Logo Radio Łódź

Czy w piotrkowskim szpitalu doszło do błędu lekarskiego, który kosztował życie? Sprawę zbada NFZ

Narodowy Fundusz Zdrowia zbada, czy doszło do błędu lekarzy Szpitala Wojewódzkiego w Piotrkowie Trybunalskim, w sprawie, która zakończyła się śmiercią jednej z pacjentek.

Pani Ewa, z zawodu pielęgniarka, która pięć lat temu przebyła rozległy zawał z zatrzymaniem akcji serca, kilkanaście dni temu zgłosiła się do szpitala, po tym, jak poczuła się źle.

Lekarz po badaniach uznał, że stan zdrowia nie zagraża jej życiu i pacjentka nie wymaga pilnej hospitalizacji, powinna natomiast zgłosić się w innym terminie - tu wskazał 3 listopada. Tego dnia, przed planowaną wizytą w szpitalu kobieta zmarła.

Jej partner, pan Grzegorz i córka Aleksandra twierdzą, że nie została przyjęta do szpitala, ponieważ musiała poczekać na wynik badania na obecność koronawirusa. Uważają, że lekarze podjęli błędne decyzje. - Najgorsze jest to, że mama zgłosiła się po pomoc, była w szpitalu, ale z uwagi na koronawirusa, wypisano ją ze szpitala, bez udzielenia pomocy. Poziom troponiny rósł, co świadczyło, że jest w trakcie zawału - mówi córka kobiety.

- Przede wszystkim nikt nie powinien jej wypuścić w stanie zagrożenia. Skoro lekarze twierdzą, że nie było zagrożenia życia, to dlaczego zmarła? - pyta pan Grzegorz. 

Rzecznik szpitala Bartłomiej Kaźmierczak twierdzi, że kobieta została przyjęta na oddziale ratunkowym zgodnie z procedurami, a test na SARS-CoV-2 nie miał tu znaczenia. - Wykonanie testu przed przyjęciem na oddział to standardowa procedura. W przypadku zagrożenia życia ten test jest mniej istotny, ponieważ szpital posiada łóżka izolacyjne, używane w oczekiwaniu na test i można z nich skorzystać - dodaje rzecznik.

Partner pani Ewy zamierza złożyć w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Test, którego wynik pacjentka odebrała 3 listopada - w dniu śmierci - był ujemny. Kobieta miała jechać do szpitala. Około południa źle się poczuła, zadzwoniła na 112. Pogotowie przyjechało po około 50 minutach, niestety kobieta zmarła.

Rzeczniczka łódzkiego oddziału NFZ Anna Leder mówi, że nie wypłynęła żadna skarga od rodziny zmarłej, a o sprawie dowiedziano się z mediów. O jej wyjaśnianie poproszono Terenowy Wydział Kontroli NFZ w Łodzi.

Jak zapewnia Anna Leder, jeżeli ktokolwiek ma problem z uzyskaniem pomocy medycznej, może zgłosić to na bezpłatną infolinię NFZ 800 190 590.

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką