Logo Radio Łódź

Kto powinien objąć opieką ranne, dzikie zwierzęta?

Weterynarz spod Zgierza, Mateusz Michałkiewicz uważa, że polskie prawo ma lukę, jeśli chodzi o opiekę nad dzikimi zwierzętami. Uważa, że pomocy chorej i rannej zwierzynie, powinny udzielać instytucje państwowe, bo samorządy - na których teraz spoczywa ten obowiązek - bagatelizują sprawę.

Mateusz Michałkiewicz przez kilka tygodni trzymał w swoim garażu piątkę młodych dzików. Warchlaki straciły w wypadku matkę, a pomocy udzielał właśnie pan Mateusz. Weterynarz chętnie przekazałby świnki do ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt, ale problem w tym, że gmina nie ma podpisanej umowy na taką współpracę i nie jest to odosobniony przypadek. Weterynarz tłumaczy, że winne jest prawo, które zrzuca odpowiedzialność za dzikie zwierzęta z instytucji państwowych na samorządy, a te problemu nie chcą widzieć.

- Żaden z samorządów nie ma podpisanej umowy z ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt. Problem jest z brakiem odpowiedniego prawa, które nałożyłyby na odpowiednie jednostki administracyjne obowiązek pomocy tym zwierzętom. Szczególnie wtedy, gdy zwierzę wymaga dłuższej rehabilitacji i jest to zwierzę, które powracając do sił i zdrowia wymaga większego wybiegu - mówi Mateusz Michałkiewicz.

Zdaniem weterynarza opiekę nad zwierzętami mogłyby sprawować Lasy Państwowe. Ale jak mówi Janusz Witkowski z Nadleśnictwa Grotniki, teraz zajmują się tylko padłą zwierzyną.

- Sprawa dotyczy wyłącznie stwierdzonej zwierzyny martwej, która jest znaleziona na terenach leśnych. Wtedy, tak jak każdy inny właściciel odpadów, bo tak to jest traktowane, jesteśmy zobowiązani uprzątnąć, zajmujemy się więc utylizacją. Jeśli chodzi o dzikie zwierzęta, które uległy jakimś urazom, w mojej ocenie jest to zadanie gminy albo sztabu kryzysowego - informuje Janusz Witkowski.

W województwie łódzkim są trzy ośrodki zajmujące się dzikimi zwierzętami - w Łodzi, Kole pod Piotrkowem i w Wojtyszkach.

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

×
Premier Mateusz Morawiecki wysyła rządowy samolot na lotnisko w Amsterdamie, żeby zabrać stamtąd polskich siatkarzy do słoweńskiej Lublany. Siatkarscy reprezentanci Polski utknęli na holenderskim lotnisku, bowiem ich lot z Amsterdamu do Lublany został odwołany. Polacy mieli odlecieć z Holandii o godz. 10.15, w słoweńskim mieście zagrają o finał Mistrzostw Europy. W ćwierćfinałowym spotkaniu Mistrzostw Europy, które wczoraj zostało rozegrane w holenderskim Apeldoornie, Polacy pokonali Niemców 3:0. Półfinał Mistrzostw Europy ze Słowenią zostanie rozegrany w czwartek o godz. 20.30
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką