Logo Radio Łódź

W skierniewickim szpitalu zamknięto oddział zakaźny. Chorzy muszą leczyć się w Łodzi

Ze względu na brak specjalistycznej kadry do końca października nie będzie funkcjonował oddział zakaźny w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Skierniewicach. Pacjenci z takimi chorobami jak borelioza, zatrucia pokarmowe lub choroby wątroby muszą zgłaszać się do szpitala w Łodzi, a dyrekcja skierniewickiej placówki korzysta z okazji i przeprowadza remont.

(Fot. mat. szpitala)

- Oddział obserwacyjno-zakaźny nie został zamknięty, jego praca została zawieszona na pół roku. Wystąpiliśmy do wojewody łódzkiego z takim wnioskiem ze względu na brak kadry – wyjaśnia dyrektor szpitala Jacek Kaniewiski. - Kiedy na początku kwietnia rozpocząłem pracę w szpitalu okazało się, że zespół lekarski to dwoje specjalistów na emeryturze. Nie zdecydowali się na przedłużenie umów o pracę i z dnia na dzień musieliśmy wystąpić z prośbą o zawieszenie prac oddziału. Wymogi, jakie stawia nam Narodowy Fundusz Zdrowia są takie, że na oddziale mogą pracować jedynie specjaliści.

Wprawdzie szpital szuka nowych pracowników, ale dyrekcja jest przekonana, że jeśli chodzi o specjalistów z terenu powiatu skierniewickiego naszego lub sąsiednich szanse na ich pozyskanie są niewielkie. Rozpoczęła więc rozmowy z lekarzami z Łodzi. - Szanse są, nie poddajemy się, chciałbym, aby ten oddział dalej funkcjonował – podkreśla dyrektor Kaniewski. - Niestety, nie zabezpieczy to nam całodobowej pracy oddziału. Lekarze, którzy dojeżdżaliby z Łodzi pracowaliby jedynie w godzinach dziennych.

Skierniewicki szpital jest ważną placówką w regionie, miał 20 łóżek, rocznie hospitalizowanych było w nim średnio 600-700 osób. Przy oddziale działała także poradnia chorób zakaźnych, pasożytniczych i hepatologicznych, która udzielała od 2000 do 2500 porad rocznie. - Oddział był ważny na mapie województwa, razem z nami było pięć takich miejsc. Teraz pacjenci udają się do szpitala im. Biegańskiego w Łodzi, który pełni rolę regionalnego Centrum Leczenia Chorób Zakaźnych.

Rzeczniczka placówki Emilia Walas potwierdza, że szpital odczuł zamknięcie oddziału w Skierniewicach. - Mamy więcej pacjentów, którzy zgłaszają się z tzw. stanami nagłymi. Zawsze mamy przygotowaną pewną rezerwę łóżek, żeby tych pacjentów można było hospitalizować. Na szczęście nie jesteśmy sami w regionie, mamy jeszcze trzy szpitale, które nas wspomagają: w Tomaszowie Mazowiecki, Bełchatowie i Radomsku - wyjaśnia.

Wstrzymanie pracy skierniewickiego oddziału wykorzystywane jest na jego remont. - W decyzji Sanepidu, którą tutaj zastałem była informacja, że oddział nie spełnia norm sanitarnych – dodaje dyrektor Jacek Kaniewski. - Stwierdziliśmy więc, że czas tej przerwy wykorzystamy do tego, aby doprowadzić pomieszczenia do stanu akceptowalnego przez służby sanitarne.

Czy 31 października lub 1 listopada oddział zostanie ponownie otwarty? - Bardzo chciałbym mieć taką pewność, niestety, nie mogę tego zagwarantować – przyznaje dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Skierniewicach Jacek Kaniewski.

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI ZE SKIERNIEWIC
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI ZE SKIERNIEWIC". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką