Logo Radio Łódź

Ruszył proces ws. nielegalnego uzyskania pozwolenia na broń przez Cezarego Grabarczyka

Przed łódzkim sądem rozpoczął się proces byłego ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka. Poseł Platformy Obywatelskiej nie przyznał się do postawionych mu zarzutów.

(Fot. Łukasz Gaworczyk)

Cezary Grabarczyk złożył obszerne wyjaśnienia w sprawie, odmówił jednak odpowiedzi na pytania oskarżenia, zarzucając prokuraturze "naruszenie zasady obiektywizmu". - Nie przyznaję się do winy. Ta sprawa była już badana bardzo skrupulatnie w 2015 roku i wówczas prokuratura nie miała wątpliwości i umorzyła to postępowanie. Ze względów politycznych zostało podjęte na nowo. W akcie oskarżenia całkowicie zostały pominięte okoliczności, które były już wystarczająco jasno i precyzyjnie wyjaśnione w 2015 roku, m.in. fakt braku zaproszenia, formalnego dokumentu, który powinien być mi przekazany, z czym związany był szereg późniejszych zdarzeń. W tej sytuacji traktuję działanie prokuratury jako wybitnie stronnicze - powiedział Grabarczyk. 

Jak wynika z aktu oskarżenia przedstawionego przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach, w marcu 2012 roku Grabarczyk, który był wówczas posłem i wicemarszałkiem Sejmu, miał poświadczyć nieprawdę w protokole z egzaminu na broń i w kartach egzaminacyjnych oraz przekroczyć uprawnienia w celu osiągnięcia osobistej korzyści. Za pierwsze przestępstwo grozi do 8 lat, za drugie - do 10 lat więzienia. 

"Nigdy nie oczekiwałem i nie prosiłem, by egzamin - zarówno teoretyczny, jak i praktyczny - odbył się w niezgodny z przepisami sposób" - mówił przed łódzkim sądem Grabarczyk. Ten sam akt oskarżenia obejmuje byłego posła Dariusza S., któremu zarzucono popełnienie takich samych jak Grabarczykowi przestępstw, a także lekarkę Beatę J. Miała ona wystawić zaświadczenie lekarskie bez przeprowadzenia badań mających potwierdzić brak przeciwwskazań do wydania pozwolenia na broń dla byłego ministra sprawiedliwości. 

Kolejna rozprawa odbędzie się 13 maja. Sąd przesłucha wówczas pozostałych oskarżonych i dwóch świadków. 

Posłuchaj i dowiedz się więcej: 

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

×
Premier Mateusz Morawiecki wysyła rządowy samolot na lotnisko w Amsterdamie, żeby zabrać stamtąd polskich siatkarzy do słoweńskiej Lublany. Siatkarscy reprezentanci Polski utknęli na holenderskim lotnisku, bowiem ich lot z Amsterdamu do Lublany został odwołany. Polacy mieli odlecieć z Holandii o godz. 10.15, w słoweńskim mieście zagrają o finał Mistrzostw Europy. W ćwierćfinałowym spotkaniu Mistrzostw Europy, które wczoraj zostało rozegrane w holenderskim Apeldoornie, Polacy pokonali Niemców 3:0. Półfinał Mistrzostw Europy ze Słowenią zostanie rozegrany w czwartek o godz. 20.30
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką