Logo Radio Łódź

Ruszył proces stalkera z Bełchatowa

Przed sądem rejonowym dla Łodzi Widzewa zaczął się proces Łukasza D. oskarżonego o uporczywe nękanie 34 letniego mężczyzny. Oskarżony miał prześladować swoją ofiarę od października 2018 do lipca 2019 r., kiedy trafił do aresztu a następnie, już z zamknięcia, dzwonić do poszkodowanego i wysyłać mu listy podpisane cudzym nazwiskiem.

(Fot. Magdalena Dąbek)

Mężczyźni poznali się przez internet w 2018 roku. Na początku pisali do siebie na portalach społecznościowych, a potem Łukasz D. przeprowadził się do Łodzi i zaczęli się spotykać. Znajomość kwitła do momentu, kiedy D. odkrył, że jego sympatia ma innego partnera, z którym mieszka. Wtedy zaczął prześladować Adama W. i mu grozić. - Groził nadto pokrzywdzonemu zgwałceniem, naruszeniem jego miru domowego oraz dokonaniem uszkodzenia jego samochodu poprzez przemalowanie na tęczowo, spowodowaniem u niego obrażeń ciała przy użyciu środka żrącego. Groźby te wzbudziły u adresata uzasadnioną obawę, że zostaną spełnione - czytał w akcie oskarżenia prokurator Arkadiusz Chmielewski.

D. miał niepokoić także partnera Adama W. i jego rodziców. Na drzwiach ich mieszkania napisał "Adam to gej", wywieszał także plakaty na osiedlu mężczyzny z informacją o jego orientacji seksualnej. W obszernych wyjaśnieniach Łukasz D. przyznał się do zarzucanych mu czynów i przeprosił pokrzywdzonych. Przekonywał, że nie chciał nikogo skrzywdzić, ale zabolało go ukrywanie przez Adama związku z innym mężczyzną. - Wystarczyło powiedzieć: Łukasz, mam kogoś, dobrze mi z nim, możemy liczyć tylko na koleżeństwo. Zaakceptowałbym taki stan rzeczy, na pewno nie ulokowałbym w nim uczuć - mówił przed sądem.

W sądzie był też pokrzywdzony, który nie chciał zeznawać pod obecność oskarżonego. W rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że nękanie mocno odbiło się na jego zdrowiu. Zaznaczył, że wielokrotnie sygnalizował Łukaszowi D., że nie chce mieć z nim kontaktu, ale nie przyniosło to efektu. - Z każdym sms-em, z każdą wiadomością szedłem po prostu na policję i zgłaszałem i wielokrotnie pisałem, żeby do mnie nie pisał, żeby dał mi święty spokój - mówił. 

Oskarżony zaproponował sądowi dobrowolne poddanie się karze: 1,5 roku więzienia, naprawienie szkody i zapłacenie kosztów sądowych. Zarówno prokuratura jak i pełnomocnik Adama W., który jest oskarżycielem posiłkowym w tej sprawie, zażądali kary cn. 3 lat pozbawienia wolności.

Łukasza D. sam czuje się pokrzywdzony. Przebywa teraz w areszcie i przez zamieszanie medialne związane z tą sprawą o jego orientacji seksualnej dowiedzieli się inni aresztanci. W związku z tym obawia się o swoje zdrowie i życie.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką