono w klatkę piersiową kobietę, jest ona w stanie krytycznym - informuje CNN. - Żadnej przemocy! Pamiętajcie, to my jesteśmy partią prawa i porządku - szanujcie prawo i naszych wspaniałych ludzi w niebieskich barwach - wezwał prezydent USA we wpisie na Twitterze.

Już wcześniej prezydent Donald Trump apelował za pośrednictwem Twittera do swoich zwolenników o pokojowe zachowanie. - Współpracujcie ze służbami porządkowymi. Oni są po naszej stronie. Bądźcie spokojni - napisał.

Dzisiaj (6 stycznia) w amerykańskim Kongresie rozpoczęło się liczenie głosów elektorskich w wyborach prezydenckich, które powinno zakończyć się ogłoszeniem Joe Bidena nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Już na początku procedury część polityków republikańskich zgłosiła zastrzeżenia, co wywołało ostry sprzeciw innych przedstawicieli tej partii. W grudniu ubiegłego roku miało miejsce głosowanie elektorów z poszczególnych stanów. Joe Biden uzyskał w nim 306, a Donald Trump 232 głosy. Zgodnie z konstytucją, wyniki głosowania muszą być jednak formalnie przeliczone przez Kongres.

/IAR

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką