Logo Radio Łódź

Sprawa napaści seksualnej na łódzką studentkę. Będą dwa postępowania

Do napadu doszło w poniedziałek około godz. 5:30 na ul. Wigury w Łodzi. Kobieta w mediach społecznościowych opisała całe zajście i działanie funkcjonariuszy. Podejrzany o napaść 29-latek został dziś zatrzymany.

Studentka pierwszego roku łódzkiej Szkoły Filmowej o całym zajściu w dramatyczny sposób napisała na swoim profilu w mediach społecznościowych: "Zdarzenie miało miejsce ok. godz. 5:30, kiedy wracałam ze szkolnej transmisji Oskarów do akademika. Jest to trasa, którą pokonuję codziennie. Nie zauważyłam, jak w ciągu kilkudziesięciu sekund podszedł do mnie mężczyzna, który krzyknął i zaczął mnie szarpać. W życiu nie spotkało mnie coś równie obrzydliwego, coś na tyle przerażającego, że dosłownie się zsikałam pod siebie" - czytamy. 

Mężczyzna pobił kobietę i próbował ją zgwałcić. Na miejsce zdarzenia została wezwana policja, a później pogotowie ratunkowe. "Pan policjant krzyczał na mnie, że zamiast robić sceny, to może lepiej bym się wychyliła przez okno i wyglądała za sprawcą. Pan w karetce na miejscu wyjaśnił mi, że to moja wina, bo miałam słuchawki w uszach. Nadal w mokrych od uryny ubraniach, przewieziono mnie do szpitala, a tam dopiero po kilku razach upominania się, dano mi jakieś jednorazowe ubrania" - wyznała na swoim profilu pokrzywdzona. 

Dzisiaj kobieta nie chce już opowiadać o całym zdarzeniu. - Na razie byłam na obdukcji. Teraz jadę do prokuratury, nie będę więc udzielała wywiadów. Nie chcę być gwiazdą. Chcę, żeby moja sprawa była rozwiązana w taki sposób, jaki być powinna i żeby osoby, które nie dopełniły swoich obowiązków poniosły tego konsekwencje i żeby inne kobiety nie zostały potraktowane w taki sposób, jak ja - powiedziała naszemu reporterowi. 

Na swoim profilu w internecie studentka ma pretensje do sposobu działania policji i pogotowia. Twierdzi, że na interwencję czekała aż 25 minut. 

Inną wersję wydarzeń przedstawia rzeczniczka Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi Joanna Kącka. - Zgłoszenie, które wpłynęło na numer 112 do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, dotyczyło pobicia. Taka informacja została przekazana dyżurnemu komendy Miejskiej Policji w Łodzi, który niezwłocznie na miejsce zdarzenia skierował patrol policji. Od momentu przekazania nam informacji przez WCPR do momentu podjęcia interwencji przez policję na miejscu upłynęło pięć minut. Obrażenia zewnętrzne, które były widoczne dla policjantów nie wskazywały na to, że osoba potrzebuje niezwłocznej pomocy medycznej, a wskazywały na to, że może ona uczestniczyć w takich czynnościach jak wspólny patrol po tej okolicy celem ustalenia i zatrzymania osoby zatrzymanej. Policjanci zaprosili do radiowozu osobę pokrzywdzoną i świadka. Nasze doświadczenia pokazują, że wielokrotnie do tego rodzaju zdarzeń, kiedy patrol pojawia się bardzo szybko, istnieją spore szanse na zlokalizowanie w pobliżu osoby podejrzanej. Pani zaczęła uskarżać się na dodatkowe dolegliwości, więc na miejsce zostało wezwane pogotowie. W godzinach południowych przyszła do śródmiejskiego komisariatu, gdzie złożyła zawiadomienie, opisując zdarzenie w taki sposób, który wskazywał na kwalifikację dotyczącą usiłowania zgwałcenia. Dopiero tutaj pojawiła się pierwsza informacja wskazująca na tło seksualne. Przy przestępstwach na tle seksualnym informację o całej sytuacji przekazujemy niezwłocznie do prokuratury - powiedziała Kącka. 

- Z relacji wynikało, że padła ofiarą usiłowania gwałtu. Prokurator przyjął zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Wszczęte zostało śledztwo. Podczas wczorajszych czynności pokrzywdzona w treści swoich zeznań nie zamieściła zastrzeżeń pod adresem pracy policji. Podjęliśmy decyzję o konieczności przesłuchania kobiety pod kątem zastrzeżeń, które formuje pod adresem policji. Co do samego przebiegu zdarzenia, pokrzywdzona zeznała, że po godz. 5:00 szła w stronę miejsca swojego zamieszkania. Spotkała wówczas nieznanego sobie mężczyznę. Był agresywny, ubliżał jej. Twierdzi, że wówczas ulicą Wigury przejeżdżał samochód marki opel. Rzuciła się w stronę samochodu. Oczekiwała pomocy, kierowca jednak nie zareagował i odjechał. Wówczas agresja napastnika wzmogła się. Bił pokrzywdzoną po głowie i tułowiu. Groził, że ją zabije i podjął próbę zgwałcenia - poinformował rzecznik łódzkiej Prokuratury Okręgowej Krzysztof Kopania. 

Pomoc poszkodowanej zaoferowało Specjalistyczne Centrum Pomocy Osobom Pokrzywdzonym. - Zobaczyliśmy, że na facebooku udostępniony jest taki post. Psycholog napisał do pani informację, że możemy pomóc, że mamy takie świadczenie, za które nie trzeba płacić i że nie trzeba gromadzić specjalnej dokumentacji. Tyle mogliśmy zrobić - dodała Celina Maciejewska. 

Posłuchaj: 

Z doniesień policji wynika, że mężczyzna podejrzany o napad na kobietę został zatrzymany dzisiaj (26 lutego) przed godz. 16:00 w miejscu jego pracy. 
29-latek zostanie przesłuchany jutro przez łódzką prokuraturę i usłyszy zarzuty. 

(Fot. materiały policyjne)
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką