Logo Radio Łódź

Kampanijna walka o fotel prezydencki trwa

Kandydaci idą "łeb w łeb" i ostro walczą o każdy dodatkowy głos - tak wygląda kampania przed drugą turą wyborów prezydenckich, które odbędą się za 10 dni - w niedzielę 12 lipca. Dzisiaj kolejne doniesienia z frontu walki o pałac prezydencki.

(Fot. Sebastian Szwajkowski)

O wygranej może rzeczywiście zadecydować niewielka różnica głosów - tak przynajmniej wygląda z ostatnio opublikowanych sondaży. 51,14 proc. badanych zamierza w drugiej turze wyborów poprzeć prezydenta Andrzeja Dudę, a 48,86 proc. swój głos chce oddać na kandydata Koalicji Obywatelskiej, Rafała Trzaskowskiego - tak wynika z sondażu pracowni Pollster dla "Wiadomości" TVP1.

Z kolei w sondażu Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24, Andrzej Duda uzyskał 45,4 procent poparcia, a Rafał Trzaskowski 44,7 procent. Tutaj prawie 10 procent osób wykazało swoje niezdecydowanie. Właśnie o nich toczy się teraz walka i dobrze o tym wiedzą zwolennicy dwójki konkurentów. - Nie ma co patrzeć na sondaże, tylko trzeba pracować. Z ogromną pokorą podchodzimy do sondaży. Skupiamy się na pracy - mówi Anna Milczanowska, posłanka Prawa i Sprawiedliwości. - Jest to katorżnicza kampania, po kilka spotkań dziennie, kilkanaście wywiadów. Czuć moc takiej mobilizacji - dodaje Dariusz Joński, poseł KO.

Trzaskowski walczy o wsparcie Hołowni

Trwa zatem walka o każdy głos, o każdego wyborcę, czyli również o tych, którzy w pierwszej turze zagłosowali na innych kandydatów. Rafał Trzaskowski zadeklarował, że jeżeli zostanie prezydentem Polski, będzie realizował postulaty Szymona Hołowni. Zobowiązał się między innymi do wetowania każdej ustawy, która będzie odsuwała Polskę od osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 roku. - Jeżeli chodzi o kwestie dotyczące walki z kryzysem klimatycznym, jest to jeden z najważniejszych postulatów mojego programu i absolutnie uwzględniam postulat Szymona Hołowni, żeby było veto wszystkich rozwiązań, które będą nas oddalały od neutralności klimatycznej. Nie ma dzisiaj w Polsce miejsca na polityka, który chce być politykiem patrzącym w przyszłość, nowoczesnym, europejskim, a który odwraca się od katastrofy klimatycznej.

Kandydat Koalicji Obywatelskiej dodał, że będzie wetował również ustawy ograniczające kompetencje samorządów. - Jeżeli chodzi o samorządy, tutaj sprawa jest jeszcze bardziej oczywista. Przecież sam jestem samorządowcem. Rozmawiamy też z samorządowcami, którzy popierali pana Hołownię. Oni są też skłonni rozmawiać dzisiaj o tym jak najszerszym porozumieniu. W tej chwili właściwie olbrzymia większość samorządowców chce stanąć i bronić tego programu samorządowego. Razem na pewno będziemy dbali, żeby bronić polskiej samorządności - powiedział Trzaskowski.

Prezydent Duda liczy na wyborców Bosaka

Natomiast sztabowcy Andrzeja Dudy szukają zwolenników wśród wyborców Krzysztofa Bosaka. Rzecznik prasowy sztabu, europoseł Adam Bielan powiedział, że Rafał Trzaskowski jako prezydent Warszawy realizuje "lewicową agendę", wprowadzając kartę LGBT i inne postulaty ugrupowań lewicowych. Bielan wyraził nadzieję, że nie poprą go wyborcy Konfederacji, sprzeciwiający się wielu tym inicjatywom. - Rafał Trzaskowski chciał delegalizować Marsz Niepodległości, chciał go rozwiązywać. Jego koledzy partyjni oklaskiwali entuzjastycznie w Parlamencie Europejskim słowa byłego premiera Belgii Guy Verhofstadta, który nazwał ten marsz polskich patriotów - marszem faszystów. Taka jest wiarygodność Platformy Obywatelskiej. Jestem przekonany, że wyborcy Konfederacji, która została zbudowana wokół idei Marszu Niepodległości, nie dadzą się nabrać na te umizgi ze strony Rafała Trzaskowskiego. Jest on najbardziej wychylonym w lewo prezydentem stolicy - nie ukrywał Adam Bielan.

W TVP Info rzecznik sztabu Andrzeja Dudy podziękował Krzysztofowi Bosakowi za zdecydowanie opowiedzenie się przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu. - Cieszy mnie deklaracja Krzysztofa Bosaka. Powiedział on dzisiaj, że weźmie udział w wyborach i na pewno nie zagłosuje na Rafała Trzaskowskiego, więc wniosek jest oczywisty. Dziękujemy za to wsparcie Krzysztofowi Bosakowi - przyznał europoseł Bielan.

Co z telewizyjną debatą?

Widać więc i słychać, że kandydaci i ich sztaby wiedzą, że w tym bardzo wyrównanym wyścigu mogą decydować pojedyncze głosy. To o ich zdobycie walczą na wiecach, ale wiedzą również, że języczkiem u wagi może w tej kampanii być również starcie oko w okom czyli debata. Czy dojdzie do takiej, zorganizowanej przez trzy największe, ogólnopolskie telewizje, czyli TVP, TVN i Polsat? Tego jeszcze nie wiemy. - Byłoby bardzo dobrze, gdyby trzy stacje telewizyjne, które dają łącznie największy zasięg, się na to zgodziły i pozwoliły jak największej liczbie Polaków obejrzeć takie "starcie" wyborcze. To jednak pytanie o wolę zarówno stacji, jak i kandydatów. Jeśli chodzi o Rafała Trzaskowskiego to ta wola będzie. Prezydent Duda też powiedział, że chciałby wziąć udział w takiej debacie i myślę, że byłby konsekwentny w swoim zdaniu - uważa Bartosz Domaszewicz, łódzki radny Koalicji Obywatelskiej.

Czekamy zatem na porozumienie w tej sprawie. Do drugiej tury zostało jeszcze 10 dni.

Posłuchaj też:

Koronawirus - co musisz wiedzieć?

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką