Logo Radio Łódź

Narzędzie zaszyte w brzuchu pacjentki - jest doniesienie do prokuratury

Dyrektor Samodzielnego Szpitala Wojewódzkiego w Piotrkowie Trybunalskim Marek Konieczko chce wyjaśnienia przez prokuraturę czy w zarządzanej przez niego placówce, czy też w innym szpitalu, doszło do zaszycia narzędzia chirurgicznego w brzuchu pacjentki. Złożył doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Sprawa dotyczy pani Angeliki, która nosiła w sobie zacisk chirurgiczny. O tym, że ma w sobie narzędzie dowiedziała się przypadkiem, kiedy zakłócenia nie pozwoliły na zrobienie badania tomograficznego. Ostatecznie zrobiono badanie rtg, ale po nim pacjentka także niewiele się dowiedziała. - Powiedziano mi tylko, że za dużo zostawiono po operacji, i że to jest spory metal. Pojechałam na spokojnie na drugi dzień po wyniki i płyty. W domu skorzystałam z programu do czytania tych płyt i jak to zobaczyłam, to był dla mnie szok - opowiada pacjentka. Kobieta, kiedy o wszystkim się dowiedziała, uznała, że przedmiot nie został usunięty po operacji, jaką przeszła dwa lata temu w Samodzielnym Szpitalu Wojewódzkim. Pozostawione narzędzie miało około 17 centymetrów. Zostało już usunięte z organizmu pacjentki.

Sprawa jest wyjaśniania przez specjalną komisję, jaką powołał dyrektor piotrkowskiego szpitala Marek Konieczko, który zwrócił się także do prokuratury. - Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie podpisane przez dyrektora szpitala - mówi jej rzecznik Witold Błaszczyk. - Zawiadomienie zawiera między innymi, wniosek o wyjaśnienie okoliczności, czy do pozostawienia narzędzia chirurgicznego w ciele pacjentki doszło w wojewódzkim szpitalu w Piotrkowie po operacji śledziony, czy w szpitalu powiatowym w Piotrkowie, gdzie kobieta miała cesarskie cięcie.

Pani Angelika obecnie wraca do zdrowia. Zapowiedziała, że będzie rozmawiać tylko ze swoim prawnikiem. Dodała też, że czeka na wyjaśnienie sprawy.

Reporterka Radia Łódź skontaktowała się z konsultantem wojewódzkim chirurgii ogólnej profesorem Krzysztofem Kuzdakiem. Ekspert  przyznaje, że sprawę pani Angeliki zna z doniesień dziennikarzy. Jest osobą, która konsultuje tzw. "wątpliwe przypadki". Jak mówi, oficjalnych dokumentów w tej sprawie nie otrzymał jeszcze ani z piotrkowskiego, ani z bełchatowskiego szpitala. Mówi, że sprawa musi być dokładnie wyjaśniona. Dodał, że konkretne wnioski będzie można wyciągnąć po przeanalizowaniu dokumentacji i przepytaniu zespołów operujących.

Posłuchaj i dowiedz się więcej:

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką