Logo Radio Łódź

"Nauczycielska grypa" dotarła do województwa łódzkiego

Chodzi o masowe zwolnienia lekarskie wśród nauczycieli, którzy walczą o podwyżki. Jaka jest skala tego zjawiska w naszym regionie?

(Fot. Izabella Berkowska)

Do łódzkiego kuratorium oświaty dotarły sygnały z trzech placówek, w których nauczyciele masowo poszli na L4. To dwa przedszkola - jedno w Łodzi, jedno w Zgierzu oraz jedna łódzka podstawówka.
W każdym z tych miejsc pojawili się wizytatorzy. - W każdym z tych przypadków zostało zapewnione bezpieczeństwo uczniów i opieka. Jesteśmy w stałym kontakcie z organami prowadzącymi i myślę, że tak będzie również w następnych dniach, pomimo że w dwóch przedszkolach doszło do sytuacji, w której brakowało 100 proc. kadry. W kolejnych dniach praca przedszkoli będzie tak zorganizowana, że opieka i bezpieczeństwo dla dzieci zostanę zapewnione - zapewnił Grzegorz Wierzchowski, łódzki kurator oświaty.

Jak udało się ustalić, chodzi m.in. o łódzkie przedszkole nr 77 przy ul. Brackiej na Marysinie-Dołach. Jeśli taka sytuacja będzie się powtarzać, władze Łodzi nie wykluczają sięgnięcia po radykalne rozwiązania. - Będziemy szukać drogi formalnej do tego, żeby takie placówki edukacyjne na czas zwolnień lekarskich były nieczynne, dlatego że bezpieczeństwo dzieci jest najistotniejsze - zapowiedział wiceprezydent miasta Tomasz Trela.

Problemy z nauczycielami na L4 są w podstawówce nr 65 przy ul. Pojezierskiej na łódzkich Starych Bałutach. W szkole pracuje 50 nauczycieli. Dziś na zwolnieniu było 15 z nich, z czego 5 od dzisiaj.
Powoduje to utrudnienia. - Szkoła funkcjonuje normalnie, zapewniamy dzieciom opiekę, realizowane są lekcje, choć może nie te, które były w planie. Dzieci maja zastępstwa - przyznała Iwona Kupczyk-Dzierbicka, dyrektor szkoły.

Pani dyrektor dodała, że spodziewała się nauczycielskich nieobecności. - Przychodziły do mnie osoby mówiąc, że źle się czują i planują wizytę u lekarza. Teraz jest okres dużej zachorowalności, chorować każdy może. Skoro jest zwolnienie, a wystawia je lekarz, to znaczy, że osoba naprawdę jest chora. 

Roman Laskowski, przewodniczący międzyregionalnej sekcji oświaty w łódzkim NSZZ Solidarność podkreślił, że epidemia "belferskiej grypy" to akcja oddolna. I choć związkowy popierają postulaty nauczycieli, to stawiają na dialog z rządem. - Mimo wszystko chcielibyśmy dogadać się z rządem. Jesteśmy dalecy od jakichkolwiek protestów, które dotkną dzieci, młodzież, rodziców. Z drugiej strony jeżeli nie ma efektu, to prawdopodobnie coś będzie musiało "wybuchnąć" niezależnie od związków zawodowych. Ludzie po prostu maja już dosyć. 

"Belferskiej grypa" nie organizuje także Związek Nauczycielstwa Polskiego. Ale jednocześnie Związek nie wyklucza "nawrotu" tej epidemii w przyszłym roku.

Zarówno kuratorium oświaty, jak i dyrekcja podstawówki nr 65 zapewniają, że masowe zwolnienia lekarskie wśród nauczycieli nie wpłyną na przebieg próbnych egzaminów ósmoklasisty, które zaczynają się jutro i potrwają do czwartku (20 grudnia).

Posłuchaj i dowiedz się więcej: 

WIĘCEJ INFORMACJI O EDUKACJI W ŁODZI I REGIONIE.
ZNAJDZIESZ W DZIALE "EDUKACJA". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką