Logo Radio Łódź

Proces w sprawie pogryzionego dziecka

Przed opoczyńskim sądem odbyło się kolejne posiedzenie sądu w sprawie pogryzienia 9-letniego Gracjana przez owczarka niemieckiego. Do tragedii doszło ponad rok temu.

(Fot. Monika Gosławska)

Trwa proces w sprawie pogryzienia dziewięciolatka. To już kolejna rozprawa w sądzie w Opocznie. Dziecko zostało zaatakowane ponad rok temu w Przyłęku w powiecie opoczyńskim. Chłopiec doznał ciężkich ran - mógł stracić jedną z rączek. Pies wgryzł się w nią aż do kości. Rękę uratowali lekarze z Trzebnicy pod Wrocławiem. Dziś w sądzie przepytywani byli świadkowie i biegła behaviorystka, która na zlecenie prokuratury badała psa. Posiedzenie trwało aż 6 godzin.

Rozprawa została odroczona. Powołani zostaną też nowi świadkowie i ci, którzy nie stawili się na dzisiejszej rozprawie. Poza tym obrona wniosła o wydanie nowej opinii behavioralnej w tej sprawie. Sąd decyzję w tej sprawie podejmie po przesłuchaniu wszystkich świadków.

Można powiedzieć, że bohaterem tej części rozprawy był pies. Czy to ten, który pogryzł dziecko? M.in. to wyjaśni sąd. Wśród świadków był jego poprzedni właściciel i żona obecnego właściciela, który zasiada na ławie oskarżonych. Oboje mówili, że pies nie był u nich agresywny. W tym samym tonie wypowiadali się pracownicy schroniska dla bezdomnych zwierząt, do których trafił pies. Byli również pytani o to czy pies w chwili zatrzymania był zakrwawiony. Zaprzeczyli. Również policjant Leszek Szcześniak, który brał udział w łapaniu psa mówił, że nie widział żadnych śladów krwi ani na pysku, ani na sierści. Innego zdania był ojciec chłopca Karol Ciach.

Monika Kansy-Dziurdzia, behaviorystka, która badała psa, mówiła na sali rozpraw, że zwierzę w swoim życiu dużo czasu spędziło na uwięzi - w betonowym boksie, czy na łańcuchu. Podkreślała, że pies jest wysoko emocjonalny. Tłumaczyła, ze kiedy ma rytm dnia wszystko jest w porządku, ale kiedy pojawiają się bodźce z zewnątrz, pojawiają się też emocje. Musi zostać poddany szkoleniu behavioralnemu. W jej opinii trzeba go nauczyć radzić sobie z emocjami. 

Do tragedii doszło na podwórku, na którym chłopiec się bawił. Z relacji jego rodziny wynika, że pies przyszedł od strony pola, tam gdzie nie było ogrodzenia i zaatakował Gracjana. Pogryzł dotkliwie chłopca. Zwierzę przepłoszył dziadek. Najbardziej ucierpiało lewe przedramię. Na zdjęciach zrobionych chwilę po tragedii widoczna jest duża część kości, bez skóry i mięśni. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu lekarzy z Trzebnicy pod Wrocławiem chłopiec nie stracił tej kończyny. Pies, który został złapany na miejscu przywędrował do Przyłęku z miejscowości oddalonej o 17 kilometrów. --

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką