Logo Radio Łódź

Dziewięć lat więzienia za potrącenie dwóch dziewczynek. Jedna zmarła

Karę dziewięciu lat więzienia otrzymał kierowca, który pod Koluszkami potrącił dwie dziewczynki. Starsza, 10-letnia zginęła na miejscu, a młodsza, która była córką sprawcy, została ranna.

(Fot. Jakub Kaleta)

Przypomnijmy, że tragedia rozegrała się w sierpniu tego roku w Będzelinie pod Koluszkami. Dziewczynki siedziały na poboczu, gdzie wjechał w nie opel prowadzony przez ojca młodszej z nich. Sprawca uciekł z miejsca wypadku. Później tłumaczył, że wypił z dwójką znajomych dwa litry wódki i dodatkowo po cztery piwa na osobę. Badanie wykazało, że miał trzy promile. Potrącona 10-latka zginęła na miejscu, a 9-letnia córka sprawcy trafiła do szpitala.

Andrzejowi Ch. groziło 12 lat więzienia. 44-latek sam zaproponował wyrok dla siebie: dziewięć lat więzienia. Sąd przystał na tę propozycję. - Przyznaję się do tego, co zrobiłem. Chciałbym przeprosić rodzinę zmarłej dziewczynki za krzywdę, którą im wyrządziłem. Proszę o przebaczenia. Z wypadku nic nie pamiętam - mówił w czasie rozprawy.

Uzasadniając wyrok, sędzia Marzena Cywińska mówiła, że wypadek jest dramatem nie tylko dla rodzin zmarłej dziewczynki oraz oskarżonego. - Można mówić również o dramacie całego społeczeństwa, które w niemy sposób pozwalało na zachowanie oskarżonego. Nikt w tej wsi nie zareagował i nie zawiadomił, że oskarżony porusza się pojazdem, nie tylko nie posiadając uprawnień do kierowania pojazdami, ale również będąc w stanie nietrzeźwości - tłumaczyła sędzia.

W przypadku wyroku w tej sprawie ciężko mówić o "sukcesie". - Myślę, że wyroku nie można rozpatrywać w kategoriach adekwatności lub nieadekwatności. Uważam, że żaden wyrok niczego nie zmieni. Jedynym rozstrzygnięciem, które mogłoby cokolwiek zmienić, byłoby cofnięcie w czasie, ale tego nie możemy zrobić - przyznał prokurator Maciej Ołubek.

W skruchę sprawcy nie wierzy pełnomocnik rodziców zabitej dziewczynki. - W przyznaniu się do winy nie było skruchy, ponieważ sprawca tego nie pamięta. Trudno, żeby przed sądem mówić, że żałuje się czegoś, czego się nie pamięta. Najważniejsze, że sprawa się już zakończyła. Pokrzywdzeni nie chcą tu już przychodzić i widzieć tego człowieka - dodała mecenas Anna Dębowska-Łukasik. 

Andrzej Ch. będzie mógł starać się o zwolnienie warunkowe dopiero po siedmiu latach. Dostał też dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.  

Wyrok jest nieprawomocny. 

Posłuchaj i dowiedz się więcej:

Wypadek w Będzelinie (Fot. mat. policyjne)
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką