Logo Radio Łódź

Jan Tomaszewski wspomina mecz przeciwko Maradonie: To był fenomen, mijał nas jak tyczki

- Maradona miał prawdziwy dar od Boga - przyznał Radiu Łódź Jan Tomaszewski, wielokrotny reprezentant Polski i były piłkarz między innymi ŁKS-u, który miał okazję zagrać przeciwko Argentyńczykowi. Diego Armando Maradona zmarł w wieku 60 lat.

Jan Tomaszewski (Fot. Polskie Radio )

- Reprezentacja Argentyny z Maradoną w składzie przyjechała do Alicante na rekonesans przed mistrzostwami świata - wspomina Tomaszewski. - On, razem z kolegą z kadry Diazem, zaczęli wymieniać między sobą podania - blisko 70 metrów od mojej bramki. Mijał naszych zawodników jak paliki. Wyszedł sam na sam ze mną i nie trafił w bramkę. Po tej akcji wszyscy stanęliśmy i zaczęliśmy bić mu brawo.

 63-krotny reprezentant Polski wyjaśnił, że jego fenomen polegał na niesamowitej szybkości i dynamice. - Był niesamowicie umięśniony, wyglądał bardziej jak ciężarowiec, niż piłkarz. Piłka mu nie odskakiwała, miał kapitalny zryw, przyspieszenie i w pełnym biegu z piłką potrafił nagle się zatrzymać, zostawiając obrońców w tyle - dodaje Tomaszewski. - Z nim w składzie, każda drużyna była nawet o 60% lepsza. Jego koledzy mieli ten komfort, że nawet jak im coś nie wyszło, to mogli liczyć na to, że Maradona ich wyręczy. 

Diego Maradona (Fot. materiały prasowe)

Nie jest tajemnicą, że Maradona od wielu lat był uzależniony od używek. Zdaniem Jana Tomaszewskiego nie potrafił w inny sposób poradzić sobie ze sławą i presją. Cały świat patrzył tylko na niego. Momentem zwrotnym mógł być pamiętny mecz w ćwierćfinale mistrzostw świata w 1986 roku. Maradona w starciu z Anglią zdobył dwie bramki. Pierwszą strzelił ręką, drugą po blisko 70-metrowym rajdzie. 

- Dostał talent od Boga, ale coś mu się przestawiło po tym, jak strzelił bramkę ręką Anglikom. Moim zdaniem nic się nie stało. Sędzia okazał się frajerem, bo tego nie zauważył - zaznacza Tomaszewski. - Przecież zawodnicy niejednokrotnie symulowali, przewracali się i były rzuty karne. I co? Przyznają się? No nie! Powinien wyjść i powiedzieć, że skoro sędzia uznał gola, to jest gol. To on jest od pilnowania tego. Maradonę jednak najpierw się tego wypierał, a później powiedział, że to "ręka Boga". Dla mnie to bluźnierstwo. I od tego momentu się zaczęło. Maradona uwierzył, że ten dar, który otrzymał jako piłkarz, przełoży się na życie i zdrowie, że będzie nieśmiertelny. Nie uniósł presji, nie wytrzymał tego psychicznego obciążenia wielkiej sławy.

Tomaszewski przypomniał także słowa Kazimierza Górskiego, wybitnego polskiego trenera. - Dla mnie był to papież polskiej piłki. Powtarzał nam wielokrotnie, że kobiety, wino i śpiew są dla ludzi, piłkarze też są ludźmi. Trzeba jednak wiedzieć jak, ile i gdzie. On tych proporcji nie potrafił zachować. Kto wie? Może gdyby nie poszedł w narkotyki i alkohol, to byłby genialnym trenerem. Piłkę nożną miał w końcu w jednym palcu - zakończył były piłkarz ŁKS-u. 

 

 

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką