Logo Radio Łódź

78. rocznica utworzenia niemieckiego obozu dla dzieci przy ulicy Przemysłowej

1 grudnia 1942 roku Niemcy utworzyli w okupowanej Łodzi, na obszarze wydzielonym z łódzkiego getta, obóz dla polskich dzieci i młodzieży Polen-Jugendverwahrlager. Teren w okolicach ul. Przemysłowej otoczony został trzymetrowym ogrodzeniem zwieńczonym drutem kolczastym. Zgodnie z założeniami miał to być obóz pracy, trafiały tam dzieci w wieku od 6 do 16 lat, a często także młodsze.

Ogółem bramy obozu przy ul. Przemysłowej i jego filii w Dzierżąznej koło Zgierza przekroczyło niemal 4 tys. dzieci. Według szacunków historyków liczba zmarłych i zamordowanych nie przekracza 200 osób. Jednak z imienia i nazwiska ustalono jedynie jedną trzecią ofiar.

Pierwszy transport młodych więźniów skierowano na Przemysłową 12 grudnia 1942 roku. Trafiały tam sieroty, których rodzice zostali zamordowani lub wysłani przez Niemców do obozów koncentracyjnych. Przywożono też dzieci siłą odebrane rodzicom podczas pacyfikacji Zamojszczyzny, albo takie, których rodzice nie przyjęli niemieckiego obywatelstwa lub też działali w ruchu oporu. W praktyce można było tam trafić za jazdę tramwajem bez biletu, albo śpiewanie polskich piosenek na ulicy.

Mali więźniowie mieli numery zamiast nazwisk. Pracowali pod przymusem od kilku do kilkunastu godzin dziennie, szyli ubrania, wyrabiali buty ze słomy i skórzane paski do masek gazowych. Dzieci umierały z głodu, wycieńczenia, panujących chorób i epidemii. Były bite, poniżane, zamykane w karcerze.

Józef Lurka trafił do obozu w Łodzi w wieku 8 lat. W audycji archiwalnej Polskiego Radia z 1971 roku wspominał, jak po pobycie w karcerze został bestialsko pobity przez wachmana Edwarda Augusta. - Po karcu leżałem na ziemi, potem jakoś się pozbierałem. Koledzy mnie wyprowadzili. Trafiłem na salę, przyszedł August i pytał się „Jak jest, gnojku? Żyjesz? Bo cię dobiję!” i zaczął odgrażać się pistoletem. Wziął go odwrotnie i bił nas rączką po głowach. Dwa razy tak mnie uderzył, że przebił mi głowę.

Czesława Dylewicz-Henke była więźniarką filii obozu na folwarku w Dzierżąznej w pobliżu Zgierza. W filmie Łukasza Bindka "Odebrano nam całe dzieciństwo", zrealizowanym dla Telewizji Trwam, wspominała pobyt w karcerze oraz strach towarzyszący jej każdego dnia. - Byłam trzy dni w karcu, bo podczas dyżuru w kuchni ukradłam kosz ziemniaków. Człowiek był przede wszystkim wystraszony. Myślałam, co będzie jutro. Ale był ten sam dzień, co i każdy jeden. Stale się było pod strachem.

Tadeusz Wiśniewski w archiwalnym nagraniu Polskiego Radia z 1971 mówił, że dzieci spały w obozie na gołych deskach w nieogrzewanych pomieszczeniach. - Organizowaliśmy się po trzech-czterech. Wszyscy spaliśmy na jednej pryczy. Było strasznie zimno, w baraku nie było palone, byliśmy tylko w koszulkach i kalesonach, bo nie było wolno mieć żadnych szalików, swetrów, czy czegoś na nogi. Przytulaliśmy się jeden do drugiego. Jak na pryczy spało nas trzech, to jeden koc mógł być na spód, a dwa koce zyskiwało się, żeby się przykryć.

Krystyna Lewandowska wspominała, że dzieci były deprawowane przez Niemców i ciągle głodzone. - Myśmy musieli jeden na drugiego donosić. To była walka o przetrwanie. Dzieci walczyły nawet o kawałek trawy i nasiona, kiedy pracowały u ogrodnika – jedno kładliśmy do ziemi, a drugie zjadałyśmy. Głód był okropny – wspomina była więźniarka. W pamięci utkwił jej wieczór 24 grudnia. - Zrobili apel. Padał śnieg, a my mieliśmy głowy ogolone, stopy gołe w trepach. Wachmani byli pijani, a my musieliśmy przez dwie godziny stać.

W styczniu 1945 roku w opustoszałym obozie odnaleziono kilkaset skrajnie wyczerpanych dzieci. Dwieście z nich, jako sieroty, przez kolejne lata pozostawało w Łodzi. Tadeusz Raźniewski wspominał w 1971 roku, że dzieci próbowały jakoś ułożyć swoje życie, ale nigdy już nie zaufały dorosłym. - Baliśmy się ludzi dorosłych. Nie wierzyliśmy im. Zaraz jak wojska radzieckie wkroczyły do Łodzi, to część małych więźniów została na terenie obozu. Nie chciała wyjść. Kiedy zapytano się ich, dlaczego zostaliście, to one odpowiedziały: „My już, proszę pana, tutaj zostaniemy. Nie możemy wyjść z tego obozu, bo za bramą czyha na nas dorosły człowiek”.

Po wojnie historia niemieckiego obozu dla polskich dzieci w Łodzi była mało znana. Przez lata nie dowierzano tym, którzy przeszły przez obozowe piekło. 26 lat po wojnie, w 1971 roku, w Łodzi odsłonięto pomnik Martyrologii Dzieci, ze względu na jego kształt, nazywany pomnikiem Pękniętego Serca. Przed nim znajduje się metalowa płyta z napisem "Odebrano Wam życie, dziś dajemy Wam tylko pamięć".

W listopadzie ubiegłego roku w Szkole Podstawowej nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi została zaprezentowana książka "Eee… tam, takiego obozu nie było". To wspomnienia Genowefy Kowalczuk, byłej więźniarki obozu, które spisała krakowska dziennikarka i reportażystka Urszula Sochacka. - Podarowała mi swoją historię życia z tego czasu, kiedy była więźniarką jako nastolatka, i czasu przed wojną, ale też powojennych chwil, bezpośrednio związanych z obozem. Bardzo często mówiła o czasie biedy, głodu i samotności. To był obóz, do którego z założenia trafiały dzieci same, bez rodziców. Były skazane na głód, na zimno, na pracę ponad siły, na samotność. Były narażone na działanie funkcyjnych, nadrzędnych dorosłych, którzy pozwalali sobie na wszystko - opisuje Urszula Sochacka.

Zobacz także: IV marsz pamięci dzieci z Przemysłowej w 2016 roku

(Fot. Sebastian Szwajkowski)

Obóz funkcjonował do 18 stycznia 1945 roku. Dziś na tym terenie znajduje się osiedle mieszkaniowe.

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką