Logo Radio Łódź

Chłopiec, którego nikt nie chciał pochować. Historia Kamila "Kamyczka" z Fundacji Gajusz

Dziś (1 listopada) Dzień Wszystkich Świętych, a w sobotę (2 listopada) Dzień Zaduszny. To czas, kiedy odwiedzamy groby rodziny i przyjaciół, którzy od nas odeszli. O Kamilu, zwanym "Kamyczkiem", pamiętali tylko pracownicy hospicjum Fundacji Gajusz, do którego chorujący neurologicznie niemowlak trafił z domu dziecka.

(Fot. facebook.com / Fundacja Gajusz)

Chłopiec trafił do fundacji mając dwa miesiące, gdzie przebywał równo miesiąc: został przyjęty 27 maja, a zmarł 27 czerwca. - To był ten czas, kiedy mógł związać się więzią emocjonalną z jedną z naszych pielęgniarek - mówi Natalia Pasiecznik, dyrektor hospicjum stacjonarnego Fundacji Gajusz.

- To jest teoretycznie niemożliwe, ale ja miałam wrażenie, że reagował na tę pielęgniarkę, że na przy niej się uspokajał. Myślę, że dostał tu miłość - mówi Tisa Żawrocka-Kwiatkowska Prezes Zarządu Fundacji Gajusz.

Rodzinny dom dziecka, do którego był przypisany "Kamyczek", odmówił pochówku maluszka. Tak samo postąpili jego bliscy spokrewnieni. Fundacja Gajusz zwróciła się do łódzkiego MOPS-u z pytaniem, co w takiej sytuacji należy zrobić. - Dostaliśmy informację, że ten pochówek się odbędzie. MOPS w Łodzi zajął się tą kwestią - dodaje Żawrocka-Kwiatkowska.

- Ciężko było na to wszystko patrzeć, ponieważ nasze dzieci zasługują na szacunek. Jestem opiekunem prawnym dziewczynki przebywającej u nas w hospicjum. Jeżeli kiedyś przyjdzie jej czas, żeby odejść, zostanie pochowana ze mną i z moim mężem. Inaczej sobie tego nie wyobrażam - wyjaśnia Agnieszka Nowicka, jedna z opiekunek.

Fundacji zależało, żeby po obecności "Kamyczka" na ziemi został piękny ślad. W związku z tym, w internecie pojawiła się zbiórka na pomnik, który kosztował ok. 10 tys zł. Pomóc mógł każdy, kto miał takie życzenie. Zbiórka zakończyła się w półtorej godziny.

Tisa Żawrocka-Kwiatkowska uważa, że nie możemy oceniać tych rodzin: biologicznej i zastępczej, które nie chciały zorganizować pogrzebu dziecka. - Żyjemy trochę w takich czasach, gdzie nie mówi się o śmierci,  odsuwa się jak najdalej od siebie i od dzieci tematy choroby. Lekarze i inni pracownicy służb społecznych nie są przygotowani do tego typu rozmów. Więc w momencie kiedy rodzi się takie dziecko z takimi wadami, nie wyglądające ładnie nie ma nikogo z tych osób, które powinny być przygotowane, które w jakiś sposób wprowadziłyby jedną i drugą rodzinę, pomogły jej przez to wszystko przejść, uświadomiły, że takie uciekanie wcale im nie pomoże w perspektywie ich życia. W tej sytuacji upatruje tego, że nie dostali na czas odpowiedniego wsparcia.

Posłuchaj relacji i dowiedz się więcej:

Grób chłopca znajduje się na cmentarzu Wszystkich Świętych przy ul. Zakładowej 4, kwatera 21, rząd 6, miejsce 6. Dziś (1 listopada) o godz. 18.00 arcybiskup, metropolita łódzki Grzegorz Ryś, odprawia tam mszę polową.

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką