Logo Radio Łódź

Pacjentka z udarem mózgu czekała półtorej godziny na transport między szpitalami

Kobieta miała mieć zabieg ratujący życie. Nie mogła pojechać do drugiej placówki karetką pogotowia mimo, że szpitale dzieli 1,5 km.

(Fot. Sebastian Szwajkowski)

Trombektomię mechaniczną, czyli udrożnienie naczyń krwionośnych wykonuje w regionie tylko jeden ośrodek w szpitalu Kopernika w Łodzi. Tam właśnie musiała być przetransportowana pacjentka szpitala im. Wojskowej Akademii Medycznej. Obie placówki dzieli 5 minut jazdy samochodem, jednak zgodnie z przepisami w takim przypadku nie można wezwać karetki pogotowia.

Kobieta zachorowała ok. 18. Trafiła na oddział udarowy szpitala im. Wojskowej Akademii Medycznej przy ul. Żeromskiego.Tam lekarze zdecydowali, że zastosowane leczenie jest niewystarczające i konieczny jest specjalistyczny zabieg. Zgłoszenie do szpitala im. Kopernika wpłynęło kilka minut po 21, jednak pacjentka na miejsce dotarła dopiero o 22.40.

Od przekroczenia drzwi szpitala do rozpoczęcia zabiegu minęło 12 minut. Zespół do spraw trombektomii był przygotowany i w ciągu kilkunastu minut pacjentka była już po zabiegu udrożnienia zatkanego naczynia - mówi Bożena Adamkiewicz, szefowa regionalnego ośrodka udarowego. Pacjentka miała dużo szczęścia bo po takim upływie czasu mogła już nie odzyskać sprawności, dodaje Adamkiewicz - Zawsze mówię o tym, że strata czasu to strata mózgu. Akurat tym razem zakończyło się to szczęśliwie - przywróciliśmy sprawność pacjentce, ale nie zawsze musi tak być.

Posłuchaj i dowiedz się więcej:

W przypadku udarów czas jest tak ważny, że opracowano specjalne procedury, które jednak w tym przypadku nie zadziałały. To dlatego, że specjalne wytyczne nie obejmują tych pacjentów, którzy już są hospitalizowani. Zgodnie z prawem nie można do nich wezwać karetki - transport musi zorganizować szpital.

Jak mówi Piotr Piotrowski z Fundacji 1 czerwca, autor poradnika dla pacjenta "Jak przetrwać", taki system nie sprawdza się w przypadku zagrożenia życia. - W 2017 roku pacjent w Brzezinach czekał tak długo na transport medyczny do szpitala, w którym był odpowiedni sprzęt, że w końcu zmarł.

Dorota Krajewska, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego przyznaje, że w sytuacji zagrożenia życia szpitale proszą o pomoc. - Wyrażenie zgody na taki transport jest bardzo dużym naciągnięciem funkcjonujących procedur, natomiast wojewódzcy koordynatorzy, po przeanalizowaniu aktualnej sytuacji, czasem wyrażają zgodę na taki transport.

Najczęściej transport funkcjonuje na zasadzie firm komercyjnych, z którymi szpitale podpisują umowy - wyjaśnia Anna Leder z łódzkiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. - Można natomiast zapytać, jakie są zapisy w tej umowie np. co do czasu dotarcia takiego transportu sanitarnego - dodaje.

Szpital im. WAM nie ma sobie nic do zarzucenia. Dyrektor szpitala Monika Domarecka zapewniła, że pacjentka była cały czas pod opieką lekarzy, a dzięki zespołowi neurologów przeżyła. Szpital współpracuje z dwiema firmami zajmującymi się transportem sanitarnym i kobieta została przewieziona najszybciej jak to tylko było możliwe.

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką