Logo Radio Łódź

Piesza pielgrzymka z Łowicza dotarła na Jasną Górę. Szli, aby prosić o ustanie epidemii [ZDJĘCIA]

Dobiegła końca łowicka pielgrzymka na Jasną Górę. Po tym, jak policja już pierwszego dnia zabroniła marszu ponad stuosobowej grupie i rozwiązała pielgrzymkę, do Częstochowy szło pięcioro pielgrzymów razem z księdzem przewodnikiem.

Pielgrzymka rusza z Łowicza (Fot. Alicja Żak)

Część osób, które nie mogły pieszo podróżować na Jasną Górę i została zawrócona do domów, dotarła dzisiaj do celu autokarami. Wśród nich jest Alicja Żak z Żychlina. - Jestem szczęśliwa, że jestem tu, że mogę być, że przywitam pielgrzymów. Choć nie ukrywam, że wolałbym dojść z obolałymi nogami, żeby zostawić ten trud pielgrzymi tutaj. Trudno, trzeba po prostu trochę pokory, pochylić się przed tym. Tak musiało być.

Pielgrzymi z Łowicza wyruszyli na Jasną Górę w poniedziałek 25 maja. 365. piesza pielgrzymka rozpoczęła się poranną Mszą świętą w kościele sióstr Bernardynek. Przewodniczył jej biskup Józef Zawitkowski który podkreślił, że to historyczna pielgrzymka. - W czasie epidemii wyszła z Łowicza pielgrzymka. Zapiszą to wszystkie parafie i urzędy miasta - dodał.

Pielgrzymi poszli prosząc o ustanie epidemii i we własnych intencjach. - Zastanawiałem się jeszcze wczoraj, czy iść? Zdecydowałem się, że tak, chociaż nie wiem jak będą patrzeć na to inni. Ktoś może się zastanawiać - w tych czasach, czy to dobra decyzja - mówi jeden z pielgrzymów.

Początek łowickiej pielgrzymki na Jasną Górę (Fot. Katarzyna Grabowska)

Mimo iż pątnicy zaopatrzyli się w maseczki i płyny dezynfekcyjne, przewodnik pielgrzymki ksiądz Wiesław Frelek mówił, że będą się starać przestrzegać obowiązujących w czasie epidemii zasad, pielgrzymi zostali po ok. 30 kilometrach zatrzymani przez policję. - Policjanci interweniowali w związku z informacją, że po terenie powiatu porusza się grupa osób, które mogą nie stosować się do przepisów związanych z bezpieczeństwem sanitarno-epidemiologicznym. Część z tych osób rozjechała się autokarami - wyjaśnia Justyna Florczak-Mikina, rzecznik policji w Skierniewicach.

Część pielgrzymów zdecydowała się wrócić do domów, inni postanowili jednak iść dalej. Przewodnik ksiądz Wiesław Frelek informował wtedy, że na Jasną Górę zmierza ok. 30 osób – szli pojedynczo, gęsiego, poboczem drogi i w dużych odstępach. Mówili, że są rozgoryczeni. - Pielgrzymka została rozgoniona przez policję. Nie możemy dalej iść. Policja każe nam rozwiązać pielgrzymkę. Funkcjonariusze powiedzieli, że jest zakaz zgromadzeń. Pojedynczo będziemy szli. Nikt się nie buntuje - mówili pątnicy.

Pielgrzymka została jednak ostatecznie rozwiązana. Pątnicy ponownie zostali zatrzymani przez policję i zawróceni do domów.

Wyjście pielgrzymów odbiło się szerokim echem w całej Polsce. Na portalach rozgorzały dyskusje, czy to legalne w czasie epidemii.

Zdziwienia nie krył przewodnik pielgrzymki, ksiądz Wiesław Frelek. - Zatrzymać pielgrzymkę na Jasną Górę, kiedy nikomu żadne zło się nie dzieje? Pytam, czy galerie są otwarte, szlaki górskie otwarte. Wszędzie tam można iść, tylko na szlak pielgrzymi nie? Gdzie my żyjemy? Każdy indywidualnie może iść.

(Fot. Katarzyna Grabowska)

Ostatecznie w drogę do Częstochowy wyruszyło pięć osób. - Ksiądz przewodnik dostał zezwolenie na 5 osób, poniosą też krzyż - mówi Alicja Żak z Żychlina, jedna z uczestniczek, która po interwencji policji i rozwiązaniu pielgrzymki musiała wrócić do domu. - Cieszę się że nieprzerwanie idzie ta pielgrzymka. Kawałeczek chociaż minimalny w tej historii przyczyniłam się do tego, że idzie. Mam nadzieję, że już nic nie stanie na przeszkodzie. Daj Boże, żeby doszli - mówi Alicja Żak.

(Fot. Katarzyna Grabowska)

- Mamy do czynienia z pieszymi osobami, które przemieszczały się poboczem, z zachowaniem wszelkich zasad z tym związanych – wyjaśniała Joanna Kącka, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi. - Są maseczki i zachowane odstępy, i maszerują. Znamy tożsamość tych osób, monitorujemy, czy nie dochodzi do łamania obostrzeń. I przemieszczają się, bo przecież nie ma zakazu przemieszczania się - podkreśla Joanna Kącka.

Dziś z Żychlina autokarem do Częstochowy przyjechały 22 osoby. - W poprzednich latach był cały autokar, teraz, niestety, nie mogło tak być, musiały zostać zachowane odległości i co drugie miejsce wolne. Jesteśmy szczęśliwi, że widzieliśmy po drodze naszych pielgrzymów. Nie mogliśmy się z nimi przywitać z wiadomych względów, ale wiemy, że są cali i zdrowi.

Na Jasną Górę autokarami przyjechali również pątnicy z Łowicza. Wszyscy chcą przywitać tych, którzy szli pieszo, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. - Na pewno nie będzie to jakieś duże zgromadzenie. Będziemy próbowali utrzymać odległości między sobą, żeby nic nam nie zarzucono, żeby wszystko było dobrze.

O godzinie 15.30 dla pielgrzymów łowickich sprawowana będzie na Jasnej Górze Msza święta. Przewodniczy jej biskup senior diecezji łowickiej Józef Zawitkowski.

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką