Logo Radio Łódź

Transatlantyk odpływa z Łodzi. Czy zyskają na tym lokalne imprezy filmowe?

Łódź pożegnała się z festiwalem Transatlantyk - taką decyzję podjął szef imprezy Jan A.P. Kaczmarek, przenosząc festiwal na Śląsk. Wielu ludzi kultury liczy, że na tym pożegnaniu zyskają te imprezy, które w Łodzi odbywają się od lat. Czy aby na pewno?

Transatlantyk nie miał w Łodzi łatwo. Kiedy w 2015 roku usłyszeliśmy, że festiwal przenosi się z Poznania do Łodzi, w środowisku kulturalnym Łodzi zawrzało - chodziło przede wszystkim o pieniądze. Impreza na zorganizowanie pierwszej edycji miała otrzymać od miasta 4,5 mln zł, a kolejne miały otrzymać po 3 mln zł. To budżet, który organizatorom innych łódzkich imprez filmowych nawet się nie śnił. Dla Jana A.P. Kaczmarka był to jeden z kluczowych elementów, który zadecydował o przeprowadzce festiwalu. - Po pierwsze, brak dłuższej perspektywy, mieliśmy roczne kontrakty, które nie sprzyjają stabilności tak dużej imprezy, a po drugie nasz budżet pomniejszono o połowę - mówił kompozytor i zdobywca Oscara.

Po pierwszej łódzkiej edycji Transatlantyku rozpoczęło się więc rozliczanie. Stawiano pytania - czy warto było dotować imprezę i czy budżet przełożył się na jej jakość ? Po czterech latach Jan A.P. Kaczmarek opuścił z festiwalem Łódź i przeniósł się na Śląsk. W związku z tym pojawiło się pytanie, czy budżet Transatlantyk Festivalu zostanie przekazany na inną łódzką imprezę filmową. 

- Chcemy utrzymać te wydarzenia, które  już się sprawdziły w Łodzi. Kończą się umowy kilku festiwalom. Z niektórymi już rozmawiamy, z innymi rozpoczniemy negocjacje w najbliższym czasie - mówi dyrektor Łódzkiego Centrum Wydarzeń Maciej Łaski. To nie oznacza jednak, że miliony złotych z Transatlantyku zostaną rozdysponowane na już funkcjonujące w Łodzi imprezy filmowe: Forum Kina Europejskiego Cinergia z budżetem miliona złotych, Festiwal Mediów Człowiek w Zagrożeniu, na które Muzeum Kinematografii przeznacza 100 tys. zł i mającym taki sam fundusz Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja.

- Ten rok będzie rokiem oszczędzania i uważnego wydawania środków. Musimy się w tej rzeczywistości odnaleźć - dodaje Łaski. 

Zdaniem Bogdana Sobieszka z redakcji "Kalejdoskopu", na nieobecności Transatlantyku w Łodzi nie zyska nikt. - Nie wiem dlaczego miałaby to być korzyść. Nie wierzę żeby pieniądze, które miasto zaoszczędzi pozbywając się Transatlantyku trafiły do innych festiwali. Ile powinien w ogóle kosztować festiwal, który zadowoliłby naprawdę wymagających odbiorców? Obawiam się, że dużo więcej niż Transatlantyk. Pojawia się pytanie, czy nas na to stać i czy mentalnie możemy sobie na to pozwolić? W końcu zawsze są inne sprawy. Łodzianie mogą powiedzieć - wali się np. wiadukt, a wydawane są pieniądze na kulturę, zamiast na jego remont. Czy to, że miasto wyda duże środki na imprezę kulturalną jest do zaakceptowania i czy nie narazi urzędników na zarzut rozrzutności? - mówi Sobieszek. 

Mając nadzieję, że nie jest to pytanie retoryczne, pozostawiamy je bez odpowiedzi. Pozostaje wierzyć, że w 2020 roku filmowych emocji w Łodzi nie zabraknie. Na pierwszą filmową imprezę w mieście w tym roku, trzeba będzie poczekać do października.

Posłuchaj:

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką