Logo Radio Łódź

Poszukiwani świadkowie. Drzwi tramwaju przytrzasnęły dziecku rękę, a motorniczy nie zareagował?

Łódzkie MPK wyjaśnia okoliczności zdarzenia, o którym poinformowali rodzice 4-letniej dziewczynki. Matka dziecka złożyła skargę na jednego z motorniczych, który miał przytrzasnąć dziewczynkę drzwiami pojazdu i nie reagował na jej krzyki. 

Prowadzący tramwaj zbagatelizował całe zdarzenie - uważa ojciec dziewczynki Pan Radosław. - Podszedłem do jego kabiny i starałem się pokazać, że coś się stało. A on tylko machnął ręką i był wyraźnie zdenerwowany. Ewidentnie chciał bardzo szybko odjechać z przystanku. I nawet nie sprawdzając czy coś się stało, czy nie, po prostu odjechał z przystanku. Jedyne co w zdenerwowaniu zdążyłem zrobić, to zapisać numer wagonu - mówi ojciec dziecka.

Rzeczniczka przewoźnika Agnieszka Magnuszewska poinformowała, że prowadzący tramwaj dziś nie pracuje, a jutro gdy wróci do firmy będzie musiał złożyć wyjaśnienia. - Jego relacja jest nam bardzo potrzebna, ponieważ pojazd nie był wyposażony w monitoring. Na razie mamy więc relację tylko jednej strony. Dziwi nas to, że nie została ta sytuacja zgłoszona do nadzoru ruchu. Zakładamy, że motorniczy mógł tego zajścia nie zauważyć. Oczywiście standardem jest, że prowadzący zgłaszają takie sytuacje do centrali ruchu, czasami też sami próbują wezwać pomoc medyczną. Czekamy więc na powrót motorniczego do pracy i na złożenie przez niego wyjaśnień - zapewnia Magnuszewska.

Do zdarzenia doszło wczoraj około godziny 17 w tramwaju linii 11 A - na przystanku przy ulicy Zaolziańskiej. Rodzice dziewczynki poszukują kobiety, która pomogła czterolatce, ale także innych świadków tego incydentu.

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Bogusław

O kierowcach i motorniczych MPK mam jak najgorsze zdanie. Dwa miesiące temu kierowca autobusu 69 tak gwałtownie zahamował, że moja 87-letnia mama musiała skorzystać z pomocy pogtowia i miała założone 10 szwów. O mało nie złamała palca. Jaśnie pan kierowca też niczego nie zauważył, a dziwnym trafem monitoring w tym autobusie był uszkodzony. Skarga do MPK została napisana, ale oczywiście kierowca nie poniósł żadnych konsekwencji z powodu właśnie nie działającego monitoringu. Pan Prezes MPK powinien zwołać naradę i przypomnieć tym jaśnie wielmożnym panom szoferom i korbelkowym że wożą ludzi, a nie bydło. MPK powinno wyznaczyć specjalne ekipy kontrolne i robić kontrole incognito jak pasażerowie są traktowani przez osoby, które było nie było odpowiadają jednak za wożenie pasażerów i w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości wyciągać surowe konsewkwencje służbowe. I oni jeszcze bezczelnie żadają podwyżek grożąc strajkiem. Jak im nie pasuje ta praca to niech się zwolnią bo za taką jakość wykonywanych usług to powinni zarabiać, ale najniższą krajową.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką