Logo Radio Łódź

Skórzane buty dla dyrektora, markowa odzież dla księgowej. Dyrektor łódzkiego RCKiK po 27 latach zwolniony po kontroli NIK

Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi. "Markowa odzież, skórzane torby i buty znanych firm to "odzież robocza" w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi. Karetki do przewozu krwi służyły też do przewozu niektórych pracowników Centrum" - czytamy na stronie Najwyższej Izby Kontroli.

(Fot. materiały prasowe)

Kontrola objęła działalność statutową centrum, czyli pobieranie i przetwarzanie krwi, oraz kwestię gospodarowania środkami publicznymi, księgowość i udzielanie zamówień publicznych. Wszystkie skontrolowane obszary działalności byłej dyrekcji RCKiK budzą zastrzeżenia Izby.

Największe wątpliwości wzbudziła niegospodarność w wydatkowaniu pieniędzy na prywatne potrzeby pracowników, z których wynika, że w latach 2012-2018 na potrzeby ówczesnego dyrektora wydano prawie 3 tys. zł: 1,5 tys. zł na teczkę, niemal 400 zł na buty, 750 zł na garnitur. Główna księgowa dostała garsonkę za prawie 600 zł, teczkę za ponad 850 zł oraz marynarkę i spodnie za ponad 800 zł.

W sumie tylko w latach 2012-2018 RCKiK wydało ok. 15 tys. zł na odzież dla 11 pracowników, opisując ją w dokumentach jako "odzież roboczą" - w ocenie NIK nie sposób tego zaakceptować. Dlatego Izba uznała te działania za niegospodarne.

Zastrzeżenia wzbudziło również podwójne wynagradzanie w ramach umowy o pracę i umowy zlecenia. Chodzi o etatowego pracownika, który na podstawie umów zlecenia  przeprowadzał szkolenia dla pracowników Centrum w czasie godzin pracy, za które łącznie (z obu umów) w latach 2014 i 2016-2018 otrzymał 10 500 zł brutto. Inny pracownik, również prowadzący szkolenia dla pracowników w godzinach pracy dla Centrum, nie otrzymywał dodatkowego wynagrodzenia. 

Wykorzystywanie samochodów wynajmowanych dla potrzeb przewozu krwi do innych celów NIK również uznała za niegospodarne. Z dokumentów wynika, że takim samochodem od ok. siedmiu lat była dowożona z domu do pracy i z powrotem zastępca dyrektora Centrum, a kierownik Działu Dawców i Pobierania od ok. czterech lat korzystał z ambulansu do przejazdów z innego miejsca pracy do RCKiK. Wynajęty samochód jeździł też na pocztę i po zakupy, mimo że Centrum dysponowało samochodami służbowymi. Na podstawie umów zawartych z wykonawcą usług transportowych NIK oszacowała, że koszty te - tylko w 2017 roku - mogły wynieść ponad 25 tys. zł.

Ówczesny dyrektor i jeden z jego pracowników postanowili przeprowadzić sobie przewody doktorskie - również na koszt RCKiK. Centrum zobowiązało się pokryć koszty przewodów po 15 tys. zł za osobę. Przelew miał nastąpić w terminie 14 dni od daty otrzymania rachunku. Rachunki nie wpłynęły, mimo to Centrum przelało na konto Uniwersytetu 30 tys. zł. Główny księgowy oświadczył, że płatności dokonano na podstawie zaświadczeń Rady Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego o wszczęciu przewodów doktorskich oraz umów z Uniwersytetem. Co ciekawe, w umowie, na mocy której Centrum skierowało Dyrektora na 3,5-letnie studia doktoranckie, zobowiązał się on przez okres 15 lat świadczyć pracę na rzecz RCKiK. NIK zwrócił uwagę, że postanowienie takie zawarto w umowie mimo wiedzy, że po obronie pracy doktorskiej dyrektor będzie bliski osiągnięcia wieku emerytalnego.

W latach 2014-2017 Centrum kupowało w hurtowni farmaceutycznej leki na prywatne potrzeby niektórych pracowników, bez przedstawiania na nie wymaganych recept - ustalono w wyniku kontroli. Chodziło m.in. o leki antykoncepcyjne, psychotropowe, przeciwpadaczkowe, antybiotyki, silne leki przeciwbólowe i sterydowy. Centrum płaciło za faktury, a pracownicy zwracali koszt zamówionych farmaceutyków. Taki proceder stanowił obejście rozporządzenia Ministra Zdrowia określającego wydawanie leków na receptę - oceniła NIK. 

Ówczesny dyrektor dokonał też zmian w strukturze Centrum niezgodnie z postanowieniami statutu RCKiK nadanego przez ministra zdrowia: dowolność w wypłacaniu pracownikom dodatków dydaktycznych czy nieprawidłowości w rozliczaniu przez dyrektora delegacji służbowych.

Za szczególnie istotną nieprawidłowość NIK uznała też sposób pobierania i przetwarzania krwi. Powołana biegła w zakresie diagnostyki laboratoryjnej stwierdziła, że wyniki badań laboratoryjnych wykonywanych u kandydatów na dawców krwi w godzinach popołudniowych i w soboty nie były autoryzowane na bieżąco przez diagnostów laboratoryjnych. Autoryzacji dokonywali dopiero następnego dnia lub - w przypadku badań wykonywanych w sobotę - w poniedziałek rano. Mimo braku autoryzacji wyników, kandydaci byli kwalifikowani do dalszych badań. Zgodnie z przepisami, diagnosta powinien autoryzować wynik badania w momencie jego wykonania - na bieżąco, w momencie, gdy ma on być wydany lekarzowi do wglądu. 

Centrum pobiera krew w Sekcji Pobierania, w Punktach Pobrań, znajdujących się w miastach powiatowych województwa łódzkiego oraz w dwóch autobusach do tego przystosowanych. W wyniku kontroli oraz oględzin przeprowadzonych przez kontrolerów stwierdzono, że Centrum nie zapewniło w pełni właściwych warunków pobierania krwi. Brakowało m. in. wydzielonego gabinetu badań lub parawanu gwarantujących intymność dawców. Nieprawidłowo składowano odpady medyczne, niewłaściwy był stan sanitarno-higieniczny niektórych krzeseł lub foteli dla dawców krwi. Niektóre pomieszczenia i wyposażenie nie były dostosowane do wymogów określonych w przepisach. Stwierdzono również przypadki transportu krwi w niewłaściwych warunkach, tj. nie zapewniono właściwej temperatury krwi.

Ponadto Izba stwierdziła nieprawidłowości dotyczące: sprzeczności w obowiązujących w Centrum procedurach dotyczących pobierania krwi, a także niewystarczającej liczby personelu medycznego na tzw. ekipach wyjazdowych. 

Po zakończonej kontroli Minister Zdrowia odwołał dyrektora Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi.

Źródło: nik.gov.pl

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Czyli prywatny folwark za Państwowe pieniądze! Dlatego zawsze piszę, że jak będę płacił 95% swoich zarobków na służbę zdrowia, to i tak będzie brakowało na leczenie pacjentów - tych bez milionów na koncie!

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką